Ingerencja w układanie Listy Przebojów Programu III, próby zdjęcia z anteny piosenki Kazika „Twój ból jest lepszy niż mój”, a także ujawnione we czwartek na senackiej komisji fakty o naciskach władz radia na dziennikarzy mogą się skończyć się nie tylko na ożywionych dyskusjach i publikacjach. Finałem mogą być procesy sądowe i to różne, na różnych podstawach.

Niedźwiecki walczy o dobre imię

Najbliżej znalezienia się na sądowej wokandzie jest sprawa Marka Niedźwieckiego, któremu kierownictwo Polskiego Radia zarzuciły manipulacje przy układaniu Listy Przebojów. Władze radia otrzymały przedsądowe wezwanie do przeprosin i wpłaty 10 tys. zł na rzecz fundacji wspomagające lekarzy w walce z koronawirusem. Takie samo wezwanie otrzymała Telewizja Polska, która na swoim portalu internetowym też umieściła sformułowania zarzucające Niedźwieckiemu ręczne sterowanie listą przebojów.

Czytaj też:

Bodnar o piosence Kazika w Trójce: niedopuszczalna ingerencja władcza

Dziennikarz Trójki: Kazano promować wywiady Kaczyńskiego, były „dni z prezydentem”

Jak zauważa pełnomocnik Niedźwieckiego, adwokat Maciej Ślusarek, doszło do naruszenia czci i dobrego imienia jego klienta. – To dobra osobiste regulowane w art. 23 i 24 kodeksu cywilnego. Ich naruszenie polegało na bezpodstawnym zarzucie niedochowania rzetelności zawodowej przy układaniu 1998. notowania Listy Przebojów Trójki. Miało to polegać na rzekomej manipulacji wynikami Listy – powiedział „Rzeczpospolitej” Ślusarek. Dodaje on, że zespół dziennikarzy tworzących listę starał się o coś wręcz przeciwnego: o eliminowanie prób wielokrotnego głosowania przez te same osoby, co prowadziłoby do nierzetelnych wyników.

- Takie działania były podejmowane za wiedzą kierownictwa Radia i według znanego mu algorytmu –podkreśla adwokat. Zapowiada, że jeśli do przeprosin nie dojdzie w ciągu trzech dni, wystąpi z pozwem do sądu powszechnego.

Czym jest tłumienie krytyki

Autopromocja
FIRMA.RP.PL

Sprawdzona, pogłębiona i kompleksowa wiedza dla MŚP

CZYTAJ WIĘCEJ

Jednak sprawa Listy Przebojów nie jest jedyną, gdzie mogło dojść do naruszenia prawa. We czwartek dziennikarze Trójki zaproszeni na posiedzenie senackiej Komisji Kultury i Środków Przekazu ujawnili inne fakty. Mogą one zakrawać wręcz na przestępstwa popełniane przez kierownictwo radia.

Wieloletni dziennikarz Trojki Ernest Zozuń opowiadał m.in. o audycji z okazji tegorocznego Dnia Babci, do której nie dopuszczono wypowiedzi przedstawiciela Krajowego Rejestru Długów. Instrukcja kierownictwa była krótka: dzisiejsze życie seniorów ma być przedstawione jako szczęśliwe i bez kłopotów z długami.

Kierownictwo radia miało też tak ustalać proporcje wypowiedzi polityków różnych partii w programach informacyjnych, by faworyzować obecnie rządzących. Według dziennikarzy Trojki były tez naciski kierownictwa, by jak najdłużej przemilczać tzw. aferę Piebiaka. Chodziło o byłego wiceministra sprawiedliwości, który organizował akcję oczerniania niektórych sędziów.

Takie wewnątrzredakcyjne nakazy i zakazy zmierzające do wpływania na treść materiałów prasowych, w tym audycji radiowych, mogą być rozumiane jako czyn z art. 44 prawa prasowego. To tłumienie krytyki prasowej, zagrożone karą grzywny lub ograniczenia wolności. Tak uważa dr Hanna Gajewska-Kraczkowska, adwokat w kancelarii DZP. – Wprawdzie prawo prasowe nie definiuje pojęcia „krytyki”, niemniej jednak w orzecznictwie i w doktrynie przyjęło się, że pod tym pojęciem należy rozumieć każdą formę dziennikarskiego przedstawienia rzeczywistości, nawet niekoniecznie w negatywnym świetle – powiedziała „Rzeczpospolitej” dr Gajewska-Kraczkowska. Według niej, stawianie dziennikarzom wymogów np. co do optymistycznego wydźwięku ich materiałów bądź zakazywanie korzystania z określonych komentarzy zdaje się być takim właśnie tłumieniem krytyki.

Podobne rozumienie krytyki prasowej sformułował prof. Jacek Sobczak w Komentarzu do Prawa Prasowego (wydawnictwo Lex, 2010 r.). „W świetle dość niejednolitych poglądów doktryny krytyką prasową jest rzetelne, zgodne z prawem i zasadami współżycia społecznego i prawem przedstawianie ujemnych ocen i zjawisk (…). Tłumieniem będą również interwencje w redakcji mające na celu uniemożliwienie przedstawienia w artykule lub audycji zbieranych, krytycznych materiałów” – napisał prof. Sobczak.

Co w tej sprawie może się stać? Taki przestępstwo jest ścigane z oskarżenia publicznego. Może się tym zająć prokuratura , o ile zawiadomi ją pokrzywdzony dziennikarz.

Jednak sytuacja w Polskim Radiu może mieć też swoje skutki w prawie pracy. Oprócz tego, że dziennikarze Trójki masowo z niej odchodzą, mają też możliwości wytaczania procesów o niewłaściwe traktowanie pracownika.

– Przymuszanie dziennikarzy do określonego stylu pracy wbrew standardom pracy może być też przejawem mobbingu, zdefiniowanego w kodeksie pracy – uważa adw. Gajewska-Kraczkowska. Dodaje, ze w takim przypadku dziennikarz traktowany w ten sposób może wystąpić z powództwem cywilnym.