fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Biznes

Mleczny exodus na Wschód

Fotorzepa, Dorota Awiorko DA Dorota Awiorko
Brak surowca może zahamować rozwój polskich zakładów mleczarskich. Aby go zdobyć, największe z nich nie wykluczają przejęć lub budowy nowych zakładów za wschodnią granicą
Hossa, która rozpoczęła się w tym roku na światowym rynku mleczarskim, szybko się nie skończy. Organizacja Współpracy Gospodarczej i Rozwoju szacuje, że do 2016 roku globalne spożycie masła zwiększy się o 28 procent. O jedną dziesiątą w górę pójdzie popyt na odtłuszczone mleko w proszku, o jedną czwartą na pełnotłuste, a o 13 – 14 procent na sery.
Zdaniem Jadwigi Seremak–Bulge z Instytutu Ekonomiki Rolnictwa i Gospodarki Żywnościowej polskie zakłady mleczarskie mają potencjał, aby wykorzystać światowy boom: – Produkujemy wyroby wysokiej jakości, które wciąż są tańsze od tych wytwarzanych w krajach starej Unii. Barierą, która może ograniczyć znacznie zagraniczną ekspansję mleczarni, jest kwota mleczna, która w roku 2007/2008 wynosi u nas ok. 9,38 mld kg. Polska jest jedynym krajem członkowskim Unii Europejskiej, w którym limit ten jest o 22 procent niższy od faktycznej produkcji mleka.
Waldemar Broś, wiceprezes Krajowego Związku Spółdzielni Mleczarskich, obawia się, że niska kwota mleczna może nie tylko zablokować rozwój eksportu nabiału z Polski, ale także doprowadzić do tego, że gwałtownie zacznie rosnąć import. – W najbliższych latach popyt na produkty mleczarskie będzie rósł także w Polsce, więc zapotrzebowanie na surowiec będzie coraz większe – mówi Waldemar Broś. Kwoty mleczne nie znikną w Unii Europejskiej do 2015 r. Bruksela rozważa jednak stopniowe zwiększanie limitów. – Impulsem dla polskiej branży mleczarskiej byłoby podwyższenie kwoty o co najmniej 5 procent rocznie. Przy takim wzroście limitu produkcję mogłyby zwiększyć duże gospodarstwa – uważa Jadwiga Seremak–Bulge. Na taki wzrost limitów szans jednak nie ma. Podczas konferencji, którą w tym tygodniu zorganizował Związek Prywatnych Przetwórców Mleka, wiceminister rolnictwa Jan Krzysztof Ardanowski poinformował, że najprawdopodobniej Komisja Europejska zgodzi się na podniesienie kwot o 2 – 3 procent rocznie. Decyzję w tej sprawie podejmie najpóźniej na początku 2008 roku. – W takiej sytuacji jednym ze sposobów na dalszy szybki rozwój polskich zakładów mleczarskich są inwestycje za granicą – uważa Waldemar Broś. Regionem, w którym miałyby ułatwiony dostęp do mleka, jest Europa Wschodnia, m.in. Ukraina. Inwestycji za wschodnią granicą nie wyklucza Spółdzielnia Mleczarska z Grajewa, największa firma mleczarska w Polsce. W 2006 roku jej przychody ze sprzedaży wyniosły ok. 1,5 mld złotych. Edmund Borawski, prezes Mlekpolu, nie chce na razie zdradzić, który kraj bierze pod uwagę. Przejęciem lub budową zakładu na rynku rosyjskim zainteresowana jest natomiast Spółdzielnia Mleczarska Mlekovita z Wysokiego Mazowieckiego, wicelider polskiego rynku mleczarskiego, której przychody w ubiegłym roku wyniosły 1,35 mld złotych. – Chcielibyśmy otworzyć nasz oddział w Rosji w 2008 roku – mówi Dariusz Sapiński, prezes Mlekovity. Na tamtejszy rynek trafia obecnie blisko jedna dziesiąta produktów mleczarskich eksportowanych przez spółdzielnię z Wysokiego Mazowieckiego. Firma sprzedaje tam głównie serwatkę, masło oraz sery dojrzewające. Prezes Sapiński przyznaje, że głównym powodem wejścia na rynek rosyjski są coraz większe problemy z zakupem surowca: – W 2007 roku zwiększymy eksport o 30 procent. Obawiam się jednak, że takie tempo wzrostu w kolejnych latach będzie niemożliwe.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA