fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Rpkom

Po pierwsze: nie przeszkadzać rynkowi

ROL
Nowa szefowa Urzędu Komunikacji Elektronicznej przyznaje, że ani ona, ani chyba nikt w Europie nie rozwiązała jeszcze dylematu, jak pogodzić postulat spadku cen usług telekomunikacyjnych, którego oczekują klienci, z koniecznością inwestycji w nowoczesną infrastrukturę szerokopasmową, czego oczekuje Komisja Europejska. Jest jednak zwolenniczką ostrej redukcji hurtowych stawek za terminację w sieciach mobilnych od początku przyszłego roku. Zbyt wielu planów swojej kadencji nie chce jednak zdradzać. Jak mówi, do szczegółów będzie gotowa za miesiąc
rpkom.pl: - Jakie będą pani pierwsze decyzje jako prezesa UKE?
Magdalena Gaj, przezes UKE: - Dziś tego nie wiem. Spotkamy się za miesiąc i wtedy możemy o tym porozmawiać.
- Praca  w UKE się toczy swoim torem. Czy w pani ocenie są sprawy, o których już dziś można powiedzieć, że wymagają zmiany?
- Nie. Nie sprowokujecie mnie też do oceny poszczególnych, indywidualnych decyzji wydawanych do tej pory przez Prezesa UKE. Ja będę podejmowała swoje niezależne decyzje, w zależności od tego „ jaki będzie materiał dowodowy w sprawie”.
Jak wyobraża sobie pani niezależność prezesa UKE od rządu?
- Prezes UKE jest niezależny od rządu. Rząd – jest to zapisane i zagwarantowane przepisami prawa – nie może wydawać dyspozycji w zakresie indywidualnych rozstrzygnięć, czy decyzji. W Polsce nie mamy problemu z niezależnością regulatora od rządu. Regulator przede wszystkim powinien być niezależny od rynku telekomunikacyjnego.
- Obecny podział kompetencji między regulatora a rząd pani zdaniem jest ustalony odpowiednio, czy powinien się zmienić?
- Wydaje mi się, że jest wszystko w porządku. Nie widzę potrzeby zmian.
- Czy prezes UKE potrzebuje dodatkowych uprawnień?
- Po nowelizacji Prawa telekomunikacyjnego Prezes UKE będzie miał większe kompetencje w zakresie gospodarki częstotliwościami, ale zbyt małe jeszcze w kontekście porządkowania widma i racjonalnego jego wykorzystania. Dziś w Prawie telekomunikacyjnym zawarty jest ogólny przepis, że Prezes UKE stoi na straży racjonalnego wykorzystania pasma, może przeprowadzać kontrolę itd. itp., ale w pakiecie telekomunikacyjnym zmiany idą w kierunku stworzenia skutecznej polityki zarządzania częstotliwościami, stworzenia polityki zarządzania częstotliwościami przez państwo. Ta polityka będzie tworzona przez ministerstwo administracji i cyfryzacji we współpracy z UKE. Obejmie również możliwość odbierania częstotliwości, jeśli miałoby to doprowadzić do ich bardziej efektywnego wykorzystania.
- Jak pani wyobraża sobie kształt dwóch najważniejszych przetargów na częstotliwości: 1800 MHz w tym roku i 800 MHz najprawdopodobniej w roku przyszłym? Mówiła pani m.in., że z jednej strony trzeba dbać o konkurencyjność na rynku, z drugiej trzeba o tzw. efekt fiskalny?
- Jeśli mówimy o konkurencyjności, to na dwóch płaszczyznach. Po pierwsze, czy w przetargu na 1800 MHz wystartuje ktoś nowy, nie działający jeszcze w Polsce.  Po drugie, o konkurencyjności już funkcjonujących na naszym rynku podmiotów. Biorąc pod uwagę pierwszą płaszczyznę mogę powiedzieć, że nie widzę zainteresowania polskim rynkiem nowego podmiotu, który musiałby budować swoją sieć od początku. Myślę więc, że przetarg powinien iść w kierunku stworzenia większej konkurencyjności wśród obecnych graczy, dbałości o to, żeby nie została zachwiana.
Nasz rynek jest bardzo konkurencyjny i dojrzały. Będziemy starali się wyważyć te dwa kryteria: konkurencyjności – ale nie przesadnie – i ceny za częstotliwości.
- A co będzie decydujące w przetargu na 800 MHz?
- Analizowałam, jak podobne przetargi przebiegały w Europie: w Niemczech, we Francji, w Szwecji, Hiszpanii i we Włoszech. Wszędzie tam została zastosowana czysta aukcja. Ja na pewno będę chciała odbyć rundę spotkań z regulatorami w tych krajach, aby opowiedzieli o swoich doświadczeniach. Nie będę tego przesądzać dziś, bo każde słowo  waży na planach biznesowych przedsiębiorców.
- Jak idą prace nad rozporządzeniem o zmianie Krajowej Tablicy Przeznaczeń Częstotliwości?
- Rozporządzenie to dotyczy uwolnienie przez wojsko zarówno zakresu 1800 MHz, jak i 800 MHz, prace są na ukończeniu. Wstrzymują nas tylko kwestie formalne. W ciągi najbliższego tygodnia, czy dwóch  rozporządzenie powinno znaleźć się na Radzie Ministrów i wtedy będziemy mogli  ogłosić efekty.
- Traktuje pani przetargi na 1800 MHz i 800 MHz rozłącznie?
- Tak. Aukcja na 800 MHz i 2600 MHz będzie poprzedzona analizą biznesową, która wykaże, kiedy najlepiej ją przeprowadzić, biorąc pod uwagę chociażby kondycję ekonomiczną przedsiębiorców telekomunikacyjnych. Wszędzie w Europie rynek walczył o tę częstotliwość dużymi kwotami. Nie mogę więc zrobić przetargów w odstępie np. dwóch  miesięcy. Muszę dać rynkowi oddech i możliwość „przegrupowania” się w sensie finansowym.
- Jakie zagadnienia regulacyjne będą w najbliższym czasie najistotniejsze?
- Decyzja w sprawie zasad dostępu do sieci NGA, bo jest ważna dla operatorów, którzy decydują się na ich budowę. Ale także sprawy związane z ułatwieniem inwestycji, czyli dostęp do nieruchomości. Istotny oczywiście będzie też przetarg na częstotliwości 1800 MHz oraz dalsze losy porozumienia z Telekomunikacją Polską.
Uważam, że powinniśmy myśleć o  zmianie tego już podpisanego.  Jeśli stwierdzę, że porozumienie z TP jest potrzebne nadal po roku 2012 r., to będę chciała je aneksować w taki sposób, aby przedsiębiorca pomógł nam wykonać cel Agendy Cyfrowej.  Nie przesądzam jednak tego  już dziś.
- Zdaje się, że do marca 2013 r., bo ogłoszono, że podpisany został aneks.
- Dla mnie, to protokół ustaleń między UKE a TP, a nie aneks. Ale nie wchodźmy tu w szczegóły.
- Czy skoro myśli pani o prolongowaniu porozumienia z TP, to oznacza, że decyzji w sprawie zamknięcia procesu separacji funkcjonalnej nie będzie szybko?
- Na razie postępowanie jest zawieszone do października. Trzeba sprawdzić, czy warunki, które miała spełnić TP zostały spełnione. Jeśli dyskryminacji nie ma – nie ma potrzeby prowadzić dalej postępowania ws. separacji. Jeśli jednak TP nadal dyskryminuje operatorów alternatywnych, to droga do podziału jest nadal otwarta.
Gdyby ktokolwiek myślał o funkcjonalnej separacji TP, to decyzja w tej sprawie – z przyczyn proceduralnych, np. przedstawienia sprawy Komisji Europejskiej – mogłaby zapaść za 2-3 lata, jeśli zaczęlibyśmy o tym w ogóle myśleć w październiku tego roku.
- Czy wraz z panią do UKE zawiera projekt systemowy?
- Absolutnie nie. To kompetencje rządu.
- Czy wróci pomysł konwersji zobowiązań operatorów za licencje UMTS na inwestycje w laptopy dla szkół?
- Projekt został zawieszony. Był zbyt ważny, aby prowadzić go przed wyborami. Pojawiły się komentarze, że to kiełbasa przedwyborcza.Powstał teraz nowy projekt „Cyfrowa Szkoła”, realizowany przez Ministerstwo Edukacji przy pomocy Ministerstwa Administracji i Cyfryzacji. Zostało nań przeznaczonych już kilkadziesiąt milionów złotych. Zdecydowaliśmy, że nie potrzebujemy sięgać do pieniędzy pochodzących z opłat od operatorów.
- Jednym słowem operatorzy nie powinni się spodziewać, że ich zobowiązania licencyjne zostaną częściowo umorzone i zamienione na inwestycje?
- W chwili obecnej nie ma tego pomysłu i nie ma projektu takiej ustawy.
- Zakłada pani, że ceny usług telekomunikacyjnych w 2013 r. mogą spaść nawet o 15-20 proc.
- Ten spadek wynika z zapowiedzianej już obnieżk MTR.
- W pani ocenie tak głęboki – około 75-proc. - spadek tych stawek od początku 2013 r. jest realny?
- Myślę, że jest nieunikniony. Zakładam, że ta obniżka spowoduje spadki detalicznych cen usług, bo  za dotychczasowe usługi klienci nie będą chcieli płacić więcej. Raczej mniej.
- Czy zatem przysłowiowy „Kowalski” zapłaci niższy, czy wyższy rachunek za usługi telekomunikacyjne?
- Rozumiem, że to pytanie o to, jak pogodzić: spadek cen z inwestycjami?
- Dokładnie o to chcieliśmy zapytać.
- W ubiegłym roku na radzie ministrów państw członkowskich Unii Europejskiej odbyła się nawet dyskusja na ten temat z udziałem komisarz Neelie Kroes.
- Padła odpowiedź?
- Nadal jest poszukiwana. Moim zdaniem przedsiębiorcom do rozpoczęcia inwestycji potrzebna jest znajomość zasad i celów regulacji,  dzięki którym mogliby planować na 2-3 lata naprzód. Oczywiście, reguły te muszą zostać ustalone po przeprowadzeniu dokładnych analiz rynków, określeniu pozycji, jakie mają na nim poszczególni operatorzy. Chciałabym, aby środki regulacyjne, jakie zostaną zastosowane przeze mnie były adekwatne do stwierdzonych problemów, i aby nie były zbyt uciążliwe. To przeciez okres intensywnych inwestycji na rynku. Mówimy o budowie regionalnych sieci szerokopasmowych, przetargach na częstotliwości oraz budowie infrastruktury, która musi zaspokoić zapotrzebowanie ze strony klientów. Tu potrzeba wyważonego podejścia. Nie ma miejsca na wojny z szabelką.
- Byłaby pani skłonna określać 2-3-letnie strategie cenowe na rynku usług hurtowych?
- Nie wiem, czy na 3 lata do przodu to możliwe, biorąc pod uwagę to, od czego zaczęliśmy rozmowę: zmiany technologiczne. Będę chciała podjąć próbę, aby ustalić taką politykę.
- Odchodząca prezes Urzędu Komunikacji Elektronicznej, Anna Streżyńska oceniła, że rynek telekomunikacyjny będzie rósł.
- Tak po prostu będzie. Rynki nowoczesnych technologii, a na rynku telekomunikacyjnym mamy do czynienia z nieustającym rozwojem technologii, za którą staramy się nadążyć my - jako klienci, i my - jako ustawodawca, rząd i regulator, to obszar, który na pewno będzie się rozwijał. Także stwierdzenie to nie jest rzuceniem rękawicy. Chyba, że rynkowi.
- A w pani ocenie, jak szybko może ten rynek rosnąć i dzięki czemu?
- Tempo to bardzo trudno jest ocenić, nawet specjalistom. Ja spodziewałabym się, że w ciągu roku – dwóch sięgnie ono  kilka, maksymalnie do 10 procent. Rynek telekomunikacyjny będzie rósł za sprawą rozwoju nowych usług: myślę tu zarówno o powiększającym się i coraz szybszym transferze danych, ale też o dołączeniu nowych usług: telewizji przez internet, mobilnej TV, a nawet cyfrowej DVB-T. Podmioty funkcjonujące w telekomunikacji i mediach konsolidują się lub zawierają porozumienia. Ta konsolidacja będzie powodowała rozrost rynku.
- Sądzi pani, że konsumenci są gotowi płacić za  nowe usługi więcej niż dotychczas?
- Myślę, że świadomi konsumenci – tak. Nie mówimy tutaj o kliencie, którzy marzy tylko i wyłącznie o dostępie do usługi powszechnej. Mówimy o mieszkańcach dużych aglomeracji.
- Jak regulator i legislator może, a właściwie powinien, przyczynić się do wzrostu tego rynku?
- Po pierwsze, nie przeszkadzać. Po drugie,  przygotować jasne reguły.
- Dziękujemy za rozmowę.
rozmawiali Urszula Zielińska i Łukasz Dec
Źródło: rpkom.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA