W grę wchodzą inwestycje warte miliony dolarów, zamówienia dla laboratoriów, grup badawczych na wiodących politechnikach a potem eksport technologicznych usług. Amerykański konglomerat (oprócz awiacji zajmuje się systemami przeciwpożarowymi i bezpieczeństwa a także dźwigami, windami i urządzeniami komunikacyjnymi) , który przyniósł w 2010 r 4,4 mld zysku i zatrudnia ponad 200 tysięcy fachowców w 71 krajach, jest bardzo zadowolony z biznesu, który robi w Polsce. Teraz chciałby przenieść go na wyższy poziom.
Spółki z grupy UTC są już prawdziwymi potentatami lotniczymi w kraju. PZL Mielec – Sikorsky Aircraft buduje śmigłowce Black Hawk, rzeszowska WSK samolotowe napędy, Pratt&Whitney Kalisz to dostawca komponentów w silnikowych , PZL Wrocław- Hamilton Sundstrand robi elementy hydrauliki i systemy sterowania, HS Rzeszów- silniki pomocnicze do statków powietrznych. Polskie fabryki amerykańskiej korporacji zatrudniają blisko 9 tys. pracowników i do tej pory zainwestowały w budowę bazy produkcyjnej ok. miliard dolarów. Już w tej chwili rosnące zasoby lotniczych spółek UTC w kraju da się porównać z potencjałem największego polskiego holdingu zbrojeniowego – Bumaru.
-Wspólnie z Amerykanami zbudowaliśmy podstawy nowoczesnego przemysłu związanego z awiacją. Teraz czas ugruntować obecność UTC w Dolinie Lotniczej i Polsce. Przekonaliśmy szefów koncernu, że warto tworzyć w Polsce zaplecze rozwojowe dla całej branży - mówi Marek Darecki prezes WSK Rzeszów największej fabryki w polskiej rodzinie koncernu i współtwórca podkarpackiego skrzydlatego klastra. Dolina Lotnicza, to już potęga: 92 firmy, 23 tys. zatrudnionych, 1,5 mld dol. rocznego eksportu części i komponentów dla Boeinga, Airbusa i innych potentatów globalnej awiacji.
Janusz Zakręcki prezes PZL Mielec a Sikorsky Company, wylicza atuty polskiej lokalizacji dla amerykańskich ośrodków innowacyjności: to dwu -, nawet trzykrotnie niższe koszty pracy polskich konstruktorów, dostępność dobrze wyedukowanej kadry inżynierskiej, możliwość dofinansowania technologicznych projektów z państwowych i unijnych źródeł.
Innowacyjne inwestycje już rozpoczyna Hamilton Sundstrand. Centrum konstruktorskie zatrudniające 350 inżynierów powstaje w przejętym w tym roku przez UTC dawnym Hydralu (dziś PZL Wrocław). 100 kolejnych konstruktorów, speców od pomocniczych silników samolotowych zatrudnia inna fabryka HS w Rzeszowie. – W nowoczesnych ośrodkach rozwojowych będą od podstaw tworzone i testowane nowe produkty, które potem trafią do produkcji w polskich fabrykach lub zagranicznych zakładach UTC – przekonuje Roman Staszewski prezes podkarpackiego zakładu Hamilton Sundstrand.
Prezes Darecki przypomina, że na rzecz nowych technologii produkcji materiałów dla lotnictwa i ich obróbki już pracuje w skoordynowany sposób , w największym obecnie programie wspieranym przez państwo (wartym 80 mln zł), 350 naukowców z 15 technicznych uczelni i inżynierowie z kilkudziesięciu firm. Incjatywa Aeronet wychodzi naprzeciw planom UTC. Korporacja w zeszłym roku na badania i rozwój wydała w sumie 3,6 mld dol. W najbliższych latach, począwszy od przyszłego roku, spora część tego tortu zacznie trafiać nad Wisłę.