fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Świat

Zatrzymanie Poczobuta to prezent dla Rosji

Andrzej Poczobut broni praw Polaków na Białorusi
Fotorzepa, Tomasz Jodłowski TJ Tomasz Jodłowski
Unia musi zmienić nastawienie – mówi „Rz” Aleksander Milinkiewicz
Andrzej Poczobut, dziennikarz, współpracownik „Gazety Wyborczej" i działacz mniejszości polskiej na Białorusi, został w czwartek zatrzymany w Grodnie. Postawiono mu zarzuty znieważenia prezydenta Łukaszenki. Grozi mu kara czterech lat więzienia.
Rz: Czy zatrzymanie Andrzeja Poczobuta to początek uciszania opozycji przed wrześniowymi wyborami parlamentarnymi? Dziennikarza aresztowano dwa dni po ogłoszeniu ich terminu.
Aleksander Milinkiewicz: Dyktatura ma to do siebie, że zawsze kogoś prześladuje. Być może władza rzeczywiście chciała postraszyć przed wyborami. Myślę jednak, że aresztowanie Poczobuta należy rozpatrywać w szerszym kontekście. Taki obrót spraw jest korzystny dla Moskwy.
W jaki sposób Rosja miałaby skorzystać na zatrzymaniu polonijnego dziennikarza?
Im więcej więźniów politycznych, tym lepiej dla Rosjan. Unia Europejska nie będzie przecież pogłębiać współpracy z krajem, w którym ludzie siedzą w więzieniach za poglądy. Rosja oczywiście nie ma takich oporów i od dobrych pięciu lat wygrywa na Białorusi wszystkie polityczne konflikty. Korzysta z sytuacji, a być może również inspiruje wydarzenia.
Co Unia może w takiej sytuacji zrobić? Przestać zwracać uwagę na naruszanie praw człowieka?
Nie. Nie należy rezygnować z pryncypialnego podejścia. Tu nie może być żadnych ustępstw. To niesłychanie ważne dla nas, opozycjonistów, gdy mamy to poczucie, że ktoś stoi za nami murem.
Co pan w takim razie proponuje?
Potrzebny jest bardzo konkretny plan, mapa drogowa. Białorusi najbardziej potrzebna jest pomoc ekonomiczna. Kraj wymaga modernizacji. Najlepszy byłby więc układ „coś za coś". Władza na Białorusi powinna mieć świadomość, że zwolnienie więźniów politycznych czy poszerzenie granic wolności słowa będzie skutkowało konkretną pomocą ze strony Unii.
Chodzi o pożyczki?
Pożyczki są istotne, ale chodzi głównie o know-how, nowoczesne technologie, pomoc zachodnich inżynierów czy kursy efektywnego zarządzania firmami. Tego wszystkiego u nas brakuje. Taki układ byłby możliwy, bo wśród ludzi władzy istnieje frakcja proeuropejska.
Jak silne jest to stronnictwo?
Trudno to ocenić, ale obawa przed Rosjanami jest powszechna. Duża część urzędników boi się, że rosyjscy oligarchowie szybko przejmą kontrolę nad krajową gospodarką. Różni ministrowie i szefowie państwowych firm, którzy dziś pozostają samodzielni, będą mogli wówczas co najwyżej pełnić funkcje menedżerskie w rosyjskich firmach. Duża część ludzi władzy patrzy zatem w kierunku Unii i jest tu szerokie pole manewru.
Wróćmy do Poczobuta. Myśli pan, że dziennikarz trafi do więzienia?
To niestety bardzo prawdopodobne. Nie znaczy to oczywiście, że można zaniechać walki o niego. Będę go wspierał ze wszystkich sił, bo Poczobut nie tylko broni  praw Polaków na Białorusi, ale walczy o wolność dla całego kraju. Zatrzymanie go było świetnym prezentem dla Moskwy, a uwięzienie będzie jeszcze lepszym.
Niezależne badanie wykazało niedawno, że Białorusini znacznie wyżej od wolności cenią sobie stabilność.
Łukaszenko umie zaskarbiać sobie społeczeństwo. Pensje i emerytury są wprawdzie niskie, ale zawsze dochodzą na czas. Największy problem jest jednak w tym, że ludzie nie znają innego życia. Niemal trzy czwarte mieszkańców kraju nigdy nie odwiedziło żadnego kraju Unii.
Jak to zmienić?
Unia powinna znieść opłaty za wizy. Białorusini płacą za nie teraz dwa razy więcej niż Ukraińcy czy Rosjanie. Ważne są również programy wymiany studentów. Młodzi często nie dostrzegają, że żyją w chorym systemie. Nie mają porównania. Dlatego Unia nie powinna budować kolejnego muru berlińskiego na polskiej granicy. Powinna otworzyć nam drzwi.
Aleksander Milinkiewicz jest białoruskim opozycjonistą. W 2006 roku był wspólnym kandydatem sił opozycyjnych w wyborach prezydenckich.

Osobisty wróg Aleksandra łukaszenki

Andrzej Poczobut, dziennikarz, działacz polonijny na Białorusi i korespondent „Gazety Wyborczej", został aresztowany 20 czerwca pod zarzutem zniesławienia białoruskiego prezydenta Aleksandra Łukaszenki. Jako że za to samo „przestępstwo" w lipcu 2011 r. został już raz skazany na karę trzech lat więzienia (w zawieszeniu na dwa lata), tym razem jego sprawa zostanie zapewne potraktowana jako recydywa. Za dowód niezgodnej z prawem działalności Poczobuta prokuratura uznała jego publikacje na opozycyjnych portalach internetowych. Znany z niezłomnej postawy Poczobut od dawna jest na celowniku białoruskich służb. Władze irytuje zarówno jego działalność publicystyczna, jak i pełnienie funkcji przewodniczącego Rady Naczelnej nieuznawanego przez reżim Związku Polaków na Białorusi. Za działalność społeczną i dziennikarską Andrzej Poczobut bywał już wielokrotnie zatrzymywany. Od czasu aresztowania przebywa w więzieniu w Grodnie.     —jagi
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA