fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Klęski żywiołowe

Wielu zabitych w trzęsieniu ziemi w Turcji

AFP
Władze potwierdziły śmierć ponad 217 ludzi. Ofiar może być jednak więcej. Blisko 1100 osób jest rannych
– Obok szpitala leży ponad 100 ciał. Zostawiliśmy je tam, bo jest ciemno i nie chcieliśmy, by ktoś na nie nadepnął – relacjonowała CNN pielęgniarka Eda Ekizoglu. Szpital znajduje się w Ercis we wschodniej Turcji, gdzie wczoraj o godzinie 13.41 czasu lokalnego zatrzęsła się ziemia.
W mieście runęło co najmniej 50 budynków. Również szpital niemal legł w gruzach. – W środku nie możemy nikogo operować. Poszkodowanych przyjmujemy w ogrodzie – mówiła Ekizoglu. Burmistrz 100-tysięcznego miasta Zulfikar Arapoglu apelował w telewizji NTV: – Potrzebna nam pilna pomoc. Potrzebujemy lekarzy. Sprawdź, gdzie trzęsienie ziemi było odczuwalne
Ogromne straty są też w sąsiednim okręgu Celebibag. – To wielka katastrofa. Zawaliły się hotele, akademiki, stacje benzynowe – mówił stojący na czele regionalnych władz Veysel Keser. Epicentrum wstrząsów o sile 7,2 stopnia w skali Richtera znajdowało się zaledwie 17 kilometrów od stolicy prowincji Wan. W malowniczo położonym nad słonym jeziorem mieście żyje ponad milion ludzi. Tam również runęło wiele budynków. W nocy ci, którzy ocaleli, wciąż chodzili po gruzach szukając żywych. Kopali gołymi rękami. Młody mężczyzna stał na ulicy, kiedy obok niego runął budynek. Razem z innymi przechodniami wydobył spod gruzów dwie osoby. „Trzech nastolatków przypuszczalnie jest uwięzionych w gruzach tuż koło mnie. Ludzie chodzą wokół krzycząc: czy ktoś tam jest?" – relacjonował z Wan korespondent Reutersa Jonathan Burch. W mieście nie było prądu. Ekipy ratunkowe musiały wspomagać się generatorami. „Niektórzy usiedli na ulicy przed swoimi domami. Wyciągnęli walizki. Noc jest bardzo zimna. Wydaje się panować chaos" – opisywał na żywo Burch. W innych regionach, w obawie przed pożarem, władze odłączyły gaz. Nie działały telefony. Z pierwszych szacunków wynikało, że zginęło od 500 do 1000 osób, choć władze potwierdziły śmierć ponad 100 osób. Na miejsce kataklizmu pojechał premier Recep Tayyip Erdogan. Pomoc zaoferowało wiele krajów, w tym Izrael, ale – jak mówili urzędnicy – władze Turcji odmówiły jej przyjęcia. – Mam wrażenie, że Turcja nie chce naszej pomocy – przyznał minister obrony Izraela Ehud Barak. Polska również jest gotowa pomóc. – Jeśli tylko będzie sygnał, zaoferujemy naszym przyjaciołom z Turcji gotowość pomocy – powiedział w Brukseli premier Donald Tusk. Wstrząsy były wyraźnie odczuwalne w oddalonej o 200 kilometrów stolicy Armenii Erewanie, a nawet w sąsiednim Iranie. Jeden ze wstrząsów wtórnych miał siłę 6,1 w skali Richtera. – Według naszych pomiarów miały siłę 7,2 stopnia w skali Richtera. Zanotowaliśmy już dziewięć bardzo silnych wstrząsów wtórnych. To jeszcze nie musi być koniec. Zdarzają się niestety wstrząsy wtórne, silniejsze od pierwszego – podkreślał w rozmowie z „Rz" Paul Earle ze stacji badawczej US Geological Survey w Denver. Dodał, że trzęsienia ziemi są częstym zjawiskiem w Turcji: – To region aktywny sejsmicznie, bo leży na styku płyt tektonicznych arabskiej i eurazjatyckiej. W 1999 r. w dwóch trzęsieniach ziemi zginęło prawie 20 tysięcy osób. Wschodnia Turcja to najbiedniejszy region kraju, który przez dziesiątki lat był zaniedbywany. Na wielu obszarach większość mieszkańców stanowią Kurdowie, którzy byli dyskryminowani przez władze. Rządząca Turcją od 2002 r. partia AKP zmieniła politykę wobec Kurdów i zaczęła inwestować w regionie.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA