Rząd Tuska zwiększa deficyt zaplanowany przez PiS. Wystarczy na obietnice?

Gabinet Donalda Tuska podniósł limit dziury w finansach państwa do 5,1 proc. PKB wobec 4,5 proc. PKB zaplanowanych przez rząd PiS. Jednak zdaniem ekonomistów to i tak za mało, by sfinansować obietnice.

Aktualizacja: 20.12.2023 06:06 Publikacja: 20.12.2023 03:00

Premier Donald Tusk (P) oraz minister finansów Andrzej Domański (L)

Premier Donald Tusk (P) oraz minister finansów Andrzej Domański (L)

Foto: PAP/Leszek Szymański

Na swoim pierwszym posiedzeniu rząd Koalicji 15 Października przyjął projekt budżetu państwa na 2024 r., wraz z towarzyszącą mu m.in. strategią zarządzania długiem. Nowy plan finansowy państwa ma przede wszystkim zapewnić realizację nowych działań zapowiedzianych przez premiera Donalda Tuska podczas jego exposé w Sejmie.

rp.pl

Flagowe obietnice

W porównaniu z projektem budżetu pozostawionym przez rząd PiS, gabinet Tuska proponuje zwiększyć przyszłoroczny limit deficytu o ok. 19 mld zł – do 184 mld zł, a wydatki o ok. 17 mld zł – do 866 mld zł. Z kolei dochody budżetowa mają być o niemal 3 mld zł niższe i wynieść 682 mld zł.

Jak wyliczał premier Tusk, w budżecie państwa w nowej odsłonie mają się znaleźć pieniądze na takie flagowe obietnice, jak wzrost średnich wynagrodzeń nauczycieli o 30 proc., a w przypadku nauczycieli początkujących – o 33 proc. (tak, by minimalna podwyżka wynosiła 1500 zł). Te podwyżki dotyczą również nauczycieli w przedszkolach, na co samorządy mają dostać dodatkowe 2,3 mld zł.

Wynagrodzenie pozostałych pracowników sfery budżetowej, w tym żołnierzy i funkcjonariuszy, urzędników, pracowników ZUS i KRUS mają zaś wzrosnąć o 20 proc. Zapewnione mają być też pieniądze na uruchomienie programu „Aktywny rodzic”, czyli finansowego wsparcia kobiet, które wracają na rynek pracy po urodzeniu dziecka, choć nie podano tu kwot.

Czytaj więcej

Finanse publiczne w kryzysie. Przedstawiono program ich naprawy

800+ zostaje

Premier Tusk zaznaczył, że nie będzie żadnych pieniędzy na media publiczne, za to znalazło się 0,5 mld zł na finansowanie procedury in vitro z budżetu państwa (i inne mniejsze projekty nowego rządu). Podtrzymano też deklarację kontynuacji takich działań poprzedników, jak: program 800+, podwójna waloryzacja rent i emerytur (gdy inflacja przekroczy 5 proc.) czy wypłata tzw. 13. i 14. emerytury w 2024 r. Rząd potwierdził również utrzymanie do 31 marca 2024 r. obniżonych do zera stawek VAT na żywność oraz określone produkty lecznicze.

Nowy minister finansów Andrzej Domański poinformował, że deficyt sektora finansów publicznych w 2024 r. ma wynieść w przyszłym roku 5,1 proc. PKB (wobec 4,5 proc. zaplanowanych przez rząd PiS), potrzeby pożyczkowe zaś budżetu netto wyniosą 250 mld zł (wobec 225 mld zł według rządu PiS). Główne założenia makroekonomiczne nie zmieniły się – prognozowany wzrost PKB to 3 proc., a średnioroczna inflacja – 6,6 proc.

Deficyt będzie większy?

– Przygotowany w ekspresowym tempie przez nowy rząd projekt budżetu uwzględnia główne nowe wydatki zapowiedziane w czasie kampanii wyborczej – komentuje Adam Antoniak, ekonomista ING Banku Śląskiego. – Ale w naszej ocenie, przyjęty projekt nie daje jeszcze kompleksowego obrazu stanu finansów publicznych, a na przestrzeni 2024 r. czeka nas najprawdopodobniej co najmniej jedna nowelizacja ustawy budżetowej. Wskazuje na to m.in. zapowiedź ministra Domańskiego, że pod koniec I kwartału 2024 r. rząd przeprowadzi analizy i opracuje strategię w zakresie ewentualnych interwencji na rynku energii w drugiej połowie roku. Podtrzymujemy nasz szacunek deficytu 2024 r. na poziomie 6 proc. PKB – podkreśla Antoniak.

– Uważamy, że proponowany deficyt jest mniejszy, niż wynikałoby to z realizacji zapowiedzianych w exposé Donalda Tuska programów fiskalnych, a które szacowaliśmy na ok. 38 mld zł, czyli 1 proc. PKB, co oznacza, że MF ograniczyło wydatki w pozostałych kategoriach budżetowych, choć na razie nie wiemy w jakich – zauważa z kolei Kamil Pastor, ekonomista PKO BP. – Podtrzymujemy jednak prognozę deficytu sektora w 2024 na poziomie 5,6 proc. PKB.

Także zdaniem Mariusza Zielonki, eksperta ekonomicznego Lewiatana, czeka nas zapewne nowela ustawy budżetowej, rząd zaś będzie dokonywał większych zmian w trakcie roku. Poważnych korekt wymaga przykładowo plan dochodów podatkowych, które już w projekcie rządu PiS były przeszacowane. – Do tego, jak przyznał minister Domański, w budżecie pozostało założenie o 6 mld zł wypłaty z zysku NBP za 2023 r., a wiemy, że będzie strata – wytyka Antoniak.

Zagranica kupi dług

– Rząd Donalda Tuska nie zmienił założeń dotyczących gospodarki i w dodatku dosypał więcej wydatków, przez co budżet będzie jeszcze bardziej napięty – komentuje też Marcin Luziński, ekonomista Santander BP. – Naszym zdaniem deficyt w 2024 r. zbliży się do 5,5 proc. PKB lub 200 mld zł w ujęciu nominalnym. Uważamy, że potrzebne będzie większe zainteresowanie polskim długiem inwestorów zagranicznych, by udało się bezproblemowo pokryć potrzeby pożyczkowe. Na szczęście nowy rząd ma za granicą duży kredyt zaufania, który, mam nadzieję, dobrze wykorzysta – zaznacza Luziński.

Minister Domański przyznał we wtorek, że większa część długu niż w latach poprzednich może potencjalnie trafić do inwestorów zagranicznych, a zainteresowanie polskimi obligacjami z ich strony jest bardzo duże.

Budżet i podatki
Ponad 24 mld zł dziury w budżecie po I kwartale. VAT w górę, PIT dołuje
Budżet i podatki
Francja wydaje ciągle za dużo z budżetu
Budżet i podatki
Minister finansów: Budżet wygląda całkiem dobrze
Budżet i podatki
Polacy zmienili nastawienie do podatków. Zawinił Polski Ład
Budżet i podatki
Unijne rygory fiskalne zablokują inwestycje