JP Morgan był już wskazywany jako winny „fixingu cudów” na GPW z listopada 2008 r., oskarżany o grę złotym, a także spory udział w rozwoju rynku opcji walutowych. Dotąd przedstawiciele banku rzadko kontaktowali się w tych sprawach z polskimi mediami. Teraz bank przerywa milczenie.
David Wells – szef marketingu JP Morgan na region Europy, Bliskiego Wschodu i Afryki – przedstawił wczoraj w Warszawie treść dwóch listów wysłanych do ministra finansów.
29 czerwca, w przeddzień WZA banku PKO BP, które miało podjąć kontrowersyjną decyzję o wypłacie wysokiej dywidendy przez bank, Bill Winters, jeden z szefów JP Morgan, wysłał pismo, w którym dowodził, że powiązanie wypłaty zysku z emisją akcji zostało starannie przemyślane.
Już wtedy instytucja z Londynu obawiała się utraty kontraktu z PKO BP. Winters przywołał przykłady zarzutów stawianych JP Morgan (m.in. współpracy z holenderskim inwestorem w PZU – Eureko) i pisze: „czujemy się zobowiązani bronić honoru banku w odniesieniu do aktualnych ataków”.
Obawy zmaterializowały się 22 lipca, gdy PKO BP podał, że przy emisji akcji doradzą mu Deutsche Bank i Bank of America Merrill Lynch. JP Morgan pisze więc kolejny list do MSP, w którym zapewnia o „pełnym zaangażowaniu wobec Skarbu Państwa i PKO BP” i chęci uczestniczenia w emisji jako członek konsorcjum doradczego.