Z tego artykułu dowiesz się:

  • W jaki sposób kontrola Państwowej Inspekcji Pracy w Pyszne.pl może stać się groźnym precedensem?
  • O ile mogą wzrosnąć ceny dostaw i co to oznacza dla przyszłości platform internetowych w Polsce?
  • Dlaczego eksperci ostrzegają przed „śmiercią cywilną” firm z sektora gig economy?
  • Czy nowe uprawnienia inspektorów pracy wpłyną na cały rynek usług kurierskich i taksówkarskich?

W najbliższy poniedziałek miała zakończyć się kontrola Państwowej Inspekcji Pracy (PIP) w Pyszne.pl, ale – jak ustaliła „Rzeczpospolita” – została ona przedłużona. To m.in. efekt odwołania platformy, która złożyła do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego skargę na działania PIP. Część ekspertów uważa, że to tylko odwlekanie politycznego wyroku, który już zapadł. Nieoficjalnie się mówi, że finał ma być taki, by tysiące kurierów, z którymi platforma oferująca dowóz jedzenia rozwiązała umowy, zostało przywróconych i to na umowę o pracę. Konsekwencje tego ruchu mogą być daleko idące. Nie tylko wzrosną koszty usług dostaw i to nawet o 15 zł za zamówienie, co – jak pokazuje badanie Ariadna – sprawi, że 84 proc. konsumentów zrezygnuje z zamawiania jedzenia z dostawą (61 proc. restauratorów spodziewałoby się spadku liczby zamówień o ponad 30 proc.), ale również branża partnerów firm kurierskich i taksówkarskich straci rację bytu, a Polska narazi się na ryzyko wielomilionowych odszkodowań i pozwów ze strony zagranicznych inwestorów z sektora gig economy (platformy z pracą dorywczą).

Ostrzeżenie przed „śmiercią cywilną”

Jak się dowiedzieliśmy, Think Tank The Company zaapelował właśnie do ministry pracy Agnieszki Dziemianowicz-Bąk i głównego inspektora pracy Janusza Krasonia o pilne „zaprzestanie instrumentalnego wykorzystywania instrumentów nadzoru”. Eliza Kruczkowska, dyrektorka zarządzająca think tankiem, podkreśla, że jest to niezgodne z przepisami powszechnie obowiązującego prawa, „w tym ze standardami składającymi się na konstrukcję demokratycznego państwa prawnego”.

– Jest to równocześnie działanie, które może implikować odpowiedzialność odszkodowawczą z tytułu nieprawidłowego działania organów administracji publicznej – tłumaczy. I wskazuje, iż może prowadzić do stworzenia „niewłaściwego rozumienia pojęcia stosunku pracy”.

Efekt? Jej zdaniem grozić to może wręcz „śmiercią cywilną” platform internetowych i roszczeniami inwestorów wobec Polski z tytułu naruszenia postanowień umów o wspieraniu inwestycji.

– Koniecznym w rezultacie jest zaprzestanie tej działalności przez PIP – mówi dyrektorka Think Tank The Company, którego zapleczem jest Rada Biznesu tworzona przez czołowych przedsiębiorców, wspierana m.in. przez Rafała Brzoskę i Michała Sołowowa.

Chodzi o nowe kompetencje PIP do stwierdzania stosunku pracy. Pierwszą „ofiarą” nowych mocy inspektorów może być Pyszne.pl. Jak pisała „Rzeczpospolita” jako pierwsza, spółka Takeaway.com Express Poland (spółka zależna grupy Just Eat Takeaway.com) ogłosiła zakończenie bezpośredniej współpracy na umowach zlecenia z blisko 4,6 tys. kurierów i przejście na model współpracy wyłącznie z zewnętrznymi partnerami flotowymi (pośrednikami logistycznymi). Prezes Arkadiusz Krupicz wyjaśniał nam w wywiadzie, iż było to niezbędne, aby utrzymać się w rywalizacji z konkurentami (Uber Eats, Bolt, Glovo, Wolt), którzy od lat działają przez pośredników (utrzymywanie własnej floty przez Pyszne.pl było niemal trzykrotnie droższe). Nie powinno dziwić, że zwolnienie przez Pyszne.pl tysięcy osób zainteresowało PIP, ale zaskakuje fakt, że kontrolują firmę, która przez lata wyróżniała się na rynku tym, że gwarantowała kurierom minimalną stawkę godzinową za gotowość do pracy, ubezpieczenie i zwroty za sprzęt (gdy Uber Eats, Wolt czy Glovo płaciły wyłącznie za zrealizowany kurs przez zewnętrznych partnerów).

Czytaj więcej

Kurier na etacie? Dostawy mogą zdrożeć o 12 proc.

Sprawa stała się głośna – związki zawodowe i część kurierów alarmowały o dramatycznym pogorszeniu warunków pracy, utracie gwarantowanej stawki godzinowej za gotowość i konieczności płacenia prowizji zewnętrznym pośrednikom, a ministra pracy, która nazwała ruch platformy „PR-owymi sztuczkami” i „ucieczką przed reformą PIP”, wystąpiła do Głównego Inspektora Pracy oraz ZUS o natychmiastową kontrolę.

Trzy kontrole z rzędu. Gra o przymusowe etaty

Kluczową kwestią jest tu właśnie wejście w życie reformy PIP (8 lipca), bo zgodnie z nowymi przepisami okręgowi inspektorzy pracy otrzymali prawo do administracyjnego nakazu przekształcenia umowy cywilnoprawnej (zlecenie, B2B) w umowę o pracę. Abstrahując już od tego, że prezydent 17 lipca skierował nowelę ustawy o PIP do Trybunału Konstytucyjnego (wniosek następczy), kwestionując odbieranie sądom powszechnym wyłącznej kompetencji do ustalania stosunku pracy i naruszenie wolności umów, znamienne jest to, że w Pyszne.pl przeprowadzono trzy kontrole po sobie. Część ekspertów mówi o „politycznym polowaniu”, tym bardziej, że dwie pierwsze prowadzone w tym roku nie wykazały wykorzystywania umów cywilnoprawnych w miejsce umów o pracę. Słyszymy jednak od osób z branży, że PIP zamknął drugą kontrolę 21 lipca tylko dlatego, że stare przepisy nie pozwalały urzędnikowi nałożyć etatu. Następnego dnia wszczęto trzecią kontrolę, by zastosować nowe, wchodzące 8 lipca uprawnienia.

Czy zatem PIP w przypadku kurierów Pyszne.pl wyda decyzję o istnieniu stosunku pracy? PIP nie odpowiedziała na nasze pytania. W Pyszne.pl spodziewają się negatywnego werdyktu – ów czarny scenariusz dla firmy to „rekwalifikacja” (obowiązek przekształcenia umów cywilnoprawnych na umowę o pracę).

Czytaj więcej

Praca platformowa. Ekonomiści ostrzegają przed nadmiernym ograniczaniem

– Może chodzić o to, aby stworzyć precedens i po wejściu w życie dyrektywy platformowej było to praktyką stosowania prawa – mówi nam nieoficjalnie jedna z osób zaznajomiona ze sprawą.

Gdyby ten precedens miał otworzyć drzwi praktyce, konsekwencje dla rynku, nie tylko dostaw typu q-commerce, ale też choćby branży taksówkowej, a nawet KEP (kurier, ekspres, paczka), mogą być poważne. Uderzyłoby to najmocniej w pośredników, którzy dostarczają pracowników Uberowi, Boltowi czy Glovo, a więc firmy jak Natviol, Eternis i wiele pomniejszych.

Nieoficjalnie dowiedzieliśmy się, że jeśli ostatecznie Pyszne.pl będzie musiało przywrócić kurierów do pracy i to na etat, platformę może to kosztować dziesiątki mln zł. I nie chodzi tylko o przekształcenie umów i rozliczenie składek pięć lat wstecz, ale również o koszty odpraw – firma będzie bowiem przeprowadzać zwolnienia grupowe.

– Spekulowanie obecnie o zwolnieniach grupowych lub konkretnych kosztach byłoby przedwczesne – ucina Aleksander Rosa, rzecznik Pyszne.pl.

Przyznaje jednak, że rozstrzygnięcie dotyczące sposobu kwalifikowania pracy wykonywanej za pośrednictwem platform może mieć znaczenie zdecydowanie szersze niż dla jednej firmy lub sektora dostaw jedzenia.

Apel o dialog i jasne kryteria

– Praca platformowa obejmuje różne rodzaje usług, pośrednictwa i logistyki ostatniej mili, a podobne modele funkcjonują również w innych częściach gospodarki, dlatego od początku podkreślamy, że tej kwestii nie da się rozwiązać poprzez działania skierowane przeciwko jednemu przedsiębiorcy. Selektywne nakładanie obowiązków na wybrane podmioty nie podniesie standardów w całej branży, lecz może spowodować odpływ kurierów i zleceń do firm działających na innych zasadach – komentuje Rosa. I zaznacza, że potrzebne są jasne i jednolite regulacje, wyznaczające precyzyjne kryteria dla całego rynku oraz uwzględniające rzeczywisty podział ról pomiędzy platformami, partnerami i osobami realizującymi zlecenia.

Czytaj więcej:

Raporty ekonomiczne Wielka ucieczka taksówkarzy do aplikacji. Rewolucja w przewozie osób

Pro

– Zakres ewentualnego oddziaływania nowych zasad na poszczególne branże powinien natomiast wynikać z przepisów oraz analizy konkretnych modeli współpracy, a nie z automatycznego przenoszenia wniosków z jednej sprawy na cały rynek – zauważa. – Od lat apelujemy o systemowe uregulowanie pracy platformowej. Uważamy, że trwałe rozwiązania powinny obejmować cały sektor i powstawać z udziałem kurierów, związków zawodowych, platform, partnerów flotowych, organizacji pracodawców i administracji publicznej – kontynuuje.

Jak twierdzi, moment jest idealny, bo trwają konsultacje nad zapisami ustawy wdrażającej Dyrektywę o Pracy Platformowej (musimy implementować ją do grudnia).

– Wyzwanie, jakie widzimy, to brak jakiejkolwiek woli do rozmów ze strony resortu pracy – dodaje Rosa.