fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Poszukiwanie pracy

Nie daj się nabrać rekrutacyjnym oszustom

Fotorzepa, Dominik Pisarek Dominik Pisarek
Wysokie bezrobocie to pokusa dla oszustów rekrutacyjnych i nierzetelnych pracodawców
Rozsyłane e-mailem oferty dodatkowej pracy przez godzinę – dwie dziennie za 100 – 500 euro tygodniowo albo internetowe ogłoszenia o atrakcyjnych sezonowych zajęciach za granicą za kilka tysięcy euro miesięcznie – to niektóre z najbardziej popularnych oszustw rekrutacyjnych, choć z rekrutacją nie mają nic wspólnego.
To tylko próba wykorzystania pracy jako przynęty w czasach, gdy wysokie bezrobocie zwiększa determinację kandydatów. Stwarza też pokusę nie tylko dla oszustów, ale też dla niezbyt uczciwych pracodawców, którzy zaniżają wcześniej uzgodnione stawki pracowników tymczasowych i mamią obietnicą stałej pracy absolwentów uczelni, rekrutując ich na darmowe staże – w ten sposób mają zapewniony stały dostęp do bezpłatnej siły roboczej. Poniżej podajemy kilka pułapek, które czyhają na osoby szukające sezonowego zatrudnienia lub stałej pracy.

1.500 euro za kilka godzin pracy

– Poszukujemy współpracowników, którzy gotowi są podjąć się dodatkowej pracy. Praca zajmie 1 – 2 godziny w tygodniu i nie wymaga żadnego wkładu pieniężnego. Istotą pracy jest przetwarzanie napływających z Twojego miasta zamówień. Za każde przetworzone zamówienie otrzymasz od 200 do 500 EUR – oferty takiej lub podobnej treści krążą po skrzynkach e-mailowych, kusząc łatwymi pieniędzmi. Pozornie zajęcie jest bezpieczne – ogłoszeniodawca nie wymaga przedpłat, a tylko kopii dowodu tożsamości, numeru konta bankowego, na które potem faktycznie zaczynają wpływać pieniądze. „Pracownik" ma je rozsyłać do wskazanych osób, potrącając sobie prowizję. Do czasu, gdy do drzwi zapuka policja, aresztując go za udział w internetowym wyłudzeniu pieniędzy, okazuje się bowiem, że na jego nazwisko założono fikcyjny sklep internetowy albo przekazywano środki z ukradzionych kart kredytowych. Lepiej więc od razu kasować takie oferty pracy, nie licząc na szczęśliwy traf.

2. Fałszywy pośrednik do pracy za granicą Szansa na kilkakrotnie

wyższe niż w Polsce zarobki, a przy okazji na podszkolenie umiejętności językowych kusi wiele osób do wakacyjnych wyjazdów do pracy za granicą. To także pokusa dla oszustów podszywających się pod agencje pośrednictwa pracy.
Artur Ragan z agencji Work Express radzi, by uważać na internetowe ogłoszenia, gdzie jako kontakt jest tylko numer komórkowy albo adres e-mailowy w darmowej domenie. Przy czym czujność kandydatów usypia często zawarta w adresie nazwa którejś ze znanych agencji pośrednictwa pracy. Oszuści już w ogłoszeniu albo przy pierwszym kontakcie żądają opłaty „na pokrycie kosztów formalności urzędowych". Straty mogą być jeszcze większe, jeśli fałszywa agencja   wyłudzi opłatę za przejazd i kaucję na mieszkanie. Jak się zabezpieczyć przed oszustami?
Po pierwsze, pamiętać, że krajowy pośrednik nie ma prawa pobierać opłat za załatwienie pracy. Po drugie, warto sprawdzić, czy jest wpisany do Krajowego Rejestru Podmiotów Prowadzących Agencje zatrudnienia (www.kraz.praca.gov.pl) i czy ma własne biuro. Jeśli w ogłoszeniu jest podana nazwa znanej agencji, warto u źródła sprawdzić ofertę. Rzetelne agencje nie pobierają z góry opłat za zakwaterowanie i jeszcze przed wyjazdem spisują z pracownikiem umowę, w której są podane warunki pracy, płacy i należne świadczenia. Pisemna umowa chroni też przed naciągaczami, którzy wprawdzie oferują pracę za granicą, ale na koniec wypłacają znacznie mniejsze wynagrodzenie, potrącając zmyślone koszty.

3. Sezonowo za półdarmo

Zaniżone wynagrodzenia to także częste ryzyko przy sezonowej pracy w kraju – szczególnie takiej „na czarno". 20-letnia Karolina z Grudziądza, która w zeszłe wakacje pracowała na Helu, sprzedając napoje w letnim barze przy plaży, zarobiła nieco ponad połowę uzgodnionej wcześniej kwoty, bo szef obniżał jej stawkę godzinową w deszczowe dni, gdy malały obroty.
Zdarza się też, że sezonowi pracownicy „na czarno" miesiącami czekają na wypłatę. Co wtedy robić? Zdaniem Marii Kacprzak-Rawy, rzecznika Głównego   Inspektora  Pracy, każdy tydzień opóźnienia zwiększa ryzyko, że pracownik zostanie bez pieniędzy. Lepiej więc szybko reagować na zaległości. Widząc, że wypłata jest zagrożona, można skontaktować się z działem porad lokalnego oddziału PIP – tak jak to zrobili dwaj studenci, którzy po dwóch tygodniach wakacyjnej pracy nie mogli się doprosić choćby zaliczki. Po telefonie z PIP pracodawca wypłacił im zaległe wynagrodzenie.

4. Bezpłatni stażyści na stałe

22-letnia Sylwia była tak szczęśliwa, dostając się jesienią zeszłego roku na staż w agencji marketingowej, że nawet nie spytała, czy i ile będzie zarabiała. Szybko okazało się, że półroczny staż jest bezpłatny, a nadzieje na stałą pracę złudne. Agencja Sylwii, podobnie jak część firm nie tylko z tej branży, obniża sobie koszty, zatrudniając darmowych stażystów do prac pomocniczych. Jak sobie z tym radzić? Po pierwsze, sprawdzić pracodawcę; na forach internetowych i w portalach społecznościowych można znaleźć opinie o firmach, gdzie stażyści są darmową siłą roboczą. Wtedy już bez złudzeń co do szans na płatne zatrudnienie można ocenić, czy taka opcja się opłaca. Może się opłacać, jeśli jest to staż w renomowanej firmie z dobrą pozycją w branżowych rankingach i daje szanse na zdobycie konkretnych umiejętności, którymi będzie się można pochwalić w CV.
Źródło: ekonomia24
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA