fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Edukacja i wychowanie

Stopnie naukowe: Małe szanse na doktorat i habilitacje

Fotorzepa, Rob Robert Gardziński
Obowiązujące od października 2011 r. przepisy miały ułatwić karierę naukową dzięki przyspieszeniu i uproszczeniu procedur. Tak się nie stało
– Zmiany w modelu kariery naukowej powinny zwiększyć liczbę doktoratów i habilitacji – twierdzi Marek Ratajczak, wiceminister nauki i szkolnictwa wyższego.
Tymczasem z danych Centralnej Komisji ds. Stopni i Tytułów wynika, że przez siedem miesięcy nikt nie uzyskał stopnia doktora i tytułu profesora zgodnie z nowymi przepisami. Stare zasady habilitacji wybrało 120 doktorów, a nowe 100. Z tej drugiej grupy tylko nieliczni otrzymali stopień. Przez dwa lata, tzn. do końca września 2013 r., osoby występujące o nadanie stopnia doktora habilitowanego mogą zdecydować, czy chcą być oceniane według starych czy nowych zasad. Wybierając stare, decydują się na przeprowadzenie przewodu, a nie postępowania.
Przepisy dotyczące kariery naukowej zostały znowelizowane ustawą z 18 marca 2011 r. o zmianie ustawy – Prawo o szkolnictwie wyższym, ustawy o stopniach naukowych i tytule naukowym (DzU nr 84, poz. 455). Zgodnie z nią m.in. odstąpiono od obowiązkowego kolokwium habilitacyjnego i przedstawienia rozprawy habilitacyjnej, określono i skrócono terminy, w których muszą być zaprezentowane recenzje, zwiększono rolę Centralnej Komisji ds. Stopni i Tytułów, a zmniejszono – rad wydziałów czy instytutów naukowych. Takie działania mają przyspieszyć procedury. Prof. Hubert Izdebski, sekretarz Centralnej Komisji ds. Stopni i Tytułów, uważa, że nowe przepisy tak naprawdę zaostrzyły wymagania stawiane kandydatom na doktorów. Warunkiem wszczęcia przewodu doktorskiego jest bowiem posiadanie wydanej publikacji naukowej w formie książki lub co najmniej jednej publikacji naukowej w recenzowanym czasopiśmie naukowym o zasięgu co najmniej krajowym. A to oznacza, że doktorant musi przygotować dwie publikacje – jedną przed rozpoczęciem przewodu, drugą w jego trakcie. Jego zdaniem spowoduje to zmniejszenie liczby nadawanych stopni doktora. Prof. Andrzej Pfitzner z Politechniki Warszawskiej uważa jednak, że taki warunek nie powinien być przeszkodą. Dotychczas bowiem, aby obronić doktorat, trzeba było mieć opublikowaną jakąś pracę. Prof. Izdebski wskazuje jeszcze inny problem. Definicja osiągnięcia naukowego dla osób ubiegających się o habilitację według nowych przepisów jest identyczna jak rozprawy habilitacyjnej według starych. W rezultacie recenzenci mogą uznać, że kilka przedstawionych publikacji zamiast rozprawy doktorskiej nie wyczerpuje tej definicji. Ponadto w jego przekonaniu procedura nie została dostosowana do wymagań kodeksu postępowania administracyjnego, mimo że trzeba go przestrzegać. To zaś może grozić przegranymi sprawami przed wojewódzkimi sądami administracyjnymi. Resort nauki nie planuje w najbliższym czasie doprecyzowania przepisów. Marek Ratajczak podkreśla, że dotychczasowe rozwiązania też budziły wątpliwości, a nowe trzeba jeszcze sprawdzić. Z drugiej strony Barbara Kudrycka, minister nauki i szkolnictwa wyższego, powołała zespół ds. zmian w prawie. W jego składzie nie ma jednak przedstawiciela Centralnej Komisji. Nie wiadomo też, co będzie efektem jego pracy. masz pytanie, wyślij e-mail do autorki j.ojczyk@rp.pl
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA