fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Rpkom

Samorządowe sieci nie będą zyskownym biznesem

ROL
Regionalnych sieci szerokopasmowych nie można analizować analogicznie, do czysto komercyjnych projektów - mówi Marek Trznadel, szef projektu Łódzkiej Regionalnje Sieci Teleinformatycznej w urzędzie marszałkowskim właściwego województwa. ŁRST, to pierwsza działająca komercyjnie regionalna sieć w Polsce. Według Marka Trznadla takiemu przedsięwzięciu trudno wykazać pozytywny wynik finansowy w dłuższym okresie
rpkom.pl: - Jak wygląda kilkumiesięczny bilans działania ŁRST?
Marek Trznadel: - Jeśli mówimy o działającym w pełni funkcjonalnym fragmencie ŁRST to mamy na myśli tzw. projekt pilotażowy. Obejmuje on obszar pięciu gmin, gdzie popyt szacowaliśmy na ok. 1000 gospodarstw domowych.
Analizując ten projekt, należy mieć na uwadze iż jego głównym celem było przetestowanie współpracy stron, ról, zadań, obowiązków, oraz opisanie procesów w formie umożliwiającej stworzenie odpowiednich umów pomiędzy zainteresowanymi partnerami: województwem, operatorem infrastruktury i operatorami ostatniej mili. Aby ułatwić wejście operatorom ostatniej mili punkty dystrybucyjne wzbogaciliśmy w stacje bazowe WiMAX, aby musieli zainwestować jedynie w urządzenia abonenckie. Alternatywą było zbudowanie przez nich dostępu w dowolnej technologii radiowej z transmisją do access pointów realizowanych w technologii WiMAX. - Były jeszcze jakieś pomysły na podniesienie popytu na usługi ŁRST? - Myśleliśmy o jeszcze jednym ułatwieniu dla operatorów detalicznych, zachęcając i wspomagając pięć gmin z terenu projektu w uzyskaniu wsparcia w ramach 8.3 POIG dla ponad 100 abonentów. Wchodziliśmy z złożenia, że operatorzy komercyjni znacznie łatwiej zdecydują się  na wejście, gdy będą mieli zapewnioną obsługę abonentów przez 5 lat. Wniosek pięciu gmin został co prawda pozytywnie rozpatrzony, więc przedsięwzięcie mogłoby dojść do skutku tylko, że...gminy nie podpisały umowy z instytucją wdrażającą... - Jak wygląda popyt na usługi hurtowe w ŁRST ze strony operatorów detalicznych? - Instalacja pilotażowa została przekazana wybranemu w postępowaniu operatorowi infrastruktury. W chwili obecnej obsługuje on trzech operatorów ostatniej mili. Pierwszym była Telefonia Dialog, która w sensowny sposób wykorzystała technologię WiMAX i dynamicznie rozpoczęła podłączanie abonentów, budząc nadzieję na szybkie pokrycie sporych części "białych plam". Niestety, te działania nie będą kontynuowane, ponieważ po akwizycji Dialogu Netia unifikuje procesy obsługi klientów i nie jest zainteresowana rozwojem poprzez ŁRST. "Nasz" operator infrastruktury zaczyna jednak oferować operatorom detalicznym tanie terminale abonenckie, pozyskane z rynku. Mamy nadzieję, że doprowadzi to do znacznego wzrostu liczby gospodarstw mających internet za pośrednictwem ŁRST. Reasumując, praktyka pokazuje, że działanie w modelu, gdy budowana jest jedynie sieć szkieletowa i dystrybucyjna do prostych nie należy i trzeba się sporo natrudzić, aby przyciągnąć operatorów ostatniej mili. - Czy szacowaliście popyt na usługi przed realizacją projektu? Jeżeli tak, to w jaki sposób i co wykazały te szacunki? - Popyt na obszarze projektu pilotażowego szacowano na podstawie danych z UKE dotyczących dostępu do internetu w każdej z miejscowości na obszarze pięciu gmin. Skoncentrowaliśmy się na rzeczywistych "białych plamach" w tym takich, gdzie mieszkańcy nie mają nawet zasięgu telefonii komórkowej. Sieć pilotażowa powinna była umożliwić pokrycie tych obszarów usługami dostępowymi na poziomie podstawowym. Zaznaczam, że mówimy tu o dostępie 2 Mbps (co na tych obszarach i tak byłoby mile widziane), a nie o światłowodach do domów. - Notowaliście jakieś problemy z budową? Trudno było pozyskać lokalizacje pod węzły? - Zaskoczenie spotkało nas spore, jeszcze przed rozpoczęciem inwestycji. W przetargu na budowę sieci (w technologii radiowej) wzięła udział tylko jedna firma. Węzły zlokalizowano głównie w budynkach publicznych, konkretnie w szkołach gminnych oraz w OSP. Nie występowały jakieś szczególne problemy przy budowie, chociaż....Niejako humorystycznie można zaznaczyć, że oddanie węzłów opóźniło się o kilka tygodni dlatego, że dysponent jednej z lokalizacji (OSP) nie zezwolił na prace w okresie przedświątecznym oraz między Świętami a Nowym Rokiem w obawie, że mogłaby zostać zanieczyszczona przylegająca sala szykowana na bal sylwestrowy. - Widziałem jeden z węzłów ŁRST w lokalizacji, gdzie jej urządzenia sąsiadowały z urządzeniami jeszcze kilku innych operatorów. Jak sobie poradzicie z tą konkurencją? - Konkurowanie rynkowe w przypadku sieci samorządowych byłoby trudne, jeśli w ogóle możliwe. Trudne dlatego, że podmiot publiczny działa bardzo wolno i ewentualna konkurencja zdobyłaby większość rynku zanim podmiot publiczny zorientował się w ogóle w sytuacji. Na szczęście nic takiego nie grozi, ponieważ samorządowe sieci szkieletowo-dystrybucyjne mają, z definicji, powstawać tam gdzie nie ma operatora hurtowego lub nie ma rynku hurtowego. Węzły dystrybucyjne powstawać więc mogą wyłącznie w tzw. obszarach "białych" lub "szarych" pod względem usług hurtowych. Tak też jest w przypadku infrastruktury pilotażowej ŁRST. - Jak oceniacie państwo dzisiaj finansowe perspektywy działania sieci regionalnej w kontekście: kosztów jej działania, notowanego dzisiaj i spodziewanego w przyszłości popytu na hurtowe usługi? - To jest wyjątkowo ważne. ale również trudne pytanie. Aby przedsięwzięcie prowadzone z wykorzystaniem sieci samorządowej miało sens biznesowy, operator infrastruktury powinien utrzymać wykorzystywaną sieć samorządową, zaś płacony przez niego czynsz dzierżawny na rzecz samorządu powinien przynajmniej pokryć koszty podatków gruntowych, dzierżaw pomieszczeń węzłowych, oraz koszty księgowe amortyzacji. No i operator powinien jeszcze na tym troszkę zarobić. A wszystko to z przychodów pochodzących z obsługi hurtowej operatorów ostatniej mili. Moim zdaniem jest to po prostu niemożliwe. - Dlaczego? - Po pierwsze, popyt nie jest tak duży. Po drugie, marża na usługach hurtowych jest zbyt mała na pokrycie tych kosztów. Praktyka pokaże, iż samorząd będzie musiał dopłacać do sieci w sposób ciągły. W różny sposób, np. pokrywając część bieżących kosztów stałych lub ponosząc nakłady inwestycyjne związane z okresową wymianą elementów infrastruktury. Samorządy, przygotowując postępowanie na wybór operatora infrastruktury powinny już teraz zastanawiać się nad modelem współfinansowania kosztów utrzymania sieci. My np. w projekcie pilotażowym pokrywamy koszty stałe. Gdybyśmy tego nie zrobili, nie byłoby chętnego do operowania siecią. - Czy w takim razie sieć regionalna może działać, jako realny biznes? Równoważyć choćby wpływy z kosztami? - Dawno temu, jeszcze jako analityk biznesowy w jednym z dużych telekomów, dostałem do analizy następujące zagadnienie: czy operator, podmiot prawa handlowego, może budować infrastrukturę telekomunikacyjną wyłącznie w celu oferowania usług hurtowych, tzn. czy będzie to opłacalne biznesowo. Odpowiedź była negatywna. - Nie da się zakwirować odpowiedniego popytu hurtowego? - Nie w tym rzecz. Na poziomie operacyjnym wynik może być pozytywny, ale wynik finansowy pozostanie ujemny, ponieważ amortyzacja zaangażowanych środków trwałych jest zbyt duża. Operatorzy komercyjni oferują usługi hurtowe, wykorzystując jedynie część swej infrastruktury, zarabiając na pozostałej, przeznaczonej do usług detalicznych. Tak to z grubsza funkcjonuje w biznesie. Z tego względu, moim zdaniem, działanie sieci hurtowych w formule podmiotu prawa handlowego na dłuższą metę jest niemożliwe, bo podmiot nie powinien cały czas generować straty. - Jak to rozwiązać? - Co innego w sytuacji, gdy infrastruktura pozostanie własnością samorządu, który jest w tej "komfortowej" sytuacji, iż nie sporządza rachunku zysków i strat, więc wysokie koszty księgowe amortyzacji nie są dla niego obciążeniem. Co pewien czas będzie musiał wymienić elementy zużyte lub przestarzałe technologicznie, co zrobi zapewne ze środków własnych, ale w porozumieniu z działającym na sieci operatorem. Operator zaś pokryje większość kosztów bieżących utrzymania i zapłaci samorządowi niewielki czynsz dzierżawny. Tyle wyjaśnień ekonomiczno-finansowych w związku z opłacalnością inwestycji. Ale takie podejście nie jest właściwe w przypadku sieci wojewódzkich. Od tych sieci nie wolno oczekiwać dodatniego wyniku finansowego, rozumianego w kategoriach biznesowych! Gdyby tak być miało, to dawno te sieci by powstały, wybudowane przez podmioty komercyjne. - Na jakich podstawach należy zatem pana zdaniem ich działanie? - Sieci wojewódzkie należy tworzyć ze środków publicznych, ale tworzyć w sposób racjonalny, to znaczy zapewniający realizację żądanego efektu i w sposób optymalny kosztowo, biorąc pod uwagę nie tylko wydatki inwestycyjne, ale tzw. TCO (Total Cost of Ownership), czyli całkowity koszt posiadania. A mam wrażenie, że to się niestety nie dzieje. Zastanawia na przykład chęć budowania niektórych sieci od podstaw, zamiast korzystać gdzie tylko się da z gotowej infrastruktury teletechnicznej, którą można pozyskać. Po co województwu kilkadziesiąt, czy  nawet kilkaset włókien światłowodowych, gdy na jednej parze daje się obsłużyć niewyobrażalnie duże transmisje? A przy tym nie trzeba płacić wysokich podatków czy ponosić kosztów utrzymania. Z drugiej strony, do takich rozwiązań musi dojrzeć biznes, czyli operatorzy telekomunikacyjni. Jak na razie, ci najwięksi nie są chętni, aby dzierżawić swoje zasoby infrastruktury pasywnej na zasadach, które są akceptowalne dla podmiotów administracji publicznej. Czyli tak, aby dzierżawa była kosztem kwalifikowalnym w danym programie operacyjnym, z którego budowa sieci wojewódzkiej jest finansowana. - Tak czy inaczej, w tym ujęciu sieci wojewódzkie nie są czysto komercyjnym biznesem. Rządzą się swoimi prawami? - Sieci wojewódzkich nie można traktować w kategoriach biznesu, który finansuje koszty przychodami ze sprzedaży. Samorządowa infrastruktura teleinformatyczna powinna być postrzegana podobnie do  np. drogowej lub wodnokanalizacyjnej. Jest  niezbędna do rozwiju aktywność społecznej i biznesowej, a wygenerowane w długim horyzoncie korzyści społeczne i ekonomiczne powinny uzasadnić jej powstanie i utrzymywanie. Co wyróżnia tę infrastrukturę od innych, to styk z rynkiem. W przeciwieństwie do np. infrastruktury drogowej, sieci telekomunikacyjne powstają przede wszystkim w celach  komercyjnych, są własnością prywatną i ich właściciel ma prawo oczekiwać zwrotu z poniesionej inwestycji. Sieci samorządowe, budowane za pieniądze publiczne, powinny więc pojawiać