fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Społeczeństwo

Urodzę dziecko, wrócę do firmy

Rzeczpospolita
Konkurs „Mama w Pracy”. Mają dwójkę, trójkę dzieci, po urlopach macierzyńskich wracają do pracy. – Najważniejsze, by szef przestrzegał prawa. I był życzliwy – mówią
Czy ciąża, urodzenie dziecka musi być dla pracodawcy problemem? – Nie ukrywałam w pracy, że chcę mieć dziecko. Ale gdy mój szef przed świętami życzył mi, żeby to marzenie się spełniło, zdumiał mnie całkowicie. Pomyślałam, że to chyba jakiś fenomen – opowiada Beata Cękiel-Kowalska, pracująca w sieci Ikea na warszawskim Targówku.
– Tutaj po raz pierwszy w życiu dostałam paczki świąteczne dla dzieci – dodaje jej koleżanka Agata Szczechura. – Pracuje się nie tylko dla pieniędzy, ale też dla takich gestów. W poprzedniej firmie trzeba było prosić o 100 złotych dodatku na święta. Tu są inni ludzie, inna kultura pracy. Tym, na czym najbardziej zależy matkom, jest przestrzeganie prawa, a nie specjalnie tworzone dla nich rozwiązania.
– Urodziłam dwójkę dzieci, dwa razy wracałam z urlopów wychowawczych. Nigdy nie miałam wątpliwości, że zostanę z powrotem przyjęta do pracy – opowiada Monika Golaska z firmy Tesco. – Na czas urlopu macierzyńskiego wyznaczany jest zastępca, który przejmuje obowiązki matki. Gdy wróciłam do pracy, po prostu objęłam z powrotem swoje stanowisko – dodaje Beata Cękiel-Kowalska. Ta reguła jest zapisana w kodeksie pracy, ale jest nagminnie łamana.– Z poprzedniej firmy zostałam zwolniona właśnie dlatego, że byłam w ciąży, tutaj przyjęto mnie, mimo że zaznaczyłam na rozmowie kwalifikacyjnej, że mam siedmiomiesięczne dziecko. To pokazuje klasę pracodawcy – mówi Sylwia Jaczyńska z działu mebli biurowych Ikea. Pracodawcy boją się, że matki będą często brały zwolnienia na dzieci. Te odpowiadają, że zdarza się to bardzo rzadko. – Dzieci prawie nie chorują, ale gdy muszę iść z nimi do lekarza, mogę uzgodnić z szefem, że wychodzę pół godziny wcześniej. Nigdy nie słyszałam, by kierownik komuś wypominał, że bierze zwolnienie – opowiada pani Katarzyna z Tesco. – Jeśli dziecko zachoruje, to usłyszę pytania o jego zdrowie, a nie o to, kiedy wreszcie skończy się moje zwolnienie na opiekę nad nim – dodaje pani Sylwia z Ikei. Warunkiem pogodzenia pracy zawodowej z życiem rodzinnym jest także dobra wola pracodawcy. – Kiedy zaczynałam pracę, sklep był czynny do godz. 21. Potem wydłużono godziny otwarcia do 22. Nie mogłam tak długo zostawać, zaproponowano mi więc przeniesienie do innego działu – opowiada Sylwia Jaczyńska. Dodaje, że nawet dyżury w sklepie można ułożyć w taki sposób, by wygospodarować kilka dni wolnego. I ten czas poświęcić rodzinie. – Do pracy dojeżdżam 60 kilometrów z Wyszkowa. Zwalniam się 15 minut wcześniej, by zdążyć na autobus – podkreśla Agata Szczechura. Czy to ważne? – Im mniejsze dziecko, tym bardziej oczekuje kontaktu z mamą – mówi Monika Golaska. – Mój starszy syn nie zaaklimatyzował się w żłobku, dlatego brałam urlop wychowawczy. Czas poświęcony dziecku na początku był dla mnie bardzo ważny – opowiada. I dodaje: – Kobieta, która ma pewność, że ma stabilną, stałą pracę, jest spełniona i w domu, i w życiu zawodowym. Firmy przyjazne mamom Ikea, Tesco i szpital im. Szczeklika w Tarnowie to trzy firmy, które wygrały konkurs „Mama w pracy”. Po raz pierwszy „Rz” wraz z Fundacją Świętego Mikołaja i firmą MillwardBrown SMG/KRC nagrodziła te przedsiębiorstwa, które na rzecz matek robią więcej niż przeciętny pracodawca.Przez cały rok wspólnie prowadziliśmy akcję informacyjną i badania nad sytuacją matek w pracy, w trakcie okazało się, że wiele stereotypów jest nieprawdziwych: np. w pracy dyskryminowane są nie tylko matki, ale także ojcowie. Mamy deklarują, że najbardziej zależy im na punktualnym wychodzeniu z pracy. Znaczna część kobiet boi się przyznać szefowi do ciąży. —syl
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA