- Ukraina zerwała podpisanie dokumentu dopuszczającego zagranicznych obserwatorów. I z winy Ukrainy, choć mieliśmy szansę na porozumienie, mechanizm niezależnego monitorowania i kontroli tranzytu rosyjskiego gazu przez terytourium Ukrainy, nie powstał - oświadczył dziś rano w Brukseli szef Gazpromu Aleksiej Miller dla kanału Viesti.
Rosjanin podkreślił, że takie postępowanie wstrzymuje rozmowy i gaz dla Europy dziś nie popłynie. Międzynarodowi obserwatorzy byli gotowi lecieć dziś na granicę, gotowy też był dokument dotyczący ich kompetencji.
- Przekazałem ten dokument ukrainskiej stronie - wyjaśnił brukselski komisarz ds energetyki Andris Piebałgs - Ale nie ja prowadziłem negocjacje. Dlatego nie mogę rozsądzić, kto ma rację, a kto nie. Pan Miller rozmawiał z panem Dubinym (szef Naftogazu-przyp. I.T.). Oni razem polecą do Moskwy i dalej będą rozmwiać. I będą nas informować. To jest problem dwustronny - dodał komisarz.
- Cała odpowiedzialność za sytuację leży teraz po ukraińskiej stronie - podkreślił MIller.