fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Felietony

Smoleńskie credo

Robert Mazurek
Fotorzepa, Darek Golik DG Darek Golik
Bo muszę panu powiedzieć, że ja absolutnie nie wierzę w żaden trotyl czy zamach! A pan wierzy? – gorączkowo zaczął dopytywać mnie podczas długiej i miłej rozmowy o czymś zupełnie innym pewien profesor. I zadumałem się.
Bo co, po tak żarliwej deklaracji, tego skądinąd inteligentnego i przenikliwego sceptyka odpowiedzieć? Że ani katastrofy lotnicze, ani zamachy nie są dla mnie przedmiotem wiary? Że nie wiem, jak było, bo nie przeprowadzono wiarygodnego śledztwa, a przy pani Anodinie nie zgadzałyby mi się nawet drobne w kieszeni? Że w morzu wrzutek o pancernych brzozach, pijanych generałach i kłótniach na lotnisku tak trudno wyłowić niepodważalne fakty?
Więc po prostu, drogi profesorze, nie wiem i nie mogę niczego wykluczyć. Jasne, do którejś wersji skłaniam się bardziej, do którejś mniej, ale to ewoluuje, a poza tym moje przypuszczenia są funta kłaków warte. Faktów nam trzeba, a nie proroków nowej religii.
Mógłbym to powiedzieć, ale wybrałem milczenie. Wiedziałem bowiem, że taka deklaracja zostanie odebrana jako tchórzostwo. Bo w sprawie Smoleńska już niemal nikt wątpliwości nie ma. Nie trzeba być wcale ruskim agentem z jednej strony, ani szefem lokalnego fan klubu Antoniego z drugiej, by swoje wiedzieć. Albo, mówiąc ściślej, w swoje wierzyć.
To zresztą charakterystyczne, że nowa religia wypiera starą, jeśli mogę takim określeniem zbyć chrześcijaństwo. Tu wręcz wypada wątpliwości mieć, a nawet je mnożyć. Wystarczy poczytać wywiady z rozmaitymi autorytetami współczesności: zasadniczo w Boga nie wierzę, ale… Lub odwrotnie: owszem wierzę, lecz jednak… Nikt nie chce chyba być stuprocentowym ateistą, ale też wyraźna deklaracja wiary oznacza jakieś obciachowe tkwienie w kruchcie, deprecjonuje intelektualnie jako bezrefleksyjnego ćwoka.
Co innego właśnie Smoleńsk. Tu życie domaga się zajęcia jednoznacznego stanowiska. Powie ktoś: to dobrze, bo to znaczy, że dla ludzi to ważne. A gówno, mówiąc szczerze. Wcale nie tak dobrze, bo to oznacza, że ludzie potrzebują wiary. Do tego stopnia, że gotowi są zastąpić nią prawdę.
Przesadzam? A czy któryś z owych wierzących w zamach gotów jest pod wpływem faktów zrewidować swe stanowisko? Albo mój profesor – byłby w stanie przyznać, że to jednak Ruscy?
Tak, to było pytanie retoryczne. I cokolwiek smutne.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA