Kraj

Państwo groźniejsze niż gangster

Urzędnicy za zniszczenie firm rzadko ponoszą konsekwencje, a często dostają premie
Opisywana dzisiaj na pierwszej stronie „Rz" sprawa doprowadzenia toruńskiej firmy Inter-Car na skraj upadłości to kolejny, drastyczny przykład działań przedstawicieli państwa wobec przedsiębiorców. Skala problemu od lat nie maleje.
– Dzisiaj przedsiębiorca bardziej niż napaści, mafii, gangsterów obawia się działań urzędników. Bo przed gangsterami może się próbować bronić, w starciu z urzędnikami jest bezsilny – mówi „Rz" kobieta, której niewielką firmę zniszczyła kontrola fiskusa trwająca ponad rok zamiast ustawowych 12 dni (właścicielka firmy prosiła, by nie ujawniać jej danych). Najgłośniejsze sprawy dotyczyły Romana Kluski czy wrocławskiego JTT Computer. Ale dramatów przedsiębiorców jest coraz więcej. Niedawno fiskus wykończył wrocławską firmę Kodreks. Urzędnicy uznali, że ma ona podejrzanie niską marżę na sprzedawaną herbatę, i oskarżyli jej właściciela o oszustwa podatkowe. Zablokowano mu konta, a firma mimo pozytywnych dla jej właściciela wyroków sądów upadła. Żaden urzędnik nie został ukarany.
Konsekwencji nie ponieśli też pracownicy wrocławskiej prokuratury za zniszczenie polsko-amerykańskiej firmy Alucon. „Rz" szeroko opisywała tę sprawę. W 2000 r. do firmy wytwarzającej formy do narzędzi wkroczyła policja, zajmując komputery i oprogramowanie. Powód? Rzekomy brak licencji na używane programy. W 2005 r. Sąd Okręgowy we Wrocławiu wydał prawomocny wyrok, zgodnie z którym przedsiębiorca jest niewinny. Ale firma wcześniej upadła. – Zostałem okradziony w biały dzień – komentował dla „Rz" Mitch Nocula, właściciel Aluconu. Jedną z najgłośniejszych spraw jest porównywany ze sprawą Romana Kluski przypadek poznańskiej firmy Bestcom sprzedającej sprzęt komputerowy. W czerwcu 2006 roku, na dzień przed otwarciem przez jej właścicieli 200 sklepów partnerskich, zostali oni zatrzymani przez policję. W areszcie spędzili osiem miesięcy. Wyszli dopiero wtedy, gdy kontrola Prokuratury Krajowej wykazała liczne błędy w działaniach śledczych. Ale firma upadła. Prokuratura nie jest w stanie skierować przeciwko jej szefom aktu oskarżenia do sądu, ale przewleka śledztwo – trwa już ono siódmy rok. – Gdyby w Polsce normalnie funkcjonowały sądy, podobne do tych sprawy byłyby załatwiane raz-dwa, a urzędnik zastanowiłby się nad swoją decyzją w obawie przed odpowiedzialnością karną – ocenia Andrzej Sadowski, prawnik z Centrum im. Adama Smitha. – Ale dziś takie sprawy są przewlekłe, urzędnik nieraz cieszy się wysoką premią, a zanim sprawa się zakończy, jest za późno, by go pociągnąć do odpowiedzialności. – Przedsiębiorca przegrywa nierówną walkę z urzędnikiem. W Polsce inaczej niż w wielu innych krajach nie funkcjonuje rzecznik praw podatnika, który broniłby ich interesów – mówi dr Paweł Gruza, ekspert Fundacji Republikańskiej. W 2011 r. Fundacja przygotowała projekt ustawy powołującej takiego rzecznika, nie wszedł on jednak pod obrady Sejmu. masz pytanie, wyślij e-mail do autora w.wybranowski@rp.pl „układ" na ekranie O niszczeniu przedsiębiorców przez skarbówkę i prokuraturę opowiada film fabularny „Układ zamknięty" w reżyserii Ryszarda Bugajskiego powstający pod medialnym patronatem „Rzeczpospolitej". Scenariusz opiera się na historii Lecha Jeziornego i Pawła Reya, właścicieli Krakowskich Zakładów Mięsnych. W 2003 r. trafili do aresztu. Zanim po siedmiu latach śledztwo przeciw nim umorzono, ich firma upadła. Obraz jest na etapie montażu i udźwiękowienia. Producenci szukają sponsorów, którzy pomogą w dokończeniu filmu. Jesienią „Układ zamknięty" trafi do kin. —ww
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL