Decyzję o oddaniu im pełni praw – także flagi oraz hymnu – podjęła 18-osobowa Rada Dyrektorów Międzynarodowego Stowarzyszenia Bokserskiego (IBA). Kluczowa była jednak zapewne wola szefa federacji Umara Kremlowa.

To on zaprosił do wspierania dyscypliny Gazprom i jeszcze niedawno groził, że jeśli odejdzie ze stanowiska, amatorski boks zbankrutuje.

– Czy można znokautować samego siebie? IBA dała przykład, robiąc z siebie głupca przed całym światem – grzmi były mistrz świata wagi ciężkiej Władimir Kliczko. – Chronimy sportowców – odpowiada Kremlow.

Czytaj więcej

Długie ramię Moskwy. Pięściarze z Rosji znów mogą walczyć

– Jesteśmy zakładnikiem Rosjan – bije na alarm Boris van der Vorst i trudno mu się dziwić. Holender obiecywał więcej przejrzystości w działaniach IBA, ale z kandydowania na jej szefa wykluczyła go Boxing Integrity Unit (BIU).

Trybunał Arbitrażowy ds. Sportu w Lozannie (CAS) uznał, że Van der Vorsta biernego prawa wyborczego pozbawiono bezprawnie. To doprowadziło do Nadzwyczajnego Kongresu IBA, podczas którego delegaci stwierdzili, że wszystko jednak jest w porządku. Przeciwko powtarzaniu wyborów było 106 ze 142 delegatów. Holender skazany był więc na porażkę.

Głosowali Rosjanie oraz Białorusini, ale nie Ukraińcy. Tamtejszą federację zawieszono, bo – według IBA – państwo ingerowało w wybór władz federacji. Szefuje jej Kyrył Szewczenko, ale Kremlow chętniej widziałby w tej roli Wołodymira Prodywusa, który po wybuchu wojny uciekł z kraju, a dziś jest wiceprzewodniczącym IBA.

Czytaj więcej

Łyżwiarstwo figurowe. Królowa śniegu została na lodzie

Jednocześnie to Prodywus był jedynym członkiem Rady Dyrektorów, który sprzeciwił się rehabilitacji Rosjan i Białorusinów. Głosowanie było tajne, ale zgodne: 14-1. Trzy osoby się wstrzymały.

– To wyglądało jak referenda na okupowanych terytoriach Ukrainy. Takie głosowanie powinno być jawne, aby cały świat poznał nazwiska ludzi, którzy wspierają morderców – grzmi Prodywus.

– IBA to rzadki przypadek federacji, która potrafi bronić interesów naszych sportowców – mówi rzecznik Kremla Dmitrij Pieskow. – Sport powinien być poza polityką. Mam nadzieję, że kolejne organizacje podążą tą ścieżką – dodaje minister sportu Oleg Matycin.

Były mistrz świata Konstantin Cziu mówi, że wygrały sprawiedliwość oraz rozsądek. – To dowód owocnej pracy przeciwko naszym wrogom – podkreśla inny były czempion Denis Lebiediew.

Bojkot wydarzeń z udziałem Rosjan i Białorusinów zapowiedzieli już Finowie oraz Szwedzi. Nie dotknie on jeszcze mistrzostw Europy kobiet w Czarnogórze (13–22 października). Rosjan ani Białorusinów tam nie będzie, ale tylko dlatego, że Europejska Konfederacja Bokserska (EUBC) zamknęła już listę zgłoszeń. Do wytycznych IBA później się jednak dostosuje.

Czytaj więcej

Grać czy nie grać z Białorusinami? Dylemat Piasta Gliwice, mistrza Polski w futsalu

Decyzja podjęta z inspiracji Kremlowa stoi w sprzeczności ze stanowiskiem Międzynarodowego Komitetu Olimpijskiego (MKOl), który po napaści na Ukrainę rekomendował zawieszenie sportowców z Rosji i Białorusi.

Jego władze nad sytuacją w IBA pochylą się na początku grudnia. MKOl już wcześniej odebrał federacji prawo organizacji kwalifikacji do igrzysk oraz samego turnieju w Paryżu (2024). Boksu nie ma dziś też na liście dyscyplin kolejnych igrzysk – w Los Angeles (2028) – i trudno dziś oczekiwać, że się tam pojawi.