fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Wywiady i opinie

Nowy polski model gospodarki

Nawet światowy kryzys finansowy, z którego stara się wydostać gospodarka, nie obalił teorii z 1953 roku, że "co jest dobre dla General Motors, jest dobre dla Stanów Zjednoczonych"
Na świecie nadal obowiązuje przekonanie, że istnieją firmy zbyt duże, by można było pozwolić na ich upadek. I zbyt cenne dla gospodarek, by ich nie wspierać w ekspansji międzynarodowej czy w walce z wrogim przejęciem przez zagranicznego konkurenta. Negatywny efekt domina, jaki wywołał upadek Lehman Brothers w 2008 roku, wzmocnił pozycję tych, którzy akceptują ingerencję państwa w gospodarkę. Pytanie tylko, czy rzeczywiście rządy nie poszły za daleko i czego to wszystko może nas nauczyć?
Bo dziś w Polsce echa światowych sporów o skalę rządowych interwencji są słabe i w zasadzie można je skrócić do odpowiedzi na dwa pytania. Pierwsze: czy to, co jest dobre dla Polskiej Grupy Energetycznej, jest dobre także dla Polski? A drugie: czy PKO Bank Polski miał w ogóle prawo do wzięcia udziału w międzynarodowym wyścigu po Bank Zachodni WBK?
Nie ma rozmów o tym, co zrobić, by stworzyć polski Microsoft czy odpowiednik Apple'a. Jak wspierać prywatne firmy, by mogły się rozwijać i wymyślać innowacyjne produkty, i jak na nowo uzdrowić sojusz polityki z biznesem. Dlaczego na narodowych czempionów kandydują wyłącznie firmy o świetniej kondycji finansowej, a nie np. PKP czy Poczta Polska. I dlaczego na ważne wizyty międzynarodowe wciąż rzadko kiedy zapraszani są polscy menedżerowie i właściciele przedsiębiorstw. W zamian mamy do czynienia z dopiero raczkującą dyskusją dwóch obozów – zwolenników radykalnej prywatyzacji a la Leszek Balcerowicz i narodowych liberałów skupionych wokół Jana Krzysztofa Bieleckiego. Długoterminowy interes gospodarczy podpowiada, by pragmatycy i ortodoksi zdobyli się na grę do jednej bramki. Po co Polska ma być jak dziecko rozwiedzionych rodziców?
Źródło: ekonomia24
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA