fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Świat

Chavez, a nie Castro, gwiazdą szczytu w Hawanie

Przygotowania do karaibskiego szczytu Petrocaribe
AFP
Przywódcy państw karaibskich, którym prezydent Wenezueli sprzedaje lub zamierza sprzedawać ropę po preferencyjnych cenach, zjechali w piątek na Kubę.
Do portowego miasta Cienfuegos, 250 kilometrów od Hawany, przybyli prezydenci Nikaragui, Haiti i Dominikany, a także delegacje z Barbadosu, Trynidadu i Tobago, Gwatemali oraz Hondurasu.Zabrakło jedynie przywódcy Kuby, który podczas takich spotkań zawsze wodził prym. Schorowany Fidel Castro od dawna nie pokazuje się publicznie. Na czwartym już karaibskim szczycie Petrocaribe – zastąpił go brat Raul Castro.
I choć Castro spotkał się prywatnie z Chavezem (spotkanie trwało ponad dwie godziny i obfitowało w podniosłe chwile), to prezydent Wenezueli grał w piątek na Kubie pierwsze skrzypce. Między innymi dlatego, że miał w tym mieście otworzyć rafinerię zamkniętą po upadku ZSRR. Petrocaribe to zresztą inicjatywa Chaveza, który swoją tanią ropą skusił już kilka państw i próbuje kusić następne. Oferta dla wielu wydaje się rewelacyjna. Cena za baryłkę ropy wynosi dziś ponad 90 dolarów, a Chavez przebija ją proponując dobre warunki płatności. Pozwala na odroczenie zapłaty o 25 lat. Odsetki wynoszą przy tym tylko 1 procent. „Mało kto by odmówił, nawet sojusznicy Stanów Zjednoczonych”– komentuje Agencja Reutera.
Państwa, które już korzystają z oferty Chaveza lub zamierzają to zrobić, zacierają ręce i z podziwem spoglądają na lewicowego przywódcę Wenezueli. Dominikana szacuje, że dzięki niemu zaoszczędzi 450 milionów dolarów rocznie. Jej rząd mówi, że dzięki temu będzie mógł teraz finansować różne programy społeczne. – Hugo Chavez chce wykorzystać Petrocaribe, by przekształcić Wenezuelę w potęgę światową – komentuje Dan Erikson, ekspert amerykańskiego instytutu Inter-American Dialogue. Jego zdaniem Chavez chce po prostu pokazać małym karaibskim państwom, że równy z niego gość, który próbuje pomagać małym krajom. Po zakończeniu szczytu Chavez zamierza zwiedzić Kubę. Pojedzie do Santiago na wschodzie kraju, by obejrzeć historyczne miejsca. Zwłaszcza koszary, które w 1953 roku zaatakowali ludzie Fidela Castro rozpoczynając kubańską rewolucję.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA