fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Kraj

Szkoła wymuszeń i rozbojów

Sposobem na szkolnych chuliganów jest m.in. monitoring (tu w jednej ze stołecznych szkół)
Fotorzepa, Magda Starowieyska Magda Starowieyska
Artur Grabek
Grażyna Zawadka
Przestępstw w szkolnych murach błyskawicznie przybywa – wynika z danych policji, do których dotarła „Rz”
Artykuł pochodzi z archiwum "Rzeczpospolitej"
Państwo nie potrafi powstrzymać wzrostu przestępczości w szkołach podstawowych i gimnazjach. Pięć lat temu popełniono w nich 17,5 tys. przestępstw, a w ubiegłym roku – już 28 tys. Przy ok. 3,4 mln uczniów tych placówek średnia nie jest wysoka. Jednak brak reakcji na agresywne zachowania – jak twierdzą specjaliści – może zemścić się w przyszłości. A szczególnie niepokojący jest wzrost liczby wymuszeń i rozbojów.

Umowa o haraczu

Z najświeższych danych Komendy Głównej Policji wynika, że w pierwszym kwartale tego roku w podstawówkach i gimnazjach doszło do 3842 przestępstw rozbójniczych, czyli o ponad tysiąc więcej niż rok temu w tym samym czasie.
– Wymuszeń rozbójniczych od kilku lat systematycznie przybywa, zwłaszcza w gimnazjach. Młodszym dzieciom starsi uczniowie zabierają pieniądze, średnio od kilku do kilkunastu złotych, telefony komórkowe czy drobny sprzęt grający – mówi „Rz" Grażyna Puchalska z Komendy Głównej Policji. Pod bokiem nauczycieli rozgrywają się dziecięce dramaty, które trwają miesiącami. Niedawno w Wieliszewie (woj. mazowieckie) 14-latek regularnie zastraszał o trzy lata młodszego kolegę, żądając od niego pieniędzy. Groził, że go pobije, jeśli nie będzie płacił. Przerażony chłopiec podkradał gotówkę z portfela cioci i oddawał prześladowcy. Przez blisko rok zapłacił mu blisko 2 tys. zł. Dopiero gdy ciotka zorientowała się, że giną jej pieniądze, chłopiec wyznał prawdę. Nastolatki zaskakują nieraz samych policjantów. 13-latek ze szkoły w Miączynie (woj. lubelskie) nie tylko miesiącami wymuszał od rówieśnika haracz – 2 zł dziennie, aż uzbierało się 200 zł – ale skłonił nieszczęśnika, by na piśmie się do tego zobowiązał. – Chłopiec sporządził umowę, w której zobowiązał kolegę, aby płacił mu w każdy dzień roboczy 2 zł aż do czerwca 2012 roku. Napisał, że za brak spłaty grozi „darmowa tuba w ryj" – opowiada „Rz" Joanna Kopeć, rzecznik KWP w Zamościu. Specjaliści twierdzą, że młodzi sprawcy przestępstw rozbójniczych są coraz bardziej brutalni. W pierwszych trzech miesiącach tego roku w szkołach doszło do 607 bójek i pobić (kilkunastu więcej niż w tym samym okresie 2011 r.). Chociaż okolice szkół często patroluje policja, do klas wnoszone są narkotyki. W pierwszym kwartale 2012 r. wykryto 307 takich przypadków. – To głównie przypadki posiadania narkotyku, rzadziej jego rozprowadzania – wyjaśnia insp. Puchalska. – Nastolatki często bronią się i przekonują, że nie wiedzieli, iż nawet posiadanie niewielkiej ilości jest przestępstwem – dodaje. Ale w szkołach łapani są też dilerzy. W marcu w Białymstoku policjanci zatrzymali 16-letniego gimnazjalistę, który w plecaku miał marihuanę. W jego mieszkaniu znaleźli ilość, z której można przygotować 120 działek tego narkotyku. Policjanci sugerują, że wpływ na postawy młodych ludzi mają pojawiające się opinie artystów czy polityków przekonujących, że są „miękkie" narkotyki, które praktycznie nie szkodzą. Coraz więcej jest też ataków na nauczycieli i personel szkolny. Chodzi o znieważenie, wyzwiska aż po ataki fizyczne. W pierwszym kwartale tylko tych ostatnich było ponad sto.

Pozytywny klimat?

O tym, że szkolną przestępczość można ograniczyć, świadczą dane z 2007 r., kiedy spadła ona o kilkanaście procent. Ówczesny minister edukacji Roman Giertych przekonuje, że był to efekt przyjętego w 2006 r. rządowego programu „Zero tolerancji dla przemocy w szkole". – Najskuteczniejsze okazały się kontrole prowadzone przez tzw. trójki (policjant, przedstawiciel szkoły i pracownik kuratorium) – mówi „Rz" Giertych. W efekcie w ok. 10 tys. placówek wprowadzono programy naprawcze. Poprzednia minister edukacji Katarzyna Hall zaraz po objęciu stanowiska wycofała się z programu „Zero tolerancji" i zastąpiła go innym o nazwie „Bezpieczna i przyjazna szkoła". – Konkretne działania zamieniono na słowotok lewackich pedagogów – twierdzi Giertych. Resort edukacji pytany o walkę ze szkolną przestępczością odsyła właśnie do „Bezpiecznej szkoły". Bożena Skomorowska z biura prasowego MEN przekazała „Rz", że podejmowane w ramach programu inicjatywy „mają służyć budowaniu w szkole pozytywnego klimatu społecznego w oparciu o prawidłowe relacje interpersonalne", a inne zadania to m.in. doskonalenie umiejętności wychowawczych rodziców, dyrekcji, nauczycieli, pogłębianie kompetencji społecznych i emocjonalnych uczniów. Co konkretnie się za tym kryje? Nie bardzo wiadomo. Prof. Aleksander Nalaskowski, były dyrektor Instytutu Pedagogiki UMK w Toruniu, przekonywał swego czasu, że brak kolejnego programu walki z chuligaństwem doprowadzi do eskalacji przemocy w młodym pokoleniu.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA