4 zł tygodniowo przez rok !
Promocja dotyczy rocznej subskrypcji pakietu RP.PL z The New York Times.
Autentyczne dziennikarstwo na cały rok.
Kliknij i poznaj szczegóły oferty
Nowa gra karciana Reinera Knizii, jednego z najbardziej znanych projektantów planszówek, przenosi graczy do prastarego lasu. To właśnie tutaj zmierza generał Niedźwiedź ze swoją potężną armią najeźdźców. Jedynie mądry król tej kniei, Żubr, może mu się przeciwstawić.
A właściwie to nie król, tylko gracze, na których spada czarna robota. Zabawa sprowadza się do zbierania kart obrońców (a ściślej umieszczonych na nich punktów mocy) w celu pojmania wybranych najeźdźców i wykonania w ten sposób konkretnych misji. Trzeba jednocześnie uważnie obserwować działania pozostałych uczestników zabawy; tylko w ten sposób można się domyśleć, jaką misję starają się wykonać. Przydaje się tu umiejętność blefowania, choć nie mniej ważna jest cierpliwość. Czasami nie warto rzucać się na słabszych najeźdźców, a poczekać trochę i zapolować na jednego z tych potężniejszych. „Prapuszcza. Ostatnie starcie” należy do uniwersum obejmującego różne tytuły stworzonego przez wydawnictwo Muduko. We wszystkich pojawiał się świat pełen rywalizujących ze sobą antropomorficznych zwierząt. Knizia wcale nie wymyślił „Prapuszczy”. Stworzył grę zatytułowaną „King Arthur: The Card Game” i to właśnie ona trafia do polskich sklepów – z nową nazwą i wyglądem. Czy to źle? Nie, bo gra potrafi wciągnąć na około pół godziny (tyle właśnie trwa przeciętna rozgrywka). W zabawie może uczestniczyć od dwóch do pięciu osób, a zasady są na tyle proste, by poradzili sobie z nimi również młodsi gracze.
Promocja dotyczy rocznej subskrypcji pakietu RP.PL z The New York Times.
Autentyczne dziennikarstwo na cały rok.
Kliknij i poznaj szczegóły oferty
W podcaście „Posłuchaj Plus Minus” Marcin Łuniewski rozwiewa mity o nieuniknionym rozpadzie Rosji i analizuje ró...
Krystyna Czerni pokazuje, że nawet o wyczerpująco opisanej twórczości można powiedzieć coś nowego, innego, śwież...
„Aces of Thunder” to okazja, by siąść za sterami klasycznych myśliwców.
Największa siła tej opowieści to fatalizm bez taniej sensacji.