Nigdy dotąd na niemieckim rynku podróbki nie były tak powszechne. W 2012 roku związek branży kosmetycznej VKE informował o 600 tys. sztuk przejętych na cle podrobionych zapachów, kremów i innych artykułów kosmetycznych. W tym roku przejęto ich już ponad milion.

W żadnej innej branży nie odkryto tylu fałszywek - twierdzi Stephan Seidel, przewodniczący VKE. Tym bardziej, że fałszowane produkty są coraz "lepsze" - mają opakowania niemal identyczne jak oryginalne. Jednak to co w środku może budzić przerażenie: śladowe ilości uryny, ołowiu i wielu innych substancji niebezpiecznych dla zdrowia. Poza tym coraz częściej pojawiają się kremy do opalania bez filtra UV, których używanie może spowodować poważne oparzenia skóry.

Jednak najczęściej fałszuje się perfumy i wody toaletowe. Klienci na pierwszy rzut oka nie są w stanie odróżnić podrobionej wody toaletowej czy perfum od oryginalnego produktu. Podróbki najczęściej sprzedawane są przez internet, ale także w popularnych kurortach letnich - w Grecji, Włoszech, Hiszpanii czy na północy Afryki.

Producenci podróbek zarabiają na nich krocie. Wytworzenie jednego flakonu kosztuje mniej niż jedno euro, a najczęściej podrabiane są najpopularniejsze zapachy. Nic więc dziwnego, że zaraz po premierze nowej wody toaletowej, rynek zalewają jej podróbki.

Przemysł kosmetyczny w Niemczech ocenia, że z powodu sfałszowanych kosmetyków rocznie traci ponad 23 mln euro. Jednak według innych wyliczeń straty mogą być dwa razy wyższe.

Najwięcej podrabianych kosmetyków trafia na niemiecki i europejski rynek z Chin, ale także z Hongkongu i USA oraz Indii i Pakistanu. Szmuglowane są w kontenerach z częściami do maszyn albo w kartonach po butach. Najczęściej są odkrywane przez przypadek, albo po informacjach od pracowników portów przeładunkowych - najczęściej anonimowych.