Rada Polityki Pieniężnej podwyższyła w środę główną stopę procentową z 0,1 do 0,5 proc. To jej pierwsza zmiana od maja 2020 r. i zarazem pierwsza podwyżka od maja 2012 r. Rada zmieniła też pozostałe stopy procentowe, z wyjątkiem depozytowej. W komunikacie po posiedzeniu tego gremium nie ma również mowy o zakupach obligacji skarbowych i gwarantowanych przez bank centralny. To sugeruje, że NBP przerwał tzw. ilościowe łagodzenie polityki pieniężnej, które prowadził od początku pandemii.

Czytaj więcej

Paweł Rożyński: Kapitan jednak zmienia kurs

Na rynkach finansowych rychły początek normalizacji polityki pieniężnej po pandemii był oczekiwany. Wskazywały na to notowania kontraktów terminowych na stopę WIBOR 3M. Ale podwyżki stóp już w październiku nie oczekiwał nikt. O tym, jak dużą niespodzianką była środowa decyzja RPP, świadczy to, że wywołała gwałtowne umocnienie złotego. Przy tym oczekiwania inwestorów odbiegały dość wyraźnie od prognoz ekonomistów. Ci byli niemal po równo podzieleni na tych, którzy oczekiwali, że cykl podwyżek stóp rozpocznie się w listopadzie, i na tych, którzy sądzili, że rada wstrzyma się z tym do pierwszej połowy 2022 r. Przeciętnie, jak wynikało z ankiety „Parkietu" z początku października, ekonomiści spodziewali się, że stopa referencyjna NBP do końca III kwartału 2022 r. dojdzie do 0,75 proc.

Wbrew zapowiedziom

Obecnie te prognozy wydają się już mocno nieaktualne. Wydaje się, że rada realizuje scenariusz, którego oczekiwali ekonomiści z Banku Pekao. Choć oni również spodziewali się pierwszej podwyżki stóp w listopadzie, celnie przewidzieli skalę pierwszej zmiany. Dlatego po środowej decyzji podtrzymali swoje przewidywania, wedle których w 2022 r. stopa referencyjna NBP wzrośnie jeszcze o około 1 pkt proc., wracając do poziomu sprzed pandemii. Innego zdania są ekonomiści z banku Citi Handlowy. W ich ocenie w obecnym cyklu zaostrzania polityki pieniężnej główna stopa NBP dojdzie do 2,5 proc. Ten poziom osiągnie prawdopodobnie pod koniec 2022 r. lub na początku 2023 r.

Czytaj więcej

Rajd banków po podwyżce stóp

Stopa referencyjna NBP była na rekordowo niskim poziomie 0,1 proc. od maja 2020 r. Jeszcze niedawno prezes banku centralnego Adam Glapiński oceniał, że tak zostanie do końca br., a nawet dłużej. W ostatnich miesiącach RPP była coraz bardziej osamotniona. W czerwcu politykę pieniężną zaczęły zaostrzać banki centralne Węgier i Czech, we wtorek dołączył do nich Narodowy Bank Rumunii.

Kogo słucha rada

W całym regionie problemem jest nadmierna inflacja. W Polsce we wrześniu, jak wstępnie oszacował GUS, wskaźnik cen konsumpcyjnych (CPI) wzrósł o 5,8 proc. rok do roku, najbardziej od ponad 20 lat. To był już szósty miesiąc, gdy inflacja przekroczyła nie tylko cel NBP (2,5 proc.), ale nawet górną granicę pasma dopuszczalnych odchyleń od tego celu (3,5 proc.). Ekonomiści oczekują, że w najbliższych miesiącach inflacja jeszcze przyspieszy, nawet do 7 proc.

Prezes NBP oraz większość członków RPP oceniali dotąd, że inflację napędzają czynniki, na które krajowa polityka pieniężna nie ma wpływu. To szybki wzrost cen surowców, w tym energetycznych i rolnych, czy zaburzenia w globalnych łańcuchach dostaw, które skutkują niedoborami niektórych komponentów oraz wysokimi cenami frachtu. Jeszcze we wtorek na Kongresie 590 mówił o tym prezes NBP.

W uzasadnieniu środowej decyzji rada napisała, że „w sytuacji prawdopodobnego dalszego ożywienia aktywności gospodarczej i korzystnej sytuacji na rynku pracy inflacja może utrzymać się na podwyższonym poziomie dłużej niż dotychczas oczekiwano". Dodała, że „w takiej sytuacji powstałoby ryzyko utrwalenia się dynamiki cen w średnim okresie na poziomie wyższym od celu inflacyjnego". Podwyżka stóp ma temu zapobiec.

Ekonomiści podkreślają, że w najbliższym czasie niezależnie od dalszego postępowania RPP, inflacja pozostanie wysoka. Mimo to podwyżkę stóp w większości chwalą. Wskazują m.in., że może się ona przyczynić do stabilizacji cen nieruchomości. Ale przyznają też, że moment, w którym ta decyzja zapadła, jest dość niefortunny. Wtorkowe wypowiedzi prezesa Glapińskiego nie wskazywały na taki ruch. Tymczasem w środę na temat polityki pieniężnej wypowiedział się premier Mateusz Morawiecki. Łatwo o wrażenie, że rada zareagowała na jego apel o „należytą" reakcję na inflację.

Czytaj więcej

Rada Polityki Pieniężnej ruszyła do walki z inflacją