fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Sylwetki

Trudno mówić o koreańskiej dominacji

Rzeczpospolita
Piotr Mazurkiewicz
Polskie fabryki są wydajne, dlatego ich moce są wykorzystywane – mówi szef Electroluksu w regionie Adam Cich
Rz: Ten rok dla producentów AGD zaczął się nieźle. Korzystny trend się utrzyma?
Adam Cich: Faktycznie, nastroje są dosyć dobre. Ostatnie dane mówią o wzroście popytu na sprzętu AGD o 5 proc. w Europie Wschodniej w porównaniu z 2011 r. i nasza sprzedaż w tym regionie nadal rośnie.
Mimo deklarowanego przez Polaków zaciskania pasa?
Co do deklarowanych oszczędności, to bym nie przesadzał. Może obecna sytuacja faktycznie zniechęca do poważnych wydatków typu mieszkanie czy nawet nowy samochód, jednak ludzie prędzej decydują się na drobny remont i chętniej wymieniają sprzęt. Wydatek dużo mniejszy, a daje poczucie, że coś pozytywnego stało się w naszym otoczeniu. Nasz rynek na tle innych radzi sobie nieźle.
A w innych krajach?
Na Słowacji w pierwszym kwartale rynek był płaski, z kolei w krajach nadbałtyckich odnotowaliśmy zwyżki, ale akurat jeśli chodzi o tamten region, to po spadkach nawet o 30–40 proc. jest co nadrabiać. Ładnie rosła za to sprzedaż w Rosji i na Ukrainie. Jednak w Europie Zachodniej ilościowo spadła o 2 proc.
Jednak to sporo mniejsze rynki niż niemiecki czy francuski, na potrzeby których produkują polskie zakłady. Ma to wpływ na ich produkcję?
Nie widzę czegoś takiego, nasze zakłady w Polsce są bardzo wydajne, szybko reagują na potrzeby rynku, dlatego ich moce są wykorzystywane. Są też konkurencyjne pod względem kosztów.
Ile zatem sztuk sprzętu może w tym roku zjechać z taśm?
W 2010 r. był to poziom ok. 3 mln sztuk, rok temu wzrósł do 3,4 mln sztuk. Produkcja rośnie raczej organicznie, choć są dodawane nowe linie produkcyjne. Zazwyczaj nie odbywa się to kosztem fabryk zachodnich. Wciąż mamy tam kilkanaście zakładów, choćby we Włoszech, w Szwajcarii czy Niemczech. Wiele z nich specjalizuje się dla odmiany w sprzęcie z najwyższej półki, na który w Europie zapotrzebowanie wciąż jest spore i nawet mimo obecnej sytuacji na rynku rośnie.
Niedawno w Szwajcarii uruchomiliśmy nowy zakład produkujący sprzęt profesjonalny. To Electrolux wyposaża w sprzęt kuchenny niemal co drugą restaurację, która może się pochwalić choć jedną gwiazdką w prestiżowym przewodniku Michelin.
Firma szykuje coś w Polsce?
Podpisaliśmy umowę o współpracy naukowej z Politechniką Wrocławską, z czym wiążemy spore nadzieje. Uruchamiamy też w Warszawie centralę regionalną, która będzie koordynować nasze działania, np. jeśli chodzi o marketing, tworzenie i wprowadzenie nowych produktów czy HR w regionie Europy Środkowo-Wschodniej obejmującej Polskę, Litwę, Łotwę, Estonię, Czechy i Słowację. Z kolei w naszym centrum w Krakowie prowadzone są finansowe rozliczenia operacji koncernu w całej Europie. Do tego cztery fabryki działające w Polsce. Electrolux traktuje Polskę priorytetowo, wciąż zwiększając skalę swoich operacji.
A inwestycje w maszyny?
Niedawno poinformowaliśmy o inwestycji rzędu 42 mln zł w nową linię zmywarek w zakładzie w Żarowie. W zależności od tego, jak będzie wyglądać sytuacja na rynku w całej Europie, będziemy analizować ewentualne kolejne projekty. Budowy nowego zakładu nie przewidujemy, obecne cztery mają wciąż wielki potencjał rozbudowy.
Wszyscy uważnie obserwują pochód firm koreańskich, zwłaszcza LG i Samsunga, przez rynek. Po zdominowaniu RTV ostro wzięły się do AGD. Presja rośnie?
Oczywiście, że z każdą konkurencją trzeba się liczyć i nie można jej lekceważyć. Jednak te firmy mają w przypadku AGD wciąż udziały rynkowe poniżej 10 proc. Widzimy, że faktycznie wchodzą w nowe segmenty i inwestują także w rozbudowę bazy produkcyjnej w Polsce. Jednak o dominacji w przypadku rynku AGD trudno mówić.
Tak wielu producentów na rynku i tak się nie utrzyma. Może na ich przejmowanie zdecydują się Chińczycy?
Widzieliśmy wszyscy, czym skończyło się pierwsze podejście firm z tego kraju do europejskiego rynku AGD. Miała być rewolucja, jest marginalny udział rynkowy. Co będzie dalej, czas pokaże. Ceny na rynku są już stosunkowo niskie, dlatego dla gracza z zewnątrz, bez bazy produkcyjnej na miejscu i silnej marki jego atrakcyjność jest obecnie co najwyżej umiarkowana. Oczywiście to wszystko można kupić, ale najpierw trzeba znaleźć chętnego do sprzedaży.
—rozmawiał Piotr Mazurkiewicz

CV

Adam Cich jest absolwentem uniwersytetów Gdańskiego i Warszawskiego oraz MBA na University of Illinois. Pracę w Electrolux Poland rozpoczął w 1996 r. jako dyrektor handlowy. W 1997 r. został portfolio managerem, a w 1999 r. szefem sektora pralek w regionie. W 2010 r. awansował na dyrektora generalnego Electroluksu w Europie Środkowo-Wschodniej.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA