Polska przyjęła ponad połowę uciekających przed wojną w Ukrainie. Według danych wysokiego komisarza ONZ ds. uchodźców Ukrainę opuściło 4,6 mln osób, a Polska podaje, że zarejestrowała przyjazd 2,7 mln. Nie wiadomo, czy wszyscy zostali w naszym kraju. Dane indywidualne przekazywane przez państwa członkowskie UE sumują się do liczby 5,3 mln, do tego dochodzi jeszcze ponad 600 tys. osób przybyłych do Mołdawii.

5 tys. euro na osobę

Różnica między zsumowanymi liczbami podawanymi przez poszczególne kraje a ogólną liczbą uchodźców wynika z faktu, że poszczególne osoby są rejestrowane w pierwszym kraju przybycia, np. Polsce, a potem mogą być jeszcze raz zarejestrowane gdzie indziej, np. w Niemczech, jeśli to tam pojadą i poproszą o status uchodźcy lub tzw. ochronę tymczasową.

Według nadzwyczajnych unijnych przepisów dla Ukraińców mogą oni swobodnie podróżować po UE i występować o ochronę w dowolnym państwie. Prawdopodobnie więc liczba 2,7 mln jest nieco zawyżona. Może się też okazać, że część z tych osób wróci na Ukrainę, co już się dzieje, lub zdecyduje się wyjechać do innych państw UE, i ostatecznie uchodźców będzie u nas mniej. Ale może też być tak, że eskalacja rosyjskiej ofensywy doprowadzi do kolejnych przemieszczeń i napłyną do naszego kraju nowi uchodźcy. Polska na pewno ze względu na bliskość geograficzną oraz znaczną diasporę ukraińską pozostanie więc kluczowym celem uchodźców, co wiąże się ze znacznymi kosztami. Jakimi – próbują już teraz szacować eksperci, wykorzystując przede wszystkim doświadczenie Niemiec z przyjęcia wielkiej fali uchodźców syryjskich w latach 2015–2016.

Czytaj więcej

Skromna pomoc z UE dla uchodźców z Ukrainy

Agencja ratingowa DBRS Morningstar szacuje całkowity koszt goszczenia obecnie przebywających w UE ukraińskich uchodźców na 50–60 miliardów euro, czyli 0,3–0,4 proc. PKB UE i Norwegii. Wartość ta opiera się na szacunkowych kosztach na jednego uchodźcę w Niemczech w wysokości około 12 400 euro w 2016 roku, skorygowanych o siłę nabywczą i stopy inflacji. Jednak, jak podkreśla w swojej analizie agencja, w tym przypadku rzeczywisty koszt fiskalny zostanie prawdopodobnie złagodzony przez znaczące darowizny sektora prywatnego, zakwaterowanie i solidarność. Sumy 12,4 tys. na uchodźcę w Niemczech nie da się wprost zastosować dla Polski. Z wyliczeń „Rzeczpospolitej” wynika, że gdyby skorygować ją wskaźnikiem siły nabywczej pieniądza, to należałoby u nas przewidzieć ok. 5 tys. euro na osobę na rok. Czyli dla 2,7 mln osób byłoby to ponad 13 mld euro.

Ile z tego będzie musiał sfinansować budżet, zależy od gościnności osób prywatnych, hojności przedsiębiorstw czy zaangażowania organizacji pozarządowych. Polska liczy na to, że z pomocą przyjdzie UE. Faktem jest, że sytuacja jest wyjątkowa – nigdy w historii nie napłynęło do jednego kraju tak dużo uchodźców w tak krótkim czasie. Bruksela jednak na razie wstrzymuje się z deklaracjami dotyczącymi uruchamiania nowych środków, dopóki państwa nie wykorzystają pieniędzy dostępnych już teraz dzięki uelastycznionym procedurom przesuwania środków. W przypadku Polski dostępnych jest blisko 1,4 mld euro z funduszu React-EU, pierwotnie planowanego na zwalczanie bezpośrednich skutków pandemii. Żeby ułatwić korzystanie z tych pieniędzy dla Polski i państw o najwyższym napływie uchodźców, KE zdecydowała o zwiększeniu wskaźnika zaliczek z 11 proc. do 45 proc. i postawiła do dyspozycji naszego kraju już teraz 559 mln euro. Nie udało nam się uzyskać informacji, czy Polska już o te pieniądze wystąpiła.

Konieczne większe fundusze?

Dodatkowo Polska może na uchodźców przeznaczyć pieniądze z polityki spójności na lata 2014–2020. Aby ułatwić korzystanie z nich, KE wprowadziła zaliczki w wysokości 40 euro na tydzień na osobę przez maksimum 13 tygodni pobytu na terenie państwa UE. Na razie nie ma informacji, żeby Polska o takie zaliczki wystąpiła. Nie wiadomo też, ile jeszcze pieniędzy ze starego budżetu UE pozostaje niewykorzystanych. Polska w polityce spójności dostała wtedy 80 mld euro. – Polskie władze dokonują obecnie przeglądu pozostałych środków, które nie zostały jeszcze przydzielone na konkretne projekty, które mogłyby zostać udostępnione w celu rozwiązania kryzysu uchodźczego. Komisja pozostaje w bliskim kontakcie z polskimi władzami, aby doradzić, w jaki sposób można przeznaczyć fundusze na pomoc uchodźcom – poinformowano nas w biurze prasowym KE.

– Ponieważ wczesny powrót do domu staje się niemożliwy ze względu na zagrożenie życia i zniszczenie infrastruktury, może być konieczne zwiększenie funduszy UE i/lub relokacji uchodźców do innych krajów, aby złagodzić obciążenia fiskalne krajów graniczących z Ukrainą – uważają analitycy agencji DBRS.

Autopromocja
Wyjątkowa okazja

Roczny dostęp do treści rp.pl za pół ceny

KUP TERAZ

Przyjmowanie uchodźców jest w UE finansowane z budżetów narodowych poza niewielkimi kwotami z unijnych funduszy na migrację. Niemcy co roku wydają na ten cel ponad 20 mld euro tylko z budżetu federalnego, nie licząc pieniędzy z budżetów krajów związkowych. Z tej kwoty blisko połowa jest przeznaczona na zwalczanie przyczyn migracji, czyli transfery dla państw pochodzenia lub tranzytu uchodźców. Ale pozostała kwota ponad 10 mld euro finansuje procedury rejestrowania uchodźców i rozpatrywania ich wniosków, transfery socjalne i inne benefity związane z procesem integracji, oraz refinansowanie niektórych kosztów ponoszonych przez kraje związkowe.