fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Świat

Rosja świętuje wypędzenie Polaków

Kilkadziesiąt tysięcy osób wzięło udział w tegorocznych państwowych obchodach święta upamiętniającego wygnanie Polaków z Kremla w 1612 roku.
AFP
Po raz pierwszy Dzień Jedności Narodowej zgromadził takie tłumy. Czy to efekt antypolskich filmów?
Kilkadziesiąt tysięcy osób wzięło udział w tegorocznych państwowych obchodach święta upamiętniającego wygnanie Polaków z Kremla w 1612 roku. Rosyjska milicja oszacowała, że na ulice Moskwy wyszło ponad 30 tysięcy ludzi. Tradycyjnie wolny od pracy dzień do zorganizowania pochodu wykorzystali nacjonaliści, którzy maszerowali z hasłami „Rosja dla Rosjan!" i „Przyszłość należy do nas!". Ale najwięcej uczestników zgromadził marsz prokremlowskiej Jednej Rosji.
W tym roku prezydent Dmitrij Miedwiediew i premier Władimir Putin zmienili miejsce upamiętnienia wypędzenia Polaków z Moskwy. Z Kremla obchody przeniosły się do Niżnego Nowogrodu: jednego z centrów oporu przeciwko Polakom w okresie wielkiej smuty w latach 1611 – 1613. Miedwiediew i Putin tradycyjnie wezwali Rosjan do jedności. Patriarcha Moskwy i Wszechrusi Cyryl porównał wygnanie Polaków do zwycięstwa nad Hitlerem.

Mit okupacji

To Władimir Putin, sprawując urząd prezydenta, ustanowił w 2004 roku nowe święto, licząc, że wyprze on rocznicę rewolucji październikowej. Zdaniem rosyjskich ekspertów mimo wysiłków władz Rosjanie wciąż nie przywiązują jednak do święta większej wagi.
– Rosjanie korzystają z dnia wolnego, by pojechać na działkę i zgrabić liście. Żadnych wzniosłych odczuć nie mają, niewiele także wiedzą o tym wydarzeniu – przekonuje „Rz" Kiriłł Tanajew, szef Fundacji Skutecznej Polityki w Moskwie.
– Wybrano ten dzień, bo szukano pierwszej lepszej daty, która byłaby blisko rocznicy rewolucji październikowej obchodzonej 7 listopada. Ale to sztuczne święto – podkreśla w rozmowie z „Rz" Nikita Pietrow, historyk i działacz praw człowieka z organizacji Memoriał.
Dlaczego jednak na ulice wyszło więcej demonstrantów niż zwykle? – To mobilizacja przed grudniowymi wyborami parlamentarnymi – uważa Tanajew. Ale są też inne teorie.
– Ostatnio ukazały się dwa filmy o antypolskim wydźwięku: „1612" i „Taras Bulba". To po nich zaczęła się prawdziwa kariera tego święta – mówi „Rz" dr Hieronim Grala, historyk z Uniwersytetu Warszawskiego i członek Polsko-Rosyjskiej Komisji Historycznej.
Przypomina, że to sami Rosjanie zaprosili Polaków w 1610 roku na Kreml. W okresie wielkiej smuty kraj był na krawędzi rozpadu, a bojarowie zabiegali, aby nowym carem został królewicz Władysław.
– Zawarto traktat w tej sprawie. Królewicz Władysław miał prawo do carskiego tronu, a w polskim garnizonie na Kremlu jako sojusznicy przebywali m.in. Romanowowie, których po wypędzeniu Polaków przedstawiano jako zbawców Rosji – przypomina dr Grala.

Historyczny walkower

Nawet świętowana data nie jest zgodna z prawdą historyczną. Do wyparcia Polaków z Kremla doszło 2 listopada.
4 listopada od XVII wieku obchodzono zaś ważne święto Cerkwi prawosławnej Dzień Ikony Matki Bożej Kazańskiej. Putin połączył więc dwa święta w jedno.
Kiedy je ogłaszał, zaledwie kilka procent Rosjan wiedziało, co ono upamiętnia. – Spiker rosyjskiej telewizji, zapowiadając święto, mówił, że upamiętnia wydarzenie, kiedy najpierw kogoś zaprosiliśmy do siebie, a potem wygnaliśmy – wspomina dr Grala.
Historyk ubolewa, że kiedy rok temu minęło 400 lat od ofiarowania korony carskiej królewiczowi Władysławowi, w żadnej formie nie upamiętniono tego wydarzenia w Polsce.
 
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA