fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Kraj

Parlament Europejski nie chce ACTA

Minister administracji i cyfryzacji Michał Boni
Fotorzepa
W Unii Europejskiej umowa nie wejdzie w życie. Solidarnie przyłożyły do tego rękę PO i PiS
Komisja ds. Handlu Międzynarodowego Parlamentu Europejskiego wypowiedziała się wczoraj przeciw umowie międzynarodowej chroniącej własność intelektualną. Stosunkiem głosów 19 do 12 zarekomendowała, by to samo zrobił cały Parlament Europejski na sesji plenarnej w lipcu.
Ponieważ ta komisja jest najważniejsza dla sprawy ACTA, a w jej gronie zwolenników tego porozumienia było proporcjonalnie więcej niż w całym PE, to faktycznie efekt lipcowego głosowania jest przesądzony. Wiadomo już teraz, że Parlament ACTA odrzuci. To oznacza jej koniec w Unii, bo do wejścia w życie tej umowy potrzebna jest zgoda całego Parlamentu oraz każdego kraju z osobna.
– To wspaniały wynik dla tych, którzy chcą wolności w Internecie – ocenił po głosowaniu Paweł Zalewski, eurodeputowany PO. Uczestniczył w nich jeszcze jeden Polak – Konrad Szymański z PiS.
Obaj opowiedzieli się przeciw ACTA, co było niezgodne z wytycznymi ich macierzystych frakcji w PE: Europejskiej Partii Ludowej oraz Europejskich Konserwatystów i Reformatorów. Te dwie grupy polityczne zwykle opowiadają się za regulacjami probiznesowymi, a do takiej kategorii zalicza się ACTA.
Umowa ma chronić własność intelektualną. – Chodzi nie tylko o Internet. Mówi się o 10 proc. podrabianych części samochodowych, 2 proc. podrabianych części samolotowych i dziesiątkach tysięcy miejsc pracy utraconych z powodu fałszywek produkowanych w Chinach i Indiach – mówi Daniel Caspary, niemiecki chadek, zwolennik ACTA. Jest on przedstawicielem mniejszości, która chciała poczekać z głosowaniem na werdykt unijnego Trybunału Sprawiedliwości w Luksemburgu.
Sprawę do sądu skierowała Komisja Europejska, chcąc uspokoić obawy przeciwników ACTA. – ACTA jest potrzebna. Ma swoje słabości i chcieliśmy je zmieniać, tak by za dwa – trzy lata porozumienie weszło w życie. Jeśli PE jest przeciw i wyrzuci do kosza całą umowę, to następne takie porozumienie wypracujemy może za 20 – 30 lat – mówi rozgoryczony Caspary. Narzeka przy tym na niespotykaną presję ze strony przeciwników ACTA.
Umowa wzbudziła także masowe protesty w Polsce w styczniu, potem była kontestowana w innych krajach. Nie ze względu na walkę z podróbkami, ale ze względu na część dotyczącą Internetu.
ACTA zwiększa ochronę praw autorskich, ale zdaniem jej krytyków ogranicza wolność w sieci. Chodzi o zapisy obligujące dostawców Internetu do nadzoru nad siecią i informowania o aktywności osób podejrzanych o naruszanie praw własności intelektualnej „na dużą skalę". Wzbudziło to obawy penalizowania pojedynczych przypadków ściągania i dzielenia się w sieci treściami chronionymi prawami autorskimi: plików muzycznych, filmów itp.
Według Pawła Zalewskiego autorzy ACTA popełnili błąd, gromadząc w jednej umowie słuszne postulaty ochrony znaków towarowych z bardzo kontrowersyjnymi restrykcjami dla wolności w Internecie. W efekcie nie osiągnęli niczego.
Nawet jednak przeciwnicy ACTA zdają sobie sprawę z tego, że jakieś zmiany są nieuniknione i potrzebne. – Jak już opadnie kurz, pojawi się potrzeba wyważenia prawa do prywatności z ochroną własności intelektualnej – wskazuje Konrad Szymański.
masz pytanie, wyślij e-mail do autora, a.slojewska@rp.pl
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA