Wakacje kredytowe to odpowiedź rządu na rosnące stopy procentowe, a wraz z nimi raty złotowych kredytów hipotecznych. Mają ułatwić ich spłatę. W ostatnich dniach do redakcji „Rz” napływają jednak sygnały od klientów banków, że mimo złożenia wniosków o wakacje kredytowe, nawet na kilka dni przed terminem spłaty raty, banki ją naliczają. Jeśli rata nie zostaje zapłacona, powstaje zaległość. Klienci banków obawiają się, że nawet jeśli potem bank anuluje ratę, taka chwilowa zaległość może obniżać ich wiarygodność kredytową, może też zostać zgłoszona do Biura Informacji Kredytowej, co w przyszłości może im utrudnić zaciągnięcie kredytów lub wzięcie pożyczek.

UOKiK bada i uspokaja

– Mamy sygnały o takich sytuacjach i analizujemy je – poinformował nas Departament Komunikacji Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów. – Jeśli okaże się, że nie są to kwestie incydentalne wynikające z przejściowych błędów systemów bankowych, to podejmiemy odpowiednie działania w ramach prowadzonych przez nas postępowań wyjaśniających – dodał.

Czytaj więcej

Szturm klientów na banki z wnioskami o wakacje kredytowe

Zapewnił, że na bieżąco analizuje skargi konsumentów dotyczące wakacji kredytowych i w przypadku sygnałów o nieprawidłowościach występuje do banków o wyjaśnienia i zmianę praktyk.

– Trudno mówić o jakichkolwiek zaległościach w sytuacji, gdy bank bezprawnie pobrał ratę. Ponadto skorzystanie z wakacji kredytowych nie obniża zdolności kredytowej konsumenta. Do BIK trafia jedynie jako neutralna wzmianka o przebiegu realizacji zobowiązania, która sama w sobie nie może mieć negatywnego wpływu na ocenę wiarygodności kredytowej konsumenta – uspokoił UOKiK.

ZBP: to technologia

– Tego typu przypadki mogą wynikać z powodów technologicznych. Mamy w Polsce skądinąd fajne wyobrażenie, że nasza bankowość jest tak doskonała, że można z poniedziałku na wtorek przestawić wajchę i ona będzie działać inaczej. Ale tak nie jest. Każdy system informatyczny musi być, poza wprowadzeniem zmian, przetestowany i – jak mówią niektórzy – wygrzany w danej operacji. Na to potrzeba czasu – mówi Krzysztof Pietraszkiewicz, prezes Związku Banków Polskich.

Czytaj więcej

Wniosek o wakacje kredytowe. Kiedy najlepiej złożyć

Przekonuje, że żaden klient banków nie powinien się martwić, że coś straci. – Także o pogorszenie opinii kredytowej nie musi się bać ktoś, kto na czas reguluje swoje zobowiązania – mówi Pietraszkiewicz. – Przypominam jednak, że wakacje kredytowe nie za bardzo są po to, by zaciągać kolejny kredyt – dodaje.

I tłumaczy, że jeśli ktoś zaciągnął kredyt pięć czy dziesięć lat temu, miał wtedy zdolność kredytową i normalnie obsługuje swoje zobowiązania wobec banku, to w istocie nic się nie dzieje. Bank standardowo monitoruje sytuację i nie ma powodów, by się martwić. Ale jeśli w czasie wakacji kredytowych klient przychodzi po nowy kredyt, to jest on skrupulatnie badany. Bank musi zbadać, czy nowy kredyt zostanie spłacony w terminie. Pod uwagę bierze wszelkie istotne czynniki.

– Oczywiście jeden bank robi to tak, drugi inaczej, bo tutaj jest konkurencja. Na rynku jest 530 banków, więc każdy ocenia to według swojego uznania, biorąc przy tym odpowiedzialność za bezpieczeństwo zdeponowanych w nim depozytów – tłumaczy.

Według Krzysztofa Pietraszkiewicza na dzisiaj jest już ok. miliona wniosków o wakacje kredytowe. – Jeśli do tego jest 600 czy 700 uwag, to znaczy, że nasz system bankowy sprostał także tej nierozsądnej propozycji gospodarczej – mówi szef ZBP.

Więcej problemów

UOKiK informuje o zgłaszanych przez klientów banków innych problemach z wakacjami kredytowymi. I tak zwłaszcza zaraz po uruchomieniu tego programu wiele banków wymagało składania oddzielnego wniosku na każdą z zawieszanych rat lub każdy kwartał. Tymczasem ustawa daje klientowi wybór, czy chce jednorazowo wystąpić o wakacje kredytowe na wszystkie możliwe osiem okresów, czy będzie to robił sukcesywnie w oddzielnych wnioskach.

Choć zgodnie z przepisami skorzystanie z wakacji kredytowych jest bezpłatne, to niektórzy klienci dostali harmonogram spłat, w których raty odsetkowe w kolejnych miesiącach po zawieszeniu są znacznie wyższe niż przed nim. Pojawiły się też sygnały, że część banków utrudnia klientom nadpłatę kredytu, informując ich, że w okresie zawieszenia jego spłaty nie ma możliwości nadpłacenia rat. Tymczasem o nadpłacanie apelował nawet prezes UOKiK.