Film

Hiphopowe rymy o Polsce

"Jesteś Bogiem"; fot. Katarzyna Kural
kino świat
Przejmujący film „Jesteś Bogiem” Leszka Dawida to coś znacznie więcej niż historia zespołu Paktofonika
Barbara Hollender
Leszek Dawid potrafi opowiadać o samotności i inności człowieka, a jednocześnie jest uważnym obserwatorem procesów społecznych zachodzących w Polsce po transformacji Szare ulice, rozklekotany polonez, mieszkania-klitki w blokowiskach, gdzie jeden dom podobny jest do drugiego. Kompletna beznadzieja. „Jestem Bogiem – uświadom to sobie. Ty też jesteś Bogiem – tylko wyobraź to sobie" – śpiewał Magik, który wychował się w zakurzonym krajobrazie śląskich Bogucic i Mikołowa. Młode Kino - czytaj więcej
Te bluźniercze z pozoru słowa były jego buntem, jego walką o wiarę we własną wartość. O siebie i o tych wszystkich, którzy wbrew przeciwnościom próbowali tęsknić i marzyć. Leszek Dawid zrealizował film na podstawie znakomitego scenariusza Macieja Pisuka, który przez dwa lata każdą wolną chwilę spędzał na Śląsku, z hiphopowcami z Paktofoniki. Sportretował chłopaków bez znajomości i zaplecza, którzy – połączeni wspólną pasją – na byle jakim sprzęcie nagrali płytę. I ta płyta stała się głosem ich pokolenia. Zobacz fotosy z filmu Pierwsza część filmu poświęcona jest całej trójce z Paktofoniki. Potem twórcy skupiają się na postaci Magika. „Jesteś Bogiem" zamienia się w opowieść o coraz większej samotności. O wrażliwości, która zabija. O człowieku, który nie daje sobie rady z życiem i nagle znajduje się w pustce. Traci rodzinę, zostaje oszukany przez menedżera, czuje się przegrany i potwornie upokorzony, gdy własnemu dziecku nie może kupić na Gwiazdkę zabawki. Nawet muzyka nie jest już w stanie przynieść mu ukojenia i nadziei. Przyjdzie chwila, gdy podejdzie do okna na dziewiątym piętrze budynku i otworzy je szeroko. Ostatnie pół godziny obrazu Dawida mocno zapada w pamięć. Bohaterami „Jesteś Bogiem" są jednak nie tylko muzycy ze śląskiego blokowiska. W tym filmie jest Polska lat 90. ubiegłego wieku. Czas transformacji z drapieżnym kapitalizmem, cwaniactwem, małymi interesami. I cena, jaką czasem trzeba było za zmiany ustrojowe zapłacić. Leszek Dawid, twórca dokumentów „Bar na Victorii" i „W drodze", a także pełnej subtelnych obserwacji fabuły „Ki" razem z operatorem Radosławem Ładczukiem, z dystansem, a jednocześnie ogromną wrażliwością obserwują ten trudny okres. Pomagają im w tym bezbłędni aktorzy – Dawid Ogrodnik, Tomasz Schuchardt i przede wszystkim znakomity w roli Magika Marcin Kowalczyk. Jacek Marczyński To nie jest film muzyczny, to opowieść o muzyce – prawdziwej i bolesnej jak życie. „Jesteś Bogiem" powinni obowiązkowo obejrzeć ci, którzy odmawiają hip-hopowi większych wartości artystycznych Dla fanów Paktofoniki będzie to wspomnienie dawnych czasów. Ostatni koncert grupa dała w 2003 r., ponad dwa lata po samobójczej śmierci jednego z jej członków – Magika. W pełnym składzie Paktofonika działała niespełna trzy lata. W takich sytuacjach mawia się: legenda pozostała. W przypadku tej grupy chodzi o coś zupełnie innego. Film Leszka Dawida znakomicie potwierdza prawdziwość odrzucanej przez wielu krytyków tezy, że od czasów rock and rolla hip-hop stał się pierwszym gatunkiem, który muzykę pchnął na nowe tory. Jest szorstki, ale szczery, a przede wszystkim – tak jak rock – uniwersalny. Hip-hop powstał na afroamerykańskich przedmieściach amerykańskich metropolii, w których mało komu udaje się żyć zgodnie z nakazami prawa. A potem znakomicie dostosował się do polskich osiedli z gierkowskiej wielkiej płyty czy śląskich familioków, gdzie po transformacji zaczęło straszyć bezrobocie. Prawdziwy hiphopowiec rymuje nie dla pieniędzy czy kariery. On przede wszystkim chce wykrzyczeć swój bunt i sprzeciw wobec beznadziei życia. Tak jak Magik, Fokus i Rahim, którzy pewnego dnia założyli Paktofonikę. „Nie zależy mi na tym, by być kanonizowanym/Ja to ja, więc jako ja chcę być znany – śpiewał Magik. – Prawdziwym jak prawdziwek, nie jak sweter z anilany/ Jedną zasadą wciąż motywowany: Bądź własną osobą". On i jego koledzy mieli niesamowitą zdolność wiązania swych monologów rymami. Na tle tego, co tworzyli spontanicznie, niemal w biegu, teksty autorstwa wielu naszych gwiazd muzyki wyglądają jak klecone z trudem wprawki. Hip-hop bywa odrzucany jako wypowiedź zbyt prymitywna i pełna niecenzuralnych słów. Ale czyż nie żyjemy w czasach, w których dominuje wulgarność i nawet o miłości nie umiemy mówić z czułością? Prymitywność tekstów Paktofoniki jest pozorna, wręcz potrafią skrzyć się zaskakującymi skojarzeniami. Reżyserowi Leszkowi Dawidowi udała się też trudna sztuka. Muzyka w jego filmie nie jest – jak to często bywa – ozdobnikiem. Została bezbłędnie wpleciona w narrację, współtworząc przebieg zdarzeń. Stało się zapewne możliwe i dlatego, że twórczość Magika, Fokusa i Rahima była tak niesłychanie autentyczna.
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL