Reklama

Bogusław Chrabota: Noworoczna tragedia w Crans-Montana dużo nam mówi o tzw. pokoleniu alfa

Sylwestrowa tragedia w Szwajcarii wejdzie pod lupę specjalistów od nowych mediów. W przypadku wielu bardzo młodych ludzi w barze Le Constellation brak umiejętności odróżnienia internetowego wirala od realnego zagrożenia życia skończył się śmiercią.

Publikacja: 04.01.2026 12:14

Bogusław Chrabota: Noworoczna tragedia w Crans-Montana dużo nam mówi o tzw. pokoleniu alfa

Foto: REUTERS/Umit Bektas

To naprawdę zastanawiające, że do tragedii doszło w kraju o takiej dyscyplinie społecznej, administracyjnej i prawnej. Do tej pory słyszeliśmy o podobnych zdarzeniach w Azji czy Afryce. Na ich tle Szwajcaria, to kraj wzorcowy, gdzie normy budowlane, przestrzeganie reguł bezpieczeństwa, zasad porządku publicznego są punktem odniesienia dla reszty świata.

Jakie były przyczyny tragedii w sylwestrową noc w Szwajcarii?

A jednak się okazało – i to w sposób wyjątkowo drastyczny – że tak nie jest. Wyposażenie klubu, który spłonął, było ryzykowne, zachowanie jego obsługi skrajnie lekceważące. Warto spytać, gdzie był nadzór budowlany,  który odbierał budynek oraz inspektorzy, którzy musieli akceptować, również pod kątem przeciwpożarowym, oddanie klubu do użytku? Czy nikt się nie zastanowił, że elementy jego wyposażenia są łatwopalne? To jedna strona medalu.

Czytaj więcej

Tragedia w Crans-Montana. Uchwycono moment, gdy wybuchł pożar? Polak wśród rannych

Druga to elementarne zasady bezpieczeństwa. Obsługa klubu powinna być w tym zakresie przeszkolona. Zdjęcia sprzed tragedii dowodzą, że zostały zlekceważone w sposób – aż przykro to powtarzać – również skrajny. Obsługująca rówieśników młodzież igrała z ogniem i to – niestety – dosłownie.

Tragedia w Szwajcarii. Młodzi nie odróżniają świata wirtualnego od realnego?

Inna kwestia to temat do całkiem poważnych studiów o naturze pokolenia, które ochrzczono mianem „pokolenia alfa” albo „cyfrowymi tubylcami”. Jak było możliwe, że świętujący w klubie Nowy Rok młodzi ludzie w obliczu zagrożenia skupiali się na filmowaniu pożaru, a nie na ratowaniu życia? Bez wątpienia zadziałała magia mediów społecznościowych.

Reklama
Reklama

W pierwszej chwili wszyscy chwycili za telefony komórkowe: ot, dzieje się coś nadzwyczajnego, więc trzeba to sfilmować i wrzucić na Instagrama. Nikogo nie zastanowiła skala ryzyka, jaka idzie za takim zachowaniem. Zabrakło przytomności, że pożar dzieje się w świecie realnym, a nie wirtualnym, i płomienie już za chwilę zaczną naprawdę parzyć i zabijać.

W przypadku wielu bardzo młodych ludzi w barze Le Constellation brak umiejętności odróżnienia internetowego wirala od realnego zagrożenia życia skończył się śmiercią. Myślę, że to zdarzenie wejdzie pod lupę specjalistów od nowych mediów naprawdę na długo. Obyśmy nauczyli się wyciągać wnioski z takich zdarzeń.

Komentarze
Bogusław Chrabota: Komunikat Trumpa z Caracas
Komentarze
Artur Bartkiewicz: Atak na Wenezuelę a sprawa polska. Dlaczego należy się niepokoić?
Komentarze
Atak na Wenezuelę. Donald Trump przekracza Rubikon
Komentarze
Bogusław Chrabota: Pojedynek na noworoczne orędzia. Polska między Karolem Nawrockim i Donaldem Tuskiem
Materiał Promocyjny
Technologie, które dziś zmieniają biznes
Komentarze
Joanna Ćwiek-Świdecka: Czy 2026 r. będzie lepszy niż 2025 r.? Cóż szkodzi obiecać…
Materiał Promocyjny
Lojalność, która naprawdę się opłaca. Skorzystaj z Circle K extra
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama