Nakłady na naukę to inwestycja w silną i konkurencyjną gospodarkę

Rektorzy krakowskich uczelni oraz przewodniczący samorządów uczelni z grodu Kraka zastanawiali się nad przyszłością szkół wyższych i nauki w Polsce.

Publikacja: 28.11.2023 09:00

Rektorzy krakowskich uczelni wzięli pod lupę wyzwania stojące przed uniwersytetami, dyskutowali o ic

Rektorzy krakowskich uczelni wzięli pod lupę wyzwania stojące przed uniwersytetami, dyskutowali o ich sytuacji finansowej oraz miejscu i roli szkolnictwa wyższego w społeczeństwie i polskiej gospodarce

Foto: mat. pras.

Materiał powstał we współpracy z Uniwersytetem Ekonomicznym w Krakowie

– Zaprosiliśmy państwa do tej rozmowy, bo to jest dobry czas, żeby dyskutować o nowych nadziejach. W Polsce tworzy się nowy układ polityczny, nowy rząd będzie tworzył różne plany i strategie. Dlatego uznaliśmy, że warto, żeby z jednego z najsilniejszych w Polsce środowisk akademickich popłynął głos wskazujący, czego oczekują uczelnie – powiedział Stanisław Mazur, prof. UEK, rektor Uniwersytetu Ekonomicznego w Krakowie, witając gości seminarium „Jaki uniwersytet?”, które odbyło się w murach tej uczelni. „Rzeczpospolita” była partnerem medialnym wydarzenia.

Obraz uniwersytetów

Jak obecnie przedstawia się środowisko akademickie? W Polsce działa 359 uczelni wyższych, w roku akademickim 2022/2023 studiowało na nich 1,223 mln studentów, co, jak zauważył rektor, oznacza znaczący spadek w stosunku do lat poprzednich. Najczęściej wybierane kierunki to biznes i administracja, medycyna, nauki społeczne oraz inżynieria techniczna. Rośnie liczba studentów zagranicznych; w roku 2022/2023 było ich prawie 105 tys. (+17 proc. r./r.), czyli ok. 9 proc. ogółu studentów. Pochodzą oni przede wszystkim z krajów byłego ZSSR, głównie Ukrainy, aczkolwiek rośnie też grupa studentów z Europy Południowej – Hiszpanii, Portugalii i Włoch.

Przewodniczący samorządów krakowskich uczelni rozmawiali o roli i zadaniach samorządu, wskazywali ta

Przewodniczący samorządów krakowskich uczelni rozmawiali o roli i zadaniach samorządu, wskazywali także szeroki wachlarz kompetencji, które młodzi ludzie mogą nabyć, angażując się w ich działanie

mat. pras.

Jak zauważył rektor, w Polsce, podobnie jak w wielu innych krajach, widoczna jest tendencja przerywania studiów przed obroną i uzyskaniem dyplomu. W efekcie spada liczba absolwentów; w ub.r. było ich 292 tys. Z kolei na tzw. starej ścieżce doktoranckiej, która będzie wygaszona do końca tego roku, kształci się ok. 8 tys. doktorantów, zaś w ramach szkół doktorskich jest to ok. 15 tys. osób. – W odniesieniu do wartości europejskich są to bardzo niskie wskaźniki. Oznacza to, że będziemy mieć w przyszłości problem z odtwarzaniem kadry akademickiej – stwierdził Stanisław Mazur.

Dodał, że zasadniczo sytuacja finansowa polskich uczelni jest „kiepska”. – Przeciętny koszt kształcenia w przeliczeniu na studenta wynosi 26 tys. zł i jest kilkukrotnie niższy od nakładów w Europie Zachodniej – powiedział rektor UEK.

Analizując sytuację nauki, Stanisław Mazur stwierdził, że wprowadzenie przez wicepremiera Jarosława Gowina tzw. Konstytucji dla Nauki radykalnie zmieniło położenie polskich uczelni: zmienił się ustrój, sposób działania i kryteria oceny. – To spotykało się z pewnymi nadziejami. Jednak doświadczenia z ostatnich lat te pozytywne oczekiwania bardzo brutalnie zweryfikowały. Polskie uczelnie mają problem dotyczący choćby waluacji. Każdy z pracowników uczelni tego doświadczał: zmiana punktacji, przypisywanie czasopism, zmiana reguł gry, duża uznaniowość. To wszystko mocno podważyło wiarygodność reform. I każdy kolejny rząd, który przyjdzie z pomysłem zmian, będzie miał problem z przełamaniem nieufności środowiska – ocenił rektor UEK.

Mówił także o niejednoznacznych sygnałach ze strony gospodarki i biznesu. Z jednej strony rośnie jakość kształcenia, z drugiej biznes coraz częściej zwraca uwagę na to, że oczekuje nieco innego typu kompetencyjnego modelu kształcenia. – To jest także pytanie o rolę uniwersytetów w bardzo szybko zmieniającym się świecie w kontekście kształcenia kadr dla gospodarki czy struktur państwa – stwierdził Stanisław Mazur.

Nawiązał także do sytuacji finansowej szkolnictwa wyższego, przytaczając dane z najnowszego, opublikowanego we wrześniu raportu „Nauka i szkolnictwo wyższe a PKB”, przygotowanego przez publiczne uczelnie ekonomiczne, w tym UEK.

– Inwestowanie w naukę jest najmądrzejszym sposobem budowania długoterminowych podstaw rozwoju gospodarczego, silnej, konkurencyjnej gospodarki. Patrząc na politykę państwa w tej dziedzinie, jeśli ona w ogóle jest, tej oczywistej konstatacji nie doświadczamy. Wydatki na naukę w relacji do PKB to ok. 50 proc. nakładów w krajach tzw. starej Unii i ok. 60–70 proc. nakładów w Czechach, na Słowacji czy Węgrzech. Mamy więc duży problem z finansowaniem nauki – mówił Stanisław Mazur. – Z kolei średnie wynagrodzenie w sektorze kilkanaście lat temu stanowiło ponad 80 proc. średniego wynagrodzenia w gospodarce, dziś jest to… 10 proc. W efekcie coraz bardziej problematyczna staje się determinacja pracowników, wiele osób szuka dodatkowej pracy albo myśli o jej zmianie. Widzimy też po konkursach, że przychodzi sporo młodych, obiecujących osób i nie podejmuje pracy z powodu warunków płacowych – dodał. Jak podkreślił, „w efekcie środowisko nauki jest silnie spauperyzowane i sfrustrowane polityką państwa”.

Przestrzeń wolności twórczej

W trakcie seminarium odbyły się dwie debaty: rektorów oraz przewodniczących samorządów studenckich krakowskich uczelni.

Podczas debaty rektorów prof. Andrzej Bednarczyk, rektor Akademii Sztuk Pięknych, definiując uniwersytet, wskazał, że jest to przestrzeń wolności twórczej. – Ta cecha łączy w idei uniwersytetu wszystkie instytucje skoncentrowane wokół kreacji naukowej czy artystycznej, bo obie są twórczością, i dzielenia się efektami naszych poszukiwań i badań z najmłodszymi członkami społeczności – powiedział prof. Bednarczyk. – Za tym idzie konieczność zdefiniowania wolności, bo uniwersytety są organizacjami, co powoduje pierwsze fundamentalne zderzenie między absolutną wolnością poszukiwań a obowiązkami nas jako członków instytucji. To jest bardzo istotne i bardzo mocno odczuwalne, szczególnie w mojej uczelni, gdzie twórcy – w przeciwieństwie do uniwersytetów naukowych – nie dysponują zdefiniowanymi i paradygmatycznymi wyznacznikami metod poszukiwań. Dlatego kwestia wolności jest u nas na pierwszym planie – dodał rektor ASP.

W jego ocenie określenie uniwersytetu jako przestrzeni wolności w obecnej sytuacji polityczno-społecznej nabiera szczególnego znaczenia, gdyż wobec bieżących wydarzeń mało kto – zarówno zwykli ludzie, jak i politycy – przywiązuje wagę do sztuki.

– Ja traktuję uniwersytet jako miejsce spotkania mistrz–uczeń, osób, które mają wiedzę i doświadczenie, z tymi, którzy próbują je zdobyć. Z perspektywy uczelni technicznej dodałbym jeszcze konieczność współpracy z otoczeniem gospodarczym. Rola uczelni technicznych jest to niezwykle istotna – zauważył prof. Andrzej Szarata, rektor Politechniki Krakowskiej.

Zwrócił także uwagę na swego rodzaju służebność uczelni technicznych wobec procesów rozwojowych społeczeństwa i gospodarki. – Przełożenie wydatkowania środków przeznaczonych na naukę na to, jak rozwija się gospodarka, w dużej mierze dotyczy uczelni technicznych. Muszą one być mocno osadzone w realiach zewnętrznych. Współpraca z biznesem jest bardzo ważna. W naszym przypadku nieograniczona wolność nie jest możliwa, mamy pewne określone ramy i zadania. W tym kontekście zapewnienie wolności kierunków prowadzenia badań i przełożenia ich na to, co nas otacza jest kluczowe – dodał.

W poszukiwaniu prawdy

Sylwester Tabor, prof. URK, rektor Uniwersytet Rolniczego w Krakowie, stwierdził, że dla niego uniwersytet jest miejscem poszukiwania prawdy i praw rządzących naszym życiem. Wyraził także pewien sceptycyzm wobec zalewu niesprawdzonych porad od wszelkiego rodzaju pseudoekspertów, których pełne są social media.

– Jaką wartość może mieć wypowiedź np. znanego youtubera o zdrowym żywieniu, jak ona służy rzetelnemu poznaniu problemu. Nie neguję, że mogą oni promować pewne zachowania. Ale do zgłębienia problemu i zrozumienia pewnych praw potrzebna jest wiedza uniwersytecka i metody naukowe, które starają się być obiektywne, a więc wykluczają podatność na różnego rodzaju sugestie. Tego nie spotkamy w innych sferach rozważań poznawania świata – powiedział Sylwester Tabor.

Dodał, że dziś uczelnie są rozliczane z tego, jakie innowacje wprowadzają do gospodarki, jakie przygotowują publikacje i jak one są przyjmowane i cytowane. – Z roli poznawania świata zostaliśmy sprowadzeni do roli rzemieślnika pracującego na czyjeś potrzeby, ogólnie – na potrzeby społeczeństwa, rozumiem pod tym także przedsiębiorstwa czy instytucje, które współpracują z nauką. Powinniśmy uciekać od bycia pojmowanym jako najemnicy pracujący na rzecz gospodarki, która będzie nas opłacać z różnego rodzaju środków. Powinniśmy jednak kultywować tradycję alma mater, matki, która jest karmicielką wszystkich – karmi prawdą i jest powołana do kształcenia elit, a nie do kształcenia powszechnego – uważa rektor URK.

Zmiany wprowadzone w systemie nauki ocenia on negatywnie. – Bo de facto dziś coraz większą uwagę przywiązujemy do kształcenia zawodowego na pierwszym poziomie studiów. Drugi stopień w istocie staje się elitarny. Dopiero tu dochodzi do przekazywania wiedzy mistrz–uczeń, kształtowania drugiego człowieka, gdzie ma na to bardzo duży wpływ. A to w taki sposób powinien być postrzegany uniwersytet i w taki sposób oceniany. A nie przez pryzmat wytwórczy, przedsiębiorstwa, które patrzy z punktu widzenia zysku przede wszystkim zachowania swojej płynności finansowej – mówił Sylwester Tabor.

Prof. Tadeusz Telejko, prorektor ds. ogólnych Akademii Górniczo-Hutniczej, zwrócił uwagę na społeczną rolę uniwersytetu, który zapewnia przede wszystkim wolność i możliwość dochodzenia do prawdy, ale także budowanie relacji – nie tylko na zewnątrz, z otoczeniem, ale również wewnątrz.

– Ważne jest, by wszyscy członkowie naszej społeczności – nauczyciele akademiccy, studenci, doktoranci, pracownicy wsparcia – identyfikowali się z uniwersytetem. Te wzajemne relacje są bardzo istotne, bo wpływają na jakość pracy i odbiór społeczny. Naszą wizytówką powinno być to, jak potrafimy rozmawiać, jak potrafimy się porozumieć. Ustrój uniwersytetu i te wzajemne relacje powinny być tym, co nas wyróżnia wobec tego, co dzieje się nie tylko w Polsce, ale i na świecie, gdzie widzimy narastanie antagonizmów, i co stanowi wzór do naśladowania – mówił prof. Telejko.

Kształcić elity

– Przyjęliśmy pojęcie uniwersytetu, które się mieści na pewnym continuum. Z jednej strony, można powiedzieć, uniwersytetami są wszystkie uczelnie, instytucje edukujące na trzecim poziomie, czyli powyżej poziomu średniego, z drugiej strony mają kształcić elity. A więc jeżeli mają to być wszystkie uczelnie, to musielibyśmy zapytać, co to są w takim razie elity. Czy wszystkie osoby, które uzyskują więcej niż wykształcenie średnie, są elitami? Pewnie trudno byłoby się z tym zgodzić – powiedział prof. Jarosław Górniak, prorektor ds. rozwoju Uniwersytetu Jagiellońskiego.

– Od powstania uniwersytety miały kształcić na poziomie więcej niż rzemieślniczym. Dostarczać kompetencji, które wykraczają poza umiejętność wykonywania czynności ściśle zawodowych. Bycie specjalistą wykształconym na poziomie akademickim to coś więcej niż biegłość rzemieślnicza. A więc uniwersytet powinien kształcić „mężów wiedzą znakomitych”, którzy będą mieli jej więcej i innej niż standardowy, dobrze wykształcony, bardzo potrzebny w gospodarce rzemieślnik. Uniwersytet poza wiedzą specjalistyczną powinien kształtować ludzi, którzy są mistrzami w pewnym zakresie gospodarki, społeczeństwa, wiedzy. Ale z drugiej strony muszą mieć porządne uniwersalne fundamenty – wskazał prof. Górniak. – Nic lepiej nie kształtuje idealnego uniwersytetu z punktu widzenia zapotrzebowania rynku jak formuła humboldtowska, która mówi, że jest to wspólnota uczonych i studentów, którzy wspólnie dążą do poznawania prawdy, realizując także badania. To pozwala nauczyć się szanującej kreatywność współpracy zespołowej, otwartej na różnego rodzaju nowości, która nie będzie też dogmatyczna – dodał.

Jak budować wspólnotę uniwersytecką? Prof. Andrzej Bednarczyk zwrócił uwagę, że zmienia się postrzeganie sztuki. Jego zdaniem wyższe szkoły artystyczne to są ostatnie prawdziwe środowiska artystyczne według tradycyjnego rozumienia sprzed ery internetu. – Teraz to wszystko się rozsypuje. Moi studenci bardziej należą do artystycznego środowiska internetowego niż tego związanego z bezpośrednimi połączeniami codziennego bycia i dyskusji. Żeby uczelnia mogła być prawdziwym środowiskiem wolności i współpracy, nie wolno nam traktować studentów jako materiału do obróbki. Oczywiście tam, gdzie jest wolność w podejmowaniu ścieżek poznawczych – a ja rozumiem sztukę jako ścieżkę zadawania światu pytań, takich, których nie jesteśmy w stanie sformułować w języku nauki – to aby zachować witalność takiej przestrzeni tworzyć zespoły kreatywne, budować projekty badań artystycznych, w których międzypokoleniowo i interdyscyplinarnie musimy wspólnie formułować pytania i hipotezy artystyczne, poszukiwać rozwiązania. U nas bardzo mocno promujemy działania także międzyobszarowe – opowiadał rektor ASP.

Żeby nasze uczelnie były środowiskiem dynamicznym i kreatywnym, musimy pamiętać, że fundamentem naszego funkcjonowania powinna być zasada przeskakiwania między nimi iskier idei i pytań. Bez tego jesteśmy zlepkiem indywidualności, a to jeszcze nie jest uniwersytet – podkreślił prof. Andrzej Bednarczyk.

Prof. Andrzej Szarata zauważył, że często w opiniach o polskiej nauce pojawiają się deprecjonujące stwierdzenia, że jest ona daleko światowych rankingach.

– To oczywiście jest nieprawda. W wielu badaniach rozwiązania, które proponują polscy naukowcy, są awangardowe. Wiele naszych projektów badawczych znajduje uznanie na Zachodzie. Nasze rozwiązania są wdrażane w międzynarodowych działaniach. Ktoś nieobeznany z tego typu rankingami, widząc, że jakaś uczelnia jest np. 675. na świecie, wyrabia sobie mylne wrażenie w tej sprawie. To jest jednak niesłychanie złożone – mówił rektor Politechniki Krakowskiej.

– Po pierwsze, dzisiejsza nauka, technika, jest tak bardzo skomplikowana i rozbudowana, że jedna osoba nie jest w stanie sama zgłębiać jakiegoś problemu. Musi być do tego bardzo duży zespół interdyscyplinarny. Na uczelniach potrafimy tworzyć takie zespoły, łączyć je między wydziałami, po to, żeby uzyskać pożądany efekt. Jesteśmy pomysłowi i zaradni, choć czasami nadal brakuje nam wiary w siebie. Drugim elementem jest pewna mizeria finansowa. Ale to nie jest tak, że nagle trzeba zmienić budżet państwa i przesunąć więcej środków na uczelnie. Czasem wystarczą niewielkie działania. Przykład to wiele projektów finansowanych przez Narodowe Centrum Badań i Rozwoju, dotyczących poszukiwania innowacyjnych rozwiązań przez firmy. Zaangażowani w te badania są pracownicy uczelni, ale one same są poza tymi projektami, nie mają z tego żadnych środków, które mogłyby wykorzystać na rozwój, budowę swoich zespołów. W wielu rozwiązaniach firma dostaje pieniądze na swoje rozwiązanie, nasi pracownicy są w to mocno zaangażowani, ale nie mogą robić z tego publikacji, bo są klauzule poufności. W efekcie z pieniędzy publicznych finansuje się prywatne firmy, w których znacząco poprawia się efektywność produkcji czy optymalizację procesów. To natychmiast należy zmienić i uwzględnić zaangażowanie polskich jednostek badawczych tam, gdzie wydatkowane są pieniądze publiczne – postulował prof. Andrzej Szarata.

Do kwestii poziomu kształcenia nawiązał także Sylwester Tabor. – Miarą są sukcesy naszych absolwentów, także na świecie. Są zatrudniania w największych firmach, zarabiają niezłe pieniądze i budują niezłe przedsiębiorstwa – stwierdził rektor URK.

Mówił także o ograniczeniach administracyjnych w nauczaniu. Opracowanie programu studiów to ok. 1,5 roku, studia inżynierskie to 3,5 roku. Absolwent opuszcza więc uczelnię po pięciu latach od zdiagnozowania danej potrzeby na rynku – po tym czasie może on już być zupełnie inny. Proponował więc podzielenie programów studiów na bloki, z których studenci będą wybierać to, co uważają za najbardziej potrzebne w tym, co zamierzają robić po studiach.

Co mówią rankingi

Prof. Tadeusz Telejko, nawiązał do rankingów uczelni. Zwrócił uwagę, że kluczem do nich są kryteria. – To bardzo istotne parametry, które wpływają na wynik końcowy – stwierdził prorektor AGH. Uczelnia przeprowadziła dogłębną analizę kryteriów jednego z rankingów, w których była oceniana. Okazało się, że zaciągane z AGH dane były zupełnie inne niż w przypadku innych uczelni. W efekcie plasowały się one kilkaset pozycji wyżej. – Co więcej, zrobiliśmy symulację, co byłoby, gdyby połączyć dorobek kilku krakowskich uczelni. Okazuje się, że taki twór znalazłby się w drugiej setce światowych rankingów. Więc to nie jest tak, że jesteśmy tak słabi, że lądujemy daleko, a jest to kwestia odpowiedniego dobrania parametrów i zebrania danych, bo one w bardzo istotny sposób wpływają na wyniki – mówił prof. Tadeusz Telejko.

Zwrócił uwagę, że już od swojego powstania AGH była nastawiona na praktyczny wymiar prowadzonych przez siebie badań, na wykorzystanie ich w przemyśle, a nie robienie ich po to, by lądowały na półce. AGH nadal, także ze względów finansowych, bardzo dba o relacje z biznesem.

Prof. Jarosław Górniak, mówiąc o rankingach, zwrócił uwagę, że zawsze mocniejszą pozycję mają w nich uczelnie kompletne, mające silny komponent techniczny czy ekonomiczno-biznesowy. Większe przebicie mają także uczelnie anglosaskie ze względu na dominację języka angielskiego w publikacjach. – Ważny jest także komponent reputacyjny czy umiejętność przebicia się do świadomości tych, którzy ferują oceny – zauważył prorektor UJ.

Dodał, że trzeba analizować kryteria rankingów i wyciągać z tego wnioski dla polskich uczelni. Ale także spojrzał na rankingi z bardzo praktycznej strony. – Co to oznacza, że UJ czy UW są w piątej setce zestawień? Zauważane na świecie badania, kończące się publikacjami wchodzącymi do szerokiego obiegu, prowadzi tylko ok. 20 tys. uczelni na świecie, reszta zajmuje się tylko kształceniem. Z tego mniej więcej 2 tys. jest obserwowanych przez systemy rankingowe, bo przekraczają próg, powyżej którego to, co robią, jest globalnie istotne. I w tych 2 tys. my jesteśmy w tej piątej setce. W tych 20 tys. jesteśmy w piątej setce i w tej jeszcze większej łącznej liczbie uczelni też jesteśmy w piątej setce. Przy nakładach, jakie są przeznaczane na naukę w Polsce – wyjaśnił prof. Jarosław Górniak.

Pakiet kompetencji lidera

Druga z debat podczas seminarium dotyczyła roli samorządu studenckiego w funkcjonowaniu uczelni i tego, jakich zmian systemie szkolnictwa wyższego i nauki oczekują studenci.

Jakub Piszczek, przewodniczący Porozumienia Samorządów Studenckich Uczelni Krakowa, zauważył, że podstawową rolą samorządu jest reprezentowanie wszystkich studentów wobec władz uczelni czy też – na poziomie Parlamentu Studentów RP – wobec władz państwowych. – Kolejna jest perspektywa zaangażowania społecznego. Patrząc na znikomą liczbę osób, które w puli całej uczelni angażują się w jej życie na poziomie samorządu, można ocenić, że są to ludzie, którym zależy i którzy chcą coś zrobić. Można sądzić, że tak samo będą się zachowywać po skończeniu studiów w swojej działalności – społecznej, biznesowej czy innej.

Magdalena Herman, przewodnicząca Samorządu Studentów Uniwersytetu Jagiellońskiego, stwierdziła, że na pewno warto zachęcać młodych ludzi do udziału w pracach samorządu studenckiego w kontekście tego, co to daje. – To jest niesamowita okazja do nauczenia się w młodym wieku zarządzania ogromnym zespołem ludzi, dysponowania i zarządzania środkami publicznymi czy chociażby organizacji imprez masowych, które też wymagają wielu czynności, także prawnych. To daje nam doświadczenie i ogromny potencjał na przyszłość – wyliczała Magdalena Herman. – Odpowiednia współpraca z uczelnią mogłaby pomóc we wprowadzeniu rozwiązań takich jak student-centered learning czy w mikrokwalifikacjach, które każda z osób studiujących może posiąść.

Krystian Słowikowski, przewodniczący Parlamentu Studenckiego Uniwersytetu Ekonomicznego, dodał, że działalność w samorządzie studenckim daje umiejętności, którymi definiuje się świadomego członka społeczeństwa obywatelskiego, oferuje także pakiet kompetencji prawdziwego lidera. – To jest coś, czego zwykle osoba dwudziestokilkuletnia nie doświadcza. Tu wchodzimy na poziom, na którym mamy ogromną odpowiedzialność we wskazanych wcześniej obszarach. Ale też realnie wpływamy na działalność uczelni. To nam zostaje na później. Możemy motywować, zachęcać innych do działania. Bo ta działalność daje także pakiet umiejętności miękkich – wymieniał Krystian Słowikowski.

Perspektywa studentów

Na możliwość nauczenia się kompetencji miękkich w pracy w samorządzie studenckim wskazał także Kacper Szymeczko, przewodniczący Samorządu Studenckiego Krakowskiej Akademii im. Andrzeja Frycza Modrzewskiego. – To w szczególności umiejętność rozmowy czy dyskusji z osobami, do których poglądów czy opinii podchodzimy z dużym dystansem – mówił Kacper Szymeczko. – To także możliwość rozmowy z profesorami czy władzami uczelni, która na takim poziomie jest nieosiągalna dla większości studentów. A jest to szansa na to, by realnie wejść w środowisko akademickie i pokazać, że studenci mają głos, mają swoje postulaty i możemy dochodzić w różnych sprawach do konsensusu – dodał.

Weronika Chrząstek, przewodnicząca Samorządu Studenckiego Akademii Sztuk Pięknych, mówiła o samorządzie studenckim – a więc działalności zespołowej – z punktu widzenia uczelni, na której spotykają się indywidualności i ich nauka oraz praca w dużej mierze jest także indywidualna.

– To co staramy się robić jako samorząd, to pokazywać wszystkim studentom, że mogą dostać od nas wsparcie materialne i organizacyjne na to, czym chcą się zajmować, a oni już później łączą się w grupy, kolektywy, organizacje, sami wychodzą z różnymi inicjatywami. Otworzyliśmy np. galerię studencką, gdzie uczą się także kompetencji, które przydadzą im się w pracy, czyli np. pisania wniosków o własne wystawy czy przeprowadzenia całego procesu organizacyjnego – powiedziała Weronika Chrząstek.

Studenci wskazywali też obszary potrzebnych ich zdaniem zmian. To m.in. nadmiar procedur administracyjnych, ale też ujednolicenie wysokości środków, jakie otrzymuje samorząd studencki. W tzw. ustawie 2.0 o samorządzie miało to być 2 proc. subwencji, którą dostaje uczelnia.

– Coraz więcej mówi się też o internacjonalizacji, o równości wszystkich członków społeczności akademickiej, niezależnie od wyznania, orientacji seksualnej czy pochodzenia. O tym wszystkim możemy rozmawiać na różnych forach, także takich jak dzisiejsza rozmowa. Mamy narzędzia takie jak PSUK, mamy Parlament Studentów RP i mamy Radę Główną, możemy tam mówić o naszych postulatach. Ale kluczowe jest to, że bez wysłuchania nas przez ustawodawcę bardzo ciężko będzie nam cokolwiek zmienić – podsumowała Magdalena Herman.

Materiał powstał we współpracy z Uniwersytetem Ekonomicznym w Krakowie

Biznes
Grecja rozdaje pieniądze urlopowiczom, którzy stracili wakacje przez pożary
Materiał Promocyjny
Tajniki oszczędnościowych obligacji skarbowych. Możliwości na różne potrzeby
Biznes
Nowy pomysł Poczty Polskiej rozwścieczył pracowników. Myśleli, że to żart
Biznes
Sztuczna inteligencja sprzedaje samochody
Biznes
Polski rynek pracy nie tylko dla Polaków
Materiał Promocyjny
Naukowa Fundacja Polpharmy ogłasza start XXIII edycji Konkursu o Grant Fundacji
Biznes
Rząd Węgier zachęca biznes do współpracy z Rosją