fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Świat

O Szkocie, który wymyślił bankomat

Fotorzepa, Michał Walczak Michał Walczak
45 lat temu, 27 czerwca 1967 roku, w Londynie uruchomiono pierwszy na świecie bankomat
Tekst z archiwum "Rzeczpospolitej"
Pierwszy bankomat na świecie uruchomił brytyjski Barclays Bank w Londynie. Premierową wypłatę zrobił brytyjski aktor, Reg Verney, a nie człowiek, który wymyślił urządzenie - John Shepherd-Barron. Ten zmarły w 2010 roku Szkot był dla Brytyjczyków symbolem tego, czym się kiedyś szczycili, a co utracili na rzecz Amerykanów - innowacyjności gospodarki.
Bankomat, jak wiele wynalazków, powstał z prostej potrzeby.
- Zawsze denerwowało mnie to, że nie mam pieniędzy, kiedy podróżuję po świecie. I muszę przy sobie wozić walizki gotówki. Czułem się bezsilny. Co z tego, że miałem pieniądze na koncie, skoro nie miałem do nich dostępu - wspominał Shepherd-Barron.

Czekoladowy ślad

Na pomysł bankomatu dosłownie kiedyś wszedł. Idąc ulicą, natknął się na automat do czekolady. Pomyślał, że taką maszynę można by załadować banknotami. Był styczeń 1967 r., a Shepherd-Barron był wtedy dyrektorem De la Rua Instruments, drukarni banknotów. Nie ma co ukrywać, De La Rua była w poważnych kłopotach, bo druk banknotów to prestiżowy, ale marnie opłacany biznes. Shepherd-Barron wiedział, że jeśli nie wymyśli jakiegoś rewolucyjnego produktu dla swojej firmy, zbankrutuje.
- Po powrocie do domu napełniłem wannę ciepłą wodą, włączyłem muzykę Beatlesów i zacząłem myśleć - opowiadał.
Nie krzyknął: Eureka! Spokojnie wyszedł z wanny i starannie naszkicował pierwszy projekt. Poszedł z nim do Barclays Bank i poprosił prezesa o 90 sekund rozmowy. Przekonywanie go zajęło mniej. - Prezes powiedział: jeśli jesteś w stanie to zrobić, kupuję na pniu - wspominał Shepherd-Barron. Transakcję opili różowym ginem.
Zastosowanie czeków do wypłat przyszło wynalazcy do głowy, kiedy zobaczył kierowców tankujących paliwo na stacjach Shella i płacących żetonami.
Po pół roku Shepherd-Barron dostarczył pierwszy bankomat, premiera odbyła się od razu, a Barclays zamówił kolejnych sześć. Kiedy były gotowe, producent dostał zamówienie na następnych 50. To był już kontrakt na cały rok i gwarantował firmie przetrwanie.
W tym samym czasie Shepherd-Barron zaprojektował opancerzony pojazd do przewożenia pieniędzy. Znów trafił w potrzeby banków, a De La Rua miała zamówienia.

PIN dla żony

Początkowo, zamiast stosowanych dzisiaj kart płatniczych, używano impregnowanych czeków pokrytych radioaktywnym węglem. Kiedy maszyna je "przeczytała", żądała kodu PIN. Czy takie czeki nie są niebezpieczne dla zdrowia - pytali klienci banków. - Dopiero po zjedzeniu 136 tys. poczulibyśmy się gorzej - odpowiadano.
PIN początkowo był sześciocyfrowy, szybko został skrócony do czterech cyfr. - Tylko tyle była w stanie zapamiętać moja żona Caroline - śmiał się Shepherd-Barron.
Początkowo maksymalna kwota wypłaty nie mogła być wyższa niż 10 funtów w nowiutkich jednofuntowych banknotach.
- Wtedy za takie pieniądze można było spędzić szalony weekend - wspominał Shepherd-Barron. - Dzisiaj wystarczy na trzy pinty piwa w dobrym pubie w Edynburgu.
Na początku nie wszystko szło jak po maśle. Maszyny z pieniędzmi rozbijano, a jeden z bankomatów zainstalowany na eleganckiej Banhoffstrasse w Zurichu nagle zaczął odmawiać posłuszeństwa. Okazało się, że awarie powodowały przejeżdżające ulicą tramwaje, które zakłócały pracę mechanizmu.

Niechciane wynalazki

W miarę upływu czasu Shepherd-Barron zaczął wyjeżdżać na zagraniczne konferencje, ale tam nie było mu łatwo przekonać świat finansów do swojego wynalazku.
- Podczas konferencji w Miami, która zgromadziła 2 tysiące przedstawicieli amerykańskiego świata bankowego, poniosłem porażkę - wspominał. - Wprawdzie miałem mówić przez 12 minut, ale dali do zrozumienia, że próbuję im sprzedawać wątpliwej jakości pomysł.
Jednak kilka tygodni później dostał zamówienie na sześć bankomatów z First Pensylvannia Bank. I wszystko poszło jak lawina, a czeki zastąpiono kartami z paskiem magnetycznym.
Zachęcony amerykańskim sukcesem pojechał do Japonii, ale w Tokio usłyszał: - Bardzo dziękujemy, ale sami projektujemy nasze bankomaty. - Byłem zdruzgotany, bo zależało mi na podboju Azji - opowiadał. Ale za chwilę usłyszał słowa pocieszenia: - Przez siedem lat płacimy za prawa do skopiowania pana pomysłu. I, jak to Japończycy, skrupulatnie wypłacili wszystko, co do jena.
Bankomat Shepherda-Barrona nigdy nie został opatentowany. - Odradzili mi nasi technicy, bo musielibyśmy ujawnić skomplikowany system kodowania zamontowany w maszynach, a to tylko ułatwiłoby pracę oszustom - tłumaczył.
Oprócz niego jeszcze dwóch inżynierów rościło sobie prawo do tego wynalazku. Szkot Jim Goodellow, który wymyślił PIN i kartę bankomatową, oraz wynalazca amerykański, Ormianin z pochodzenia, Luther George Simjian. Jego maszynę zainstalował w jednym z oddziałów Bank of New York, ale mało kto chciał z niej skorzystać.

Bawołem do bankomatu

Wprawdzie jak twierdził kilka lat przed śmiercią, nie był człowiekiem bogatym, ale za to bardzo szczęśliwym.
- Udało mi się w maleńkim procencie zmienić świat, w którym żyjemy - mówił. - Tak naprawdę zdałem sobie sprawę z wartości mojego wynalazku, kiedy pojechaliśmy do Chiang Mai w Tajlandii. Zobaczyłem wieśniaka w słomkowym kapeluszu, który przyjechał wozem zaprzężonym w bawoły, by wypłacić pieniądze z bankomatu.
W sylwestra 2004 r., w wieku 79 lat, John Shepherd-Barron otrzymał od królowej brytyjskiej Elżbiety II Order Imperium Brytyjskiego za zasługi dla bankowości.
- Trochę to późno, ale lepiej późno niż wcale - śmiał się. - Ordery przyznawano podczas lunchu, na który monarchini zaprosiła kilkudziesięciu brytyjskich wynalazców.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA