fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Ekonomia

Grecja: nowy tydzień ze strajkami

Nowe strajki i demonstracje zapowiadają w tym tygodniu greckie związki zawodowe
Nowe strajki i demonstracje zapowiadają w tym tygodniu greckie związki zawodowe
W tym tygodniu Grecy szykują się do kolejnych strajków, mimo że w ostatni czwartek parlament w Atenach ostatecznie przegłosował nowe ustawy wprowadzające dalsze oszczędności i podwyżki podatków. Od najbliższego wtorku nie będzie w Grecji funkcjonował publiczny transport, a do protestujących przyłączyli się również taksówkarze. Strajki o większym zasięgu planowane są od początku listopada. Firmy zajmujące się przewozem towarów, w tym żywności, zapowiedziały blokadę dróg, kiedy parlament ostatecznie zatwierdzi liberalizację przewozów taksówkowych. Ma to być sygnał do otwarcia na konkurencję rynku transportowego.
Do kolejnych przerw w pracy szykują się nauczyciele, którzy decyzję o przedłużeniu protestów podjęli w ostatnią sobotę. Strajk okupacyjny trwa w Ministerstwie Finansów, a sam minister Evangelos Venizelos przeniósł się z najbliższymi współpracownikami do Kancelarii Rady Ministrów, gdzie jako wicepremier ma swój gabinet. Wielkie emocje budzi także decyzja o odejściu na greckim rynku pracy od układów zbiorowych wyznaczających zarobki w firmach i dających związkom zawodowym potężne uprawnienia. Na razie minimalna pensja w Grecji wynosi 10,5 euro za godzinę, we Francji niespełna 9 euro, a w Niemczech nie jest wyznaczona. Ta sytuacja obniża konkurencyjność Grecji. Przedstawiciel Unii Europejskiej w greckiej trojce Matthias Mors przyznaje, że dzisiaj największym problemem nie jest uchwalenie reform, ale wprowadzenie nowego prawa w życie. Premier Grecji Jeorjos Papandreu kilkakrotnie w minionych dniach próbował przekonać opozycję, by go wsparła, ale spotkał się z kategoryczną odmową ze strony konserwatywnej Nowej Demokracji. – A skoro nie ma wewnętrznego porozumienia Greków, poza granicami tego kraju także panuje głęboki sceptycyzm – mówił Matthias Mors w wywiadzie dla greckiego dziennika „Kathimerini". Jego zdaniem jest to bardzo pesymistyczny sygnał dla krajów, które Grecji pomagają. – Coraz mniej krajów wierzy, że Grecy są w stanie przeprowadzić program dostosowania gospodarki – mówi.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA