Reklama

Prokurator sprawdzi gazociąg

Strategiczna inwestycja rosyjskiego Gazpromu może zostać wyłączona spod unijnych regulacji energetycznych. Ale Rosjanie nie złożyli nawet w tej sprawie wniosku.

Publikacja: 08.09.2014 15:15

Na razie Gazprom próbuje odblokować to, co Bruksela, a za nią Bułgaria, zablokowała w sierpniu, czyl

Na razie Gazprom próbuje odblokować to, co Bruksela, a za nią Bułgaria, zablokowała w sierpniu, czyli odcinek bułgarski. Była to reakcja na wybranie przez Gazprom jako wykonawcy odcinka firmy objętego sankcjami biznesmena Gennadija Timczenki.

Foto: Fotorzepa, Kuba Krzsysiak Kub Kuba Krzysiak

Komisja Europejska jest gotowa dać gazociągowi South Stream wyłączenie spod trzeciego pakietu energetycznego, podobne, jakie dostał projekt TAP – gazociągu z Azerbejdżanu do Europy, dowiedziała się agencja ITAR-TASS. Trzeci pakiet wymusza na właścicielach gazociągów udostępnienie części ich mocy przesyłowych trzecim dostawcom. Daje też Brukseli możliwość zakazu posiadania na własność rurociągu firmom, które jak Gazprom, przesyłają nimi swój gaz.

Spółka TAP w 2011 r. wystąpiła o wyłączenie spod regulacji trzeciego pakietu i po dwóch latach je dostała. Przez 25 lat jest wyłącznym właścicielem gazociągu i nie musi się nim dzielić z innymi dostawcami gazu. W wypadku TAP Bruksela skorzystała z przewidzianej prawem możliwości wyłączenia tych inwestycji, które zwiększają konkurencję i bezpieczeństwo dostaw. Pytanie brzmi: czy kryteria te spełnia South Stream.

– South Stream może pomóc Europie tylko przez cztery–pięć lat i nie rozwiąże bieżących problemów – mówił niedawno po spotkaniu z rosyjskim ministrem energetyki komisarz UE Günther Oettinger. Do tego, jak przypomniał, potrzebny jest oficjalny wniosek Gazpromu o wyłączeniu gazociągu spod unijnego prawa.

A takiego wniosku do tej pory Rosjanie nie złożyli. Uważają bowiem, że z krajami przez które przebiegać ma gazociąg (Bułgaria, Serbia, Węgry, Słowenia, Włochy), mają umowy dwustronne, zawarte przed uchwaleniem trzeciego pakietu.

Na razie Gazprom próbuje odblokować to, co Bruksela, a za nią Bułgaria, zablokowała w sierpniu, czyli odcinek bułgarski. Była to reakcja na wybranie przez Gazprom jako wykonawcy odcinka firmy objętego sankcjami biznesmena Gennadija Timczenki. Gazprom odpowiedział na to, podnosząc jednostronnie kapitał spółki budującej bułgarski odcinek rury. Bułgarski udziałowiec spółki BHE (Bułgarski Holding Energetyczny – miał 50 proc.) odmówił zgody na to, zgodnie z zaleceniem skarbu państwa, czyli właściciela. Zwiększenie kapitału dało Gazpromowi 98 proc. akcji i przejął on całkowitą kontrolę nad inwestycją. Chce jej nadać status gazociągu przemysłowego, by dalej ruszyć z inwestycją.

Reklama
Reklama

W piątek na wniosek bułgarskiego resortu energetyki prokuratura generalna sprawdzi zgodność z prawem podniesienia kapitału spółki South Stream Bulgaria.

Biznes
Kreml funduje pogrzeby i pomniki żołnierzom zabitym na wojnie, którą rozpętał
Patronat Rzeczpospolitej
Polski Produkt Przyszłości: XXVII edycja konkursu, w którym nauka spotyka biznes
Biznes
Akcje za pół miliarda i jasna deklaracja. Adam Góral uspokaja inwestorów Asseco
Biznes
Góra gotowych mieszkań, krytyka Europy i rekord OZE w UE
Biznes
Elon Musk poleciał do Davos reklamować autonomiczne Tesle
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama