fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Kraj

Dorn zostaje. Kolejni politycy odchodzą

Fotorzepa, Kuba Kamiński Kub Kuba Kamiński
Ludwik Dorn zostaje w partii Jarosława Kaczyńskiego, ale nie wróci na stanowisko wiceprezesa. Inni członkowie PiS - Piotr Krzywicki, Witold Gwiazda, Krzysztof Dudek i Piotr Roman - odchodzą z Prawa i Sprawiedliwości. Według nieoficjalnych informacji, z członkostwa w partii ma zrezygnować także Jerzy Polaczek
Piotr Krzywicki, Witold Gwiazda - były wicewojewoda łódzki, Krzysztof Dudek - dyrektor Narodowego Centrum Kultury oraz radny sejmiku wojewódzkiego w Łodzi i Piotr Roman - prezydent Bolesławca, to kolejni politycy, którzy opuszczają PiS w ciągu ostatnich dwóch dni. Wczoraj o podobnej decyzji poinformowali Kazimierz Michał Ujazdowski i Paweł Zalewski.
Były wiceprezes PiS, zawieszony w prawach członka partii Ludwik Dorn, napisał na swoim blogu, że czeka na dalszy bieg postępowania dyscyplinarnego w swojej sprawie. "Z mojej partii można mnie tylko wyrzucić, a i tak będę się czuł jej żywą częścią" - napisał Dorn. Komentując - na swoim blogu w portalu onet.pl - odejście z PiS Pawła Zalewskiego i Kazimierza Ujazdowskiego, Dorn napisał, że "w wymiarze ludzkim i moralnym" rozumie ich decyzję, ale w wymiarze politycznym uważa ją "za błędną". "I - bezskutecznie - usiłowałem ich od niej odwieść" - napisał Dorn, który wraz Zalewskim i Ujazdowskim spotkał się wczoraj z szefem PiS Jarosławem Kaczyńskim. Po tym spotkaniu Zalewski i Ujazdowski zdecydowali o opuszczeniu PiS. Dorn napisał, że dla niego PiS jest "realnym narzędziem służącym przebudowie Rzeczpospolitej i wspólnotą politycznej przyjaźni". Podkreślił, że najważniejsze jest "usprawnienie" tego narzędzia. "Dla tego celu warto zacisnąć zęby i znosić upokorzenia, obrazy, marginalizację" - oświadczył Dorn. Ujazdowski powiedział „Rz”, że wspólnie z Zalewskim uznali, że była to nieuchronna decyzja po tym jak obaj zostali praktycznie z tej partii wykluczeni. Krzywicki i Gwiazda decyzję swą podjęli w imię solidarności Pawłem Zalewskim i Kazimierzem Michałem Ujazdowskim oraz wyraz poparcia dla zgłaszanych przez tych polityków postulatów zmiany sposobu zarządzenia partią. Wcześniej Krzywicki, po zawieszeniu byłych wiceprezesów, rezygnował z udziału w komitecie politycznym PiS. Piotr Krzywicki zapowiedział, że mimo rezygnacji z członkostwa w PiS, będzie pracował w Sejmie jako poseł niezrzeszony. Paweł Zalewski powiedział dziś, że "nie ma mowy o zerwaniu solidarności trzech byłych wiceprezesów PiS". Jak podkreślił, on i Kazimierz Ujazdowski będą nadal współpracować z Ludwikiem Dornem. Zalewski dodał, że bardzo szanuje decyzję Dorna. Zaznaczył, że Dorn będzie kontynuował działania zmierzające do reformy PiS. Zalewski i Ujazdowski podpisali przed wyborami do parlamentu deklarację, w której zobowiązali się, że "w przypadku zaprzestania wspierania PiS złożą honorową rezygnację ze sprawowanego mandatu". Telewizja TVN24 zaprezentowała podpisany przez Zalewskiego i Ujazdowskiego dokument. Zawiera on również zobowiązanie do aktywnego uczestniczenia w pracach Sejmu i przynależności do klubu PiS. - Z punktu widzenia prawnego deklaracje o rezygnacji z mandatu w przypadku zaprzestania wspierania partii nie mają żadnego znaczenia - skomentował konstytucjonalista prof. Piotr Winczorek. Sam Zalewski powiedział, że deklaracja nie obowiązuje "wobec wykluczonych" z partii. Szef klubu PiS Przemysław Gosiewski powiedział, że posłowie, którzy wystąpili z PiS, powinni zrzec się mandatów. - Mam nadzieję, że panowie zreflektują się i zastanowią nad takim rozwiązaniem - dodał. Gosiewski odkreślił, że kandydaci PiS w wyborach parlamentarnych podpisali oświadczenia, w których "jasno deklarowali, że w przypadku braku współpracy z PiS - a odejście z klubu partii jest taką sytuacją - będą osobiście zrzekali się mandatów". Komorowski: z PiS odchodzą ludzie umiarkowanych poglądów - Z PiS odchodzą ludzie o umiarkowanych poglądach i dużej kulturze politycznej, to źle wróży tej partii - tak marszałek Sejmu Bronisław Komorowski (PO) ocenia odejście z PiS Pawła Zalewskiego i Kazimierza Ujazdowskiego. - Uważam, że to zły proces, gdy z liczących się środowisk politycznych następuje proces "wypłukiwania" ludzi o umiarkowanych poglądach i dużej kulturze politycznej. To źle wróży nie tylko samym ugrupowaniom, ale i całości sceny politycznej - uważa marszałek Sejmu. Pytany, czy dla Zalewskiego i Ujazdowskiego jest miejsce w Platformie, odparł, że bardzo lubi i ceni obu, dlatego nie chce im robić krzywdy i składać deklaracji, które skłaniałyby do błędnego interpretowania ich decyzji. - To są decyzje konkretnych osób, mogę oceniać ich polityczne skutki, ale nie chciałbym w najmniejszym stopniu uczestniczyć w sporze wewnętrznym w ramach Prawa i Sprawiedliwości - powiedział marszałek dziennikarzom w Sejmie. Pytany, czy nie obawia się, że Ujazdowski i Zalewski założą nowe, konkurencyjne poniekąd dla Platformy ugrupowanie, Komorowski powiedział: "wierzę głęboko, że nic tak dobrze nie robi polityce jak konkurencja". Dziennikarze pytali też marszałka, co myśli o deklaracjach, w których Zalewski i Ujazdowski honorowo zobowiązali się do złożenia mandatów, jeśli przestaną wspierać PiS - takie deklaracje podpisywali przed wyborami kandydaci PiS. - Coś niedobrego zrobiło się z polską polityką, że - ze względów do pewnego stopnia zrozumiałych - liczne środowiska polityczne starają się zabezpieczać przed ryzykiem odejścia swoich członków wraz z mandatami poselskimi. To zrozumiałe, bo myślą także w kategoriach "ilości szabel" jakimi dysponują w Sejmie, ale niebezpieczne, bo ociera się o zagrożenie dla wolności mandatu - powiedział Komorowski. Podkreślił, że wolny mandat polega na tym, że posłowie są wolni od instrukcji politycznych, a związani tylko i wyłącznie z własnymi wyborcami. - W sensie "posłowania" posłowie nie są posłami danej partii, ale posłami wyborców - mówił. Nelli Rokita o opuszczeniu PiS przez trzech polityków - To decyzja, która świadczy o tym, że żyjemy w demokratycznym kraju - tak posłanka PiS Nelli Rokita skomentowała opuszczenie partii przez Pawła Zalewskiego, Kazimierza Ujazdowskiego i Piotra Krzywickiego. - Uważam, że jeżeli ktoś się różni w poglądach, to podejmuje ten odważny krok o odejściu. Mam szacunek dla tych trzech posłów i życzę im wszystkiego dobrego - podkreśliła Rokita. - W PO nie panują takie zwyczaje, ludzie boją się opuszczać partię. Nie wiem, czym im tam grożą - powiedziała. Dopytywana skąd ma informacje, że w Platformie grożą posłom odparła, iż mówi to na podstawie obserwacji i czerpie też z plotek, które - jej zdaniem - chętnie rozpowszechniają politycy Platformy. Na pytanie, czy posłowie którzy odeszli z PiS powinni złożyć mandaty odparła, że ona sama też podpisała takie zobowiązanie. - Uważam, że to jest sprawa każdego posła, który takie zobowiązanie podpisuje - zaznaczyła.
Źródło: ROL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA