Prawdopodobnie w czwartek oficjalne ogłoszone zostanie, że Tomasz Zdzikot żegna się z fotelem prezesa operatora pocztowego. Kadencja obecnego zarządu państwowej spółki skończyła się w czerwcu, a konkurs na nowych członków – jak dotąd – nie przyniósł efektów. Z naszych informacji wynika, że w miejsce obecnego prezesa może zostać wybrany jako pełniący obowiązki któryś z wiceprezesów, a konkurs rozpisany zostanie na nowo.

Zdzikot – wedle doniesień RMF – ma znaleźć zatrudnienie w innej spółce skarbu państwa. O tym, że z Poczty Polskiej (PP) chce odejść, nieoficjalnie mówiło się od dawna. – Związany z tematyką obronności, specjalizujący się w cyberbezpieczeństwie, nie czuł się najlepiej w firmie tonącej w masie problemów, lawirując między oczekiwaniami licznych związków zawodowych – mówi nam o prezesie jeden z pracowników PP.

W centrali PP nie komentują potencjalnych zmian na stanowisku prezesa i podkreślają, że Zdzikot wciąż kieruje spółką. A nawet dopiero co zażegnał jeden z konfliktów z listonoszami. Chodziło o godziny nadliczbowe. Pocztowcy alarmowali, że stosowane są wobec nich niekorzystne zasady ewidencjonowania czasu pracy. „Solidarność” wskazywała, że w konsekwencji wielu wykonywało dodatkową pracę bez wynagrodzenia. Grozili wystąpieniem do Inspekcji Pracy i resortu aktywów, który nadzoruje PP. Problem dotyczył „rozbiórek”, czyli dostarczania przesyłek w zastępstwie za listonoszy będących na urlopach. Pracownicy, którzy to robili, równolegle wykonywali też swoje zadania. „Solidarność” wskazuje, że nie zawsze byli dodatkowo wynagradzani. Bogumił Nowicki, przewodniczący tego związku w PP, na łamach związkowego serwisu wskazał, że w czerwcu i lipcu liczba nadgodzin przepracowanych przez listonoszy spadła rok do roku o 40 proc. – Wówczas mówiliśmy o 100 tys. nadgodzin w ramach rozbiórek, teraz o 60 tys. To nie oznacza, że listonosze dostarczyli mniej przesyłek, po prostu za część wykonanej pracy im nie zapłacono – zaznacza.

Sierpniowe spotkanie związkowców z prezesem w sprawie zadaniowego czasu pracy przyniosło efekt. „Solidarność” podaje, że zasady analizy czasu pracy listonoszy zostały zawieszone do czasu przeprowadzania badania obciążenia pracą, które zaplanowano na październik.

W biurze prasowym PP nie odpowiedzieli nam wprost na pytanie, czy kontrowersyjny system został zawieszony. „Od 1 lipca br. listonosze zatrudnieni w PP pracują w zadaniowym systemie czasu pracy, który cechuje się ewidencjonowaniem i rozliczaniem pracowników z nałożonych zadań w ramach normy czasu pracy. Poczta wypłaca listonoszom wynagrodzenie za pracę w godzinach nadliczbowych zgodnie z obowiązującymi przepisami” – napisała spółka.

Tomasz Zdzikot nie rozwiązał jednak kryzysu płacowego. Wielu pracowników wynagradzanych jest na poziomie płacy minimalnej, a kolejne apele o podwyżki są odrzucane (jak np. wniosek Wspólnej Reprezentacji Związkowej o wypłatę w sierpniu jednorazowej premii „inflacyjnej”). – PP w br. podniosła już wynagrodzenia pracowników objętych Zakładowym Układem Zbiorowym Pracy, o średnio 405 zł brutto na etat. W październiku pocztowcy objęci ZUZP otrzymają trzynastą pensję. Obecnie nie przewidujemy wypłaty innych świadczeń o masowym charakterze – zaznaczają w biurze prasowym spółki.