Reklama

Michał Szułdrzyński: Polityczne zawieszenie broni – jak Donald Tusk chce wciągnąć Karola Nawrockiego w pułapkę

Po szoku związanym z sabotażem pod Garwolinem wszystko wróciło do równowagi: prezydent i opozycja atakują rząd, a Donald Tusk i Radosław Sikorski kontratakują, oskarżając PiS o antyunijne nastawienie i szerzenie prorosyjskiej narracji.
Donald Tusk

Donald Tusk

Foto: PAP/Radek Pietruszka

Chyba dla nikogo nie było zaskoczeniem, że precedensowy akt dywersji, a nawet terroryzmu, jakim była próba doprowadzenia do katastrofy kolejowej niedaleko Garwolina na szlaku z Warszawy do Kijowa natychmiast zostanie przemielony przez bieżącą politykę.

Co Prawo i Sprawiedliwość razem z Karolem Nawrockim zarzucają rządowi w sprawie dywersji pod Garwolinem?

Prezydent Karol Nawrocki dość szybko zaatakował rząd za to, że służby nie dość – jego zdaniem – szybko informowały go o tym, co zaszło i z jak poważną mieliśmy do czynienia sytuacją. Tak samo wypowiadali się ministrowie z Kancelarii Prezydenta, krytykując działania służb i rzekome blokowanie przepływu informacji do głowy państwa.

PiS również zaatakował rząd za to, że ten miał jakoby zlekceważyć sygnał płynący od obywateli, którzy słyszeli wybuch przy torach. Politycy PiS Ironizowali, że Donald Tusk przyjechał na miejsce dopiero w poniedziałek, a do detonacji doszło w sobotę wieczorem. Wiadomo, gdyby dziś rządził PiS, dywersanci nie podłożyliby ładunków, nie byłoby mgły, z powodu której przybyli na miejsce policjanci nie dostrzegli śladów wybuchu na torach...

Dlaczego propozycja politycznego zawieszenia broni to sprytna próba zastawienia pułapki na PiS?

Ale rządzący nie pozostali dłużni. We wtorek w Sejmie Radosław Sikorski frontalnie uderzył w prezydenta za jego słowa z przemówienia podczas uroczystej zmiany warty w Święto Niepodległości. Nawrocki wówczas sugerował, że między polską suwerennością a członkostwem w Unii Europejskiej ma istnieć jakaś sprzeczność.

Reklama
Reklama

Donald Tusk i Radosław Sikorski szykują narracyjny grunt pod to, by powiedzieć, że jeśli prezydent wetuje ustawy, to staje po stronie Rosji

– Pan prezydent w swoim wystąpieniu nie znalazł miejsca na wspomnienie o rosyjskiej agresji i bombardowaniach Kijowa. Stwierdził natomiast, że, cytuję, „część polskich polityków gotowa jest do tego, aby po kawałku oddawać polską wolność, niepodległość i suwerenność obcym instytucjom, trybunałom, obcym agendom Unii Europejskiej” – mówił Sikorski. – To nie członkostwo w UE prowadzi do utraty suwerenności, lecz odwrotnie. To dzięki zrzuceniu jarzma komunistycznego i odzyskaniu suwerenności mogliśmy przystąpić do Unii Europejskiej – mówił minister. I zwrócił się bezpośrednio do prezydenta. – Z upoważnienia prezesa Rady Ministrów oświadczam, że gdy wypowiada się pan w duchu antyunijnym, to nie reprezentuje pan stanowiska Polski, a jedynie swoje i swojej kancelarii. Nawet nie swoich wyborców, bo przecież nie kandydował pan pod hasłem polexitu.

I też do prezydenta zwracał się Donald Tusk, który zaproponował, by rok 2026 – który ma być kluczowy dla losów wojny na wschodzie – stał się rokiem politycznego zawieszenia broni. Zgłosił pięć postulatów, m.in. by nie atakować polskich służb, nie powtarzać rosyjskiej propagandy oraz „koniec z wetami i sabotażem legislacyjnym”. Każdy z nich jest de facto pułapką na opozycję. I na prezydenta. Trzeci punkt dotyczy bowiem konstytucyjnej prerogatywy głowy państwa, jaką jest wetowanie ustaw.

Donald Tusk i Radosław Sikorski szykują narracyjny grunt do tego, by powiedzieć, że jeśli prezydent wetuje ustawy i staje przeciw polskiemu rządowi, przeciw Zachodowi, przeciw Europie, to staje po stronie Rosji. Politycznie to ruch bardzo racjonalny. Powstają jednak dwa pytania: czy Polacy nie są już zmęczeni wzajemnym przerzucaniem się przez PiS i PO oskarżeniami o to, kto działa na rzecz Rosji? Wszak na scenie politycznej na stałe powstała partia otwarcie prorosyjska, jaką jest Konfederacja Korony Polskiej Grzegorza Brauna. Czy nie lepiej byłoby, by Donald Tusk, Karol Nawrocki i Jarosław Kaczyński wspólnie odpowiedzieli na problem jawnie prokremlowskiego działania Brauna i jego współpracowników, zamiast przerzucać się oskarżeniami o to, czy to bardziej Tusk, czy Kaczyński służy rosyjskim interesom?

Drugie pytanie dotyczy zaś tego, czy pułapka zastawiana przez premiera nie zwiększy jednak jeszcze bardziej politycznej polaryzacji. Bo jest przecież oczywiste, że ani PiS, ani prezydent Nawrocki nie przyjmą warunków „politycznego zawieszenia broni”. I tak – zarówno KO, jak i PiS zyskają na pogłębieniu się polaryzacji. Ale czy ona nie osłabia naszej odporności na rzeczywiste zagrożenia ze strony Rosji?

Komentarze
Marek Kozubal: MON wygrywa w starciu z MSWiA, czyli walka o medyków
Materiał Promocyjny
Nowy luksus zaczyna się od rozmowy. Byliśmy w showroomie EXLANTIX w Warszawie
Materiał Promocyjny
Rekordy sprzedaży i większy magazyn w Duchnicach
Komentarze
Jerzy Haszczyński: Radosław Sikorski o USA i UE. Nie wymienił nazwiska Trumpa. I dobrze
Komentarze
Michał Szułdrzyński: Dlaczego wystąpienie Radosława Sikorskiego podobało się Karolowi Nawrockiemu?
Materiał Promocyjny
Arabia Saudyjska. W krainie gościnności
Komentarze
Jędrzej Bielecki: Po raz pierwszy w historii III RP szef MSZ wyraził taką ostrożność wobec sojuszu z USA
Materiał Promocyjny
Dove Self-Esteem: Wsparcie dla nastolatków
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama