fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Rpkom

UKE chce opracować system mierzenia jakości internetu

ROL
Formalne i dobrowolne porozumienie o współpracy, wspólnie uzgodniona metodyka pomiarów, system serwerów testowych pod nadzorem UKE, a w przyszłości może nawet jeden centralny system pomiarowy – to aktualna koncepcja urzędu na transparentność świadczenia usług dostępowych przez ISP. Jeżeli UKE otrzyma odpowiednie umocowanie Prawem telekomunikacyjnym, to system mógłby ruszyć w tym roku. Wygląda na to, że spór o pomiary jakości usług uda się załatwić kompromisowo
Urząd Komunikacji Elektronicznej chce przekonać operatorów, by dobrowolnie poddali się procedurze testów jakości oferowanych przez nich usług internetowych. Przedsiębiorcy telekomunikacyjni studiują obecnie projekt memorandum, którego podpisanie byłoby deklaracją dobrowolnego przystąpienia do wspólnego systemu mierzenia jakości usług.
Kto nie przystąpi, ten...
- Trudno ukrywać, że problem jakości świadczenia usług szerokopasmowych w Polsce występuje. Przyczyny tego są różne. Czasem niekoniecznie wina leży po stronie operatora, zdarza się bowiem, że transfer może spowalniać komputer użytkownika. Dlatego chcemy zaproponować operatorom i klientom taką metodę testowania, która rozwieje te wątpliwości – mówi Marek Ostanek, zastępca dyrektora departamentu rozwoju infrastruktury w UKE. Choć porozumienie ma charakter dobrowolny UKE nie kryje, że chciałoby wywrzeć presję na operatorów. – Jeżeli któryś z dostawców odmówi, dla użytkowników będzie to sygnałem, że z jego usługami może być coś nie tak – mówi przedstawiciel UKE.
Jak podkreśla, regulatorowi zależy, by metoda testowania była ustalona z przedsiębiorcami telekomunikacyjnymi i dla wszystkich taka sama. Na początku jednak UKE zakłada, że takie testy (według określonej, przyjętej przez wszystkich metodologii) odbywałby się na serwerach referencyjnych poszczególnych operatorów, na których UKE i Instytut Łączności instalowałyby odpowiednie oprogramowanie. Założono mierzenie jakości usług dla klientów końcowych, ale i hurtowych. Ten system pomiarowy miałby powstać w ramach Systemu Informacyjnego o Infrastrukturze Szerokopasmowej, jaki UKE realizuje z Instytutem Łączności za unijne fundusze.
Dla abonenta i dla hurtownika
- Dla klienta końcowego czytelnym parametrem usługi dostępowej jest przepływność w górę i w dół sieci. Chcielibyśmy, aby takie dane były przede wszystkim dostępne. Chcielibyśmy także edukować abonentów na temat interpretacji suchych danych z systemów pomiarowych. Bardziej dociekliwym można przedstawić również opóźnienie, czy jitter. Więcej informacji będą potrzebowali ISP do weryfikacji realnych wydajności hurtowych łączy, jakie sami kupują. Chodzi o to, aby było jasne, czy za prędkość transferu odpowiada końcowy dostawca usługi dostępowej, czy jego dostawca tranzytu IP – mówi Marek Ostanek.
UKE chciałoby mieć dostęp do danych, jakie będą generowanie na serwerach testowych dostawców.  Docelowym rozwiązaniem jednak jest  uruchomienie przez UKE i Instytut Łączności  wspólnego dla wszystkich operatorów serwera referencyjnego, na którym będą się odbywać testy. Pomiary byłyby wykonywane dla różnych protokołów (http, https, ftp, p2p, telnet, ssh, streaming media). Sprawdzano by czasy ładowania popularnych serwisów. Marek Ostanek nie kryje, że dzisiaj na taki centralny system po prostu nie ma pieniędzy. Jego zdaniem istnieje jednak szansa na znalezienie środków w działaniach siódmej osi priorytetowej Programu Operacyjnego Innowacyjna Gospodarka.
Tak, jak Ofcom
Skąd pomysł takiego memorandum? Rok temu Komisja Europejska w sprawozdaniu o otwartym i neutralnym internecie zapowiedziała, że będzie sprawdzać, czy połączenia szerokopasmowe, z których korzystają obywatele i przedsiębiorstwa UE, są tak szybkie, jak wynika z reklam dostawców usług internetowych. I zaczęła to robić.
Pod koniec ubiegłego roku KE ogłosiła, że we współpracy z firmą Sam Knows będzie prowadzić badanie, które ma dostarczyć rzetelne statystyki dotyczące wydajności szerokopasmowego internetu w Europie. Takie badanie przeprowadził już brytyjski regulator Ofcom i opublikował raport, jak dostawcy usług szerokopasmowego internetu wywiązują  się z „dobrej praktyki” przejrzystego informowania o przepływności usług dostępowych.
Jak podkreśla samo UKE działania te wpisują się w nowe wymagania ramowe UE o ochronie konsumentów i zapewnieniu praw użytkowników usług telekomunikacyjnych, określonych w postanowieniach dyrektyw UE dotyczących rynku telekomunikacyjnego.
A zgodnie z nimi  kraje członkowskie powinny zapewnić, aby umowy z klientami w jasnej, zrozumiałej i łatwo dostępnej formie określały minimalne oferowane poziomy jakości usług. Po drugie, wymagania te wskazują na konieczność publikowania  przez operatorów porównywalnych, odpowiednich i aktualnych informacji dla użytkowników końcowych na temat jakości swoich usług. W ten trend wpisuje się pomysł memorandum zaproponowany przez UKE, a jednym z jego elementów jest przeprowadzanie testów jakościowych internetu.
Bliżej kompromisu
Marek Ostanek jest optymistą, co do chęci przystąpienia operatorów do inicjatywy. Kiedy w kwietniu po raz pierwszy prezentował on pomysł UKE na kontrolę jakości usług internetowych operatorom na spotkaniu momentami było gorąco. Szczególnie niektórzy przedstawiciel operatorów komórkowych podważali tę koncepcje.
Jednak już podczas zeszłotygodniowego spotkania w UKE na ten temat było znacznie spokojniej. - Udział internetowych dostawców w tych testach byłby dobrowolny, a każdy ISP miałby możliwość dostępu do swych statystyk – podkreśla Marek Ostanek. To co chce zrobić UKE, przypominałoby rozwiązania przyjęte przez Ofcom.
Na razie na spotkaniu w zeszłym tygodniu miedzy  operatorami a UKE w tej sprawie ustalono, że zostanie powołany wspólny zespół roboczy, który zajmie się opracowaniem metodologii takich testów oraz zasad informowania klientów o jakości oferowanych usług przez operatorów.
Źródło: rpkom.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA