Proponowane przez WTO ułatwienie handlu, polegające na uproszczeniu procedur celnych, miało być czymś, co nie wywoła niczyjego protestu, poza być może urzędnikami niższego szczebla i przekupnymi celnikami.
Wiele krajów rozwijających się chciało mieć więcej czasu i pieniędzy na dostosowanie się , ale nikt nie kwestionował w całości tej reformy, w odróżnieniu od poprzednich negocjacji, gdy powstawały opory wobec polityki mającej zmniejszyć dopłaty dla rolnictwa czy zwiększać outsourcing w zatrudnieniu.
Propozycja ułatwienia handlu miała zmusić wszystkie 159 krajów WTO do przygotowania znanych publicznie i możliwych do przewidzenia procedur celnych, szybszej odprawy towarów w tranzycie i zapewnieniu rozsądnych opłat za przekraczanie granic. Importerzy i eksporterzy mogliby wykonać zawczasu elektronicznie większość roboty "papierkowej", załatwiać sprawę za jednym podejściem, bez konieczności zdobywania pieczątek w konsulatach czy martwić się o przekraczanie punktów granicznych w tranzycie przez kraje trzecie.
Beneficjentami tego porozumienia byliby wszyscy, od kobiet-mrówek przenoszących towary przez granice w Afryce po giganty żeglugi kontenerowej w rodzaju armatora AP Moeller-Maersk czy firmy kurierskie DHL, FedEx i UPS.
- Zaletą porozumienia o ułatwieniu handlu jest to, że jego skutki byłyby odczuwalne powszechnie, bez sprzyjania konkretnemu sektorowi czy firmie - stwierdził b. przewodniczący rady nadzorczej światowego eksportera Li & Fung i honorowy przewodniczący Międzynarodowej Izby Handlu ICC, Victor Fung. - Wszystkie firmy, obojętnie importujące czy eksportujące, odczują korzyści zharmonizowanych procedur celnych i norm oraz większej przejrzystości postępowania.
Ogromna stracona okazja
Szef WTO Roberto Azevedo oświadczył we wtorek, że nie udało się w negocjacjach w Genewie doprowadzić do wypracowania umowy, ułatwienie handlu jest martwe, chyba że ministrowie uratują je zaskakującym porozumieniem na Bali na początku grudnia.
- Byłaby to ogromna stracona okazja, gdyby nie udało się dopiąć tego historycznego porozumienia. Wzywamy członków WTO do dokończenia go teraz - stwierdził prezes działu międzynarodowego FedEx, Michael Drucker.
Główny negocjator ułatwienia handlu z ramienia Konferencji NZ ds. Handlu i Rozwoju UNCTAD, Jan Hoffmann uważa, że nawet najbiedniejsze kraje świata powinny być w stanie wdrożyć niezbędne rozwiązania w ciągu 5 lat i będą korzystać nawet bardziej od krajów rozwiniętych. Mniej rozwinięte kraje zależą bardziej od ceł w imporcie, więc większy handel oznacza większe wpływy do kas państwa.
- Mówimy im: nie mamy nic przeciwko podwyższaniu stawek celnych, ale nie każcie biednemu handlowcowi wypełniać piątego formularza, bo będziecie mieć mniejszy handel - dodał Hoffmann.
W ramach współpracy krajów WTO służby celne będą zapobiegać zaniżaniu wartości towarów, co jest powszechnym chwytem w krajach rozwijających się, mającym zrównoważyć skutki wysokich stawek celnych. - Głównym powodem zmartwień służb celnych nie jest broń i narkotyki, ale ich wartość - uważa Hoffmann.
Przegranymi będą ludzie, których rola może okazać się zbyteczna albo którzy biorą łapówki od handlowców za uniknięcie przez nich kłopotliwych odpraw celnych. Hoffmann uważa, że jest to absolutnie możliwe do zrobienia i nie będzie dotyczyć zbyt wielu ludzi. - Może trzeba będzie zaproponować im zastępcze zatrudnienie. Wystarczy im powiedzieć: zamiast dodatkowych pieczątek i formularzy, które nie są potrzebne możecie zapewniać informacje i pomagać w ułatwianiu handlu. I będziecie mieć pracę lepszej jakości.