się tam, gdzie nie ma dostępu do infrastruktury komercyjnej lub nie ma rynku usług hurtowych. - Na jakiej zasadzie oparta jest współpraca województwa łódzkiego z operatorem technicznym? - W teorii może to wyglądać np. tak: województwo planuje oraz buduje sieć, jest jej właścicielem i wyłania w postępowaniu operatora infrastruktury, którego zadaniem jest świadczenie usług hurtowych (za co  pobiera wynagrodzenie od operatorów), utrzymywanie sieci, oraz... płacenie województwu czynszu dzierżawnego. Jak już wspominałem, ten czynsz dzierżawny nie pokryje kosztów odtworzeniowych infrastruktury, ale w jakiejś mierze zasili budżet województwa. Województwo ze swojej strony zbiera fundusze na odtworzenie infrastruktury oraz, być może, pokrywa niektóre z bieżących kosztów stałych  (np. podatki gruntowe). Operator infrastruktury oferuje usługi hurtowe w punktach dystrybucyjnych sieci operatorom lokalnym i zależy mu na tym, aby tych usług sprzedać jak najwięcej. Nie znaczy to jednak, że jego przychody mogą rosnąć w sposób nieograniczony. W umowie z województwem ma klauzulę tzw. claw-back, pozwalającą województwu zwiększyć kwotę  czynszu dzierżawnego w przypadku, gdy marża operacyjna operatora infrastruktury przekroczy "godziwe poziomy". Jest to zapis w pełni uzasadniony, ponieważ niedopuszczalne jest, aby infrastruktura zbudowana ze środków publicznych umożliwiała jednemu podmiotowi osiąganie ponadprzeciętnych zysków. Osobiście nie uważam, aby popyt na usługi hurtowe był na tyle duży aby osiągnięcie takich zysków było możliwe. W podanym powyżej przykładzie województwo organizuje dwa postępowania - jedno na zaplanowanie i budowę sieci a drugie na operatora infrastruktury. - Inne możliwości? - Innym modelem jest przeprowadzenie przez województwo jednego przetargu, w tzw. modelu DBO (Design, Build, Operate), czyli "zaplanuj, wybuduj i operuj na tej sieci". Z pozoru prostsze i szybsze, bo tylko jedno, ale może się okazać nieakceptowane dla biznesu. Zgodnie z prawem zamówień publicznych już na tym etapie należy precyzyjnie przewidzieć wszystkie obowiązki operatora, sposób jego wynagradzania i kontroli wynagrodzenia. I to na okres wielu lat! Tak przygotowana umowa nie może być później zmieniona, co wynika z prawa zamówień publicznych. A bardzo trudno jest w chwili obecnej przewidzieć wszystkie szczegółowe aspekty biznesu, który ma trwać wiele lat, a którego nikt wcześniej nigdzie w Polsce nie robił. Dlatego, moim zdaniem, wersja pierwsza postępowania wydaje się być bezpieczniejsza. - Abstrahując od realiów: czy pana zdaniem wybudowanie węzłów sieci ŁRST w technologii optycznej wpłynęłoby znacząco na wyższy popyt operatorów na usługi hurtowe? - Węzły dystrybucyjne sieci wojewódzkich muszą być budowane w technologii światłowodowej, tu nie ma wyjścia. W projekcie pilotażowym łódzkiej sieci zrobiliśmy to w technologii radiowej, aby było szybciej i abyśmy szybciej mogli zebrać doświadczenia w prowadzeniu działania w modelu biznesowym operatora infrastruktury. Jest to bowiem model trudny, nieprzetestowany w Polsce i woleliśmy wiedzieć czego należy unikać i na co zwracać uwagę przed budową dużej sieci. Na chwilę obecną łącza radiowe są w pełni wystarczające, a w miarę potrzeb można zwiększać ich przepustowość. Duża sieć tworzona jest już wyłącznie w technologii optycznej i w ramach tych prac połączenie światłowodowe zostanie również doprowadzone do punktów dystrybucyjnych projektu pilotażowego. - Dziękujemy za rozmowę. rozmawiał Łukasz Dec
Źródło: rpkom.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA