fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Świat

Izraelscy rabini ostrzegają: internet to dzieło szatana

AFP
Surfowanie po sieci jest sprzeczne z nauką Tory. Pobożni Żydzi mogą bowiem natrafić tam na rozmaite świństwa – twierdzą duchowni
Specjalny list w tej sprawie wydali czołowi ultraortodoksyjni rabini. Między innymi naczelny sefardyjski rabin Izraela Szlomo Amar oraz duchowy przywódca religijnej, współrządzącej partii Szas, Owadia Josef. „Obowiązkiem każdego Żyda jest ratowanie bliskich i sąsiadów przed duchowym zagrożeniem, jakie niesie ze sobą Internet" – napisali do wiernych.
Dalej w dokumencie można przeczytać: „Doszliśmy do sytuacji, w której każdy za pomocą telefonu komórkowego może być narażony na niebezpieczne widoki, które są surowo zabronione przez Torę i mogą mieć destrukcyjne konsekwencje. Niektórzy zaglądają na takie strony, bo całkowicie zawiedli, a inni dlatego, że są po prostu ciekawi. Rozsypało się przez to wiele domów i wiele rodzin". Ci Żydzi, którzy zarabiają, używając Internetu, powinni zaś być „nadzwyczaj ostrożni". Powinni używać tylko „koszernych komputerów", czyli takich, w których zamontowano specjalne filtry odrzucające nieodpowiednie dla Żydów treści. A w ostateczności zapytać „doświadczoną i odpowiedzialną osobę", jakie strony można oglądać, a jakich nie. Radą taką może służyć naturalnie rabin.
– Internet jest złym diabłem, który kusi użytkowników do najgorszych grzechów, jakie tylko mógłby popełnić Żyd – powiedział, cytowany przez dziennik „Jediot Ahronot" rabin Mosze Szafir. Zagrożenie wypływające z sieci porównał on do biblijnego wypędzenia Żydów z Egiptu. – Żydzi, którzy mieli w sobie tyle odwagi, by wskoczyć w ogień inkwizycji, na pewno znajdą w sobie siłę, aby odrzucić te wszystkie urządzenia, które niosą ze sobą sprośność i obrzydzenie – dodał. Ultraortodoksi z Izraela od lat walczą z nowinkami technicznymi. Zarówno w synagogach, jak i na ulicach. W Jerozolimie co pewien czas co bardziej krewcy chasydzi demolują na przykład sklepy sprzedające iPody i inne gadżety służące do „psucia młodzieży". Rabini zaś surowo zakazują swoim wiernym oglądania telewizji, która ma demoralizować wiernych. Ultraortodoksyjni rabini surowo zakazują swoim wiernym oglądania telewizji W 2010 roku w całym Izraelu na ulice miast wyszło 100 tysięcy religijnych Żydów protestujących przeciwko zniesieniu segregacji w jednej ze szkół. Aszkenazyjscy chasydzi nie chcieli zgodzić się na to, aby ich dzieci chodziły do jednej klasy z dziećmi, które m.in. mogą w domach oglądać telewizję. A potem opowiadać im o „okropnościach", które zobaczyły. – Rabini tak zażarcie zwalczają nowoczesne środki masowego przekazu, bo uważają je za objaw zgniłej, konsumpcyjnej kultury Zachodu – mówi „Rz" Uri Huppert, jerozolimski prawnik i ekspert ds. judaizmu. – Rabini boją się, że gdy ortodoksyjna młodzież dowie się, jak wygląda normalny, świecki świat, nie będzie chciała już ich słuchać i oddali się od religii. Jest więc to wojna o dusze młodego pokolenia Żydów. Według niego kolejnym polem bitwy w tej wojnie jest szkolnictwo. – Rabini dążą do tego, aby młodzi ludzie nie uczyli się fizyki, biologii i innych ich zdaniem sprzecznych z judaizmem przedmiotów – uważa Huppert. – Niestety coraz więcej szkół zaczyna przyjmować ten religijny program nauczania. Dla kraju, który stawia na rozwój technologii i którego naukowcy dostali w przeszłości tyle nagród Nobla, to trend niepokojący.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA