Skoro Polska ma już zbudowaną kluczową infrastrukturę, po co nam dziś instrument taki jak Connecting Europe Facility?
Polska rzeczywiście pozostaje jednym z największych beneficjentów instrumentu CEF, zwłaszcza w obszarze transportu. To dowód skuteczności naszych działań i dobrej absorpcji środków. Postrzegam to jednak nie tylko jako sukces, lecz także jako odpowiedzialność. Silna pozycja oraz doświadczenie państwa granicznego – funkcjonującego w bezpośrednim sąsiedztwie wojny – zobowiązują nas do aktywnego współtworzenia europejskiej refleksji o bezpieczeństwie infrastruktury. Właśnie dlatego nie ograniczam się tylko do udziału w tej dyskusji – inicjuję ją w Parlamencie Europejskim. Uważam, że CEF nie powinien być postrzegany wyłącznie jako instrument rozwojowy. Powinien stać się również narzędziem wzmacniania bezpieczeństwa i odporności. Budowa nowoczesnej infrastruktury to krok niezbędny, ale niewystarczający. Jeżeli nie zadbamy o jej trwałość i zabezpieczenie przed zagrożeniami, ryzykujemy powstanie systemu, który będzie funkcjonował jedynie do momentu pierwszego poważnego kryzysu.
Czytaj więcej
Na rok przed odejściem z Pałacu Elizejskiego Emmanuel Macron próbuje raz jeszcze przekształcić Un...
Dziś już wiemy, że infrastruktura jest jednym z celów współczesnych konfliktów. Ataki na ukraińską infrastrukturę energetyczną – prowadzone również w okresach silnych mrozów, pozostawiające tysiące budynków bez ogrzewania – pokazują, że nie jest to scenariusz teoretyczny. To realne doświadczenie naszego regionu. Dlatego transformacja infrastrukturalna, która nie uwzględnia odporności i bezpieczeństwa, pozostanie niepełna – a w konsekwencji niestabilna.
Czy CEF jest dziś gotowy, by stać się narzędziem bezpieczeństwa, a nie tylko funduszem finansującym infrastrukturę? Czy ta zmiana myślenia w Unii już realnie się zaczęła?
CEF to unijny program, który finansuje drogi, kolej, porty, sieci energetyczne i cyfrowe – wszystkie połączenia między państwami. Powstał po to, by łączyć Europę tam, gdzie pojedynczy kraj nie zawsze ma interes inwestować, ale gdzie cała Unia zyskuje. Mamy konkretne przykłady: synchronizacja sieci państw bałtyckich z systemem europejskim, korytarze transportowe wspierające Ukrainę, modernizacja portów i szlaków logistycznych. To są projekty, które wzmacniają wspólny rynek. Tyle że świat się zmienił. Wojna w Ukrainie pokazała, że infrastruktura to nie tylko rozwój gospodarczy, ale element obrony. Rosja atakuje elektrociepłownie, linie przesyłowe, magazyny paliw. Sabotaż nie jest już scenariuszem filmowym, tylko realnym narzędziem nacisku. Komisja Europejska zaczęła to dostrzegać. Widać to w budżecie mobilności wojskowej w ramach CEF – wzrósł z 1,7 mld do 17 mld euro. Transport został już wpisany w logikę bezpieczeństwa. Energetyka wciąż nie ma tak wyraźnego wymiaru.
Rosyjskie ataki na infrastrukturę na Ukrainie (1-23 stycznia 2026 roku)