Samolot bez pasażerów i z minimalną załogą przeleci w czwartek z Fort Worth w Teksasie, gdzie był malowany do montowni w Everett. FAA polecił sprawdzenie przed lotem przez załogę, czy baterie i przewody nie mają oznak uszkodzenia czy zniszczenia. Podczas lotu załoga musi stale obserwować komputer pokładowy pod kątem informacji o bateriach i natychmiast lądować, gdy tak informacja pojawi się - zastrzegł urząd.
Tygodnie na wyniki
Wcześniej szefowa urzędu bezpieczeństwa transportu NTBS, Deborah Hersman poinformowała na konferencji prasowej w Waszyngtonie, że na wyniki postępowania wyjaśniającego pojawiania się ognia w bateriach trzeba będzie poczekać kilka tygodni. - Pewni za kilka tygodni będziemy w stanie powiedzieć, co się stało i co należy zmienić - stwierdziła.
Eksperci działają z wielka starannością szukając przyczyn defektu baterii w samolocie ANA 7 stycznia. Najważniejsze z dotychczasowych ustaleń to zwarcia w instalacji elektrycznej i zniszczenie termiczne, reakcja chemiczna powodująca nagły, niekontrolowany wzrost temperatury elektrolitu. - Tych czynników nie chcemy widzieć w całkiem nowej baterii - podkreśliła.
Hersman odmówiła ujawnienia najnowszych ustaleń w postępowaniu z samolotem JAL, zapowiedziała nowe elementy na konferencji w czwartek.
NTSB pracuje z władzami lotniczymi USA i Japonii, Boeingiem i innymi dostawcami, stworzono wiele ekip pracujących w systemie zmianowym. - To priorytet dla NTSB.
Prace nad bateriami
Boeing pracuje tymczasem nad zmianami projektowymi w bateriach, które maja zmniejszyć ryzyko pojawienia się ognia, może uzyskać zgodę na wznowienie lotów pasażerskich B787 już od marca - twierdzi "Wall Street Journal".
Inżynierowie Boeinga przystąpili do działania niemal natychmiast po pierwszym incydencie z baterią, aby producent mógł spełnić specjalne wymogi FAA dotyczące takich baterii - powiedziała agencji Reutera osoba związana z postępowaniem wyjaśniającym. Nie mogli pozwolić sobie na bezczynne siedzenie, gdy ich samoloty uziemiono - dodała.
Boeing bada różne rozwiązania ograniczania i opanowywania ognia, gdyby pojawił się. Będzie kontynuować prace nad 3-4 różnymi zapewniającymi, że nie dojdzie do naruszenia systemów opanowywania takich awarii.
Wiceprezes Boeinga ds. sprzedaży w Azji-Pacyfiku i Indiach, Dinesh Keskar powtórzył na podstawie obecnej wiedzo, że koncern pozostanie przy technologii baterii litowo-jonowych dla Dreamlinera.
Na marginesie salonu lotniczego w Bangalore poinformował, że Boeing zajmie się sprawą roszczeń klientów o odszkodowania po powrocie samolotu do eksploatacji. - Będziemy zajmować sie tym w zamkniętych pokojach z klientami - powiedział.
Kiedy samoloty wrócą na niebo
O intensywnych pracach inżynierów Boeinga nad bateriami informuje też "WSJ". Koncern chce wprowadzić w nich zmiany, choć szczegółów technicznych jeszcze nie dopracowano ani nie zatwierdzono. Jedno ze źródeł dziennika twierdzi, że w najlepszym scenariuszu loty z pasażerami mogłyby zostać wznowione w marcu.
W Tokio przedstawiciel japońskiego urzędu bezpieczeństwa transportu powiedział, że urząd nie otrzymał informacji o przełomie w postępowaniu wyjaśniającym. - Postępowanie trwa zgodnie z harmonogramem. Wznowienie lotów w marcu wydaje mi się zbyt optymistyczne - dodał.