fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Finanse

Nie będzie taryfy ulgowej

Scenariusz dla Polski na 2012 rok może być różny w zależności od tego, co się wydarzy w strefie euro - stwierdzili uczestnicy debatypoświęconej zadaniom dla nowego rządu
W ocenie prof. Stanisław Gomułka, główny ekonomista BCC niezależnie od  tego, co się wydarzy rząd powinien m.in. zmienić zasady indeksacyjne rent  i emerytur, wydłużyć wiek emerytalny i dokończyć reformę emerytalną oraz  sprowadzić deficyt poniżej 3 proc. PKB i na tym poziomie go utrzymywać.
- Obawiam się jednak, że tego akurat rząd nie zrobi - wyjaśnił  ekonomista.  Janusz Jankowiak, ekonomista Polskiej Rady Biznesu zdecydowanie  opowiedział się za skalą dostosowania fiskalnego w granicach 2 pkt. proc. - Sądzę, że to się da zrobić - stwierdził Jankowiak. Przyznał,  że potrzeby pożyczkowe brutto sięgną wprawdzie 12 proc. PKB, co jest  ogromną kwotą, ale jeśli chcemy uniknąć przeceny polskich aktywów, musimy  zaciskać pasa.
- W mojej ocenie dynamika wzrostu powinna się zmieścić w przedziale 2-2,5  proc., ale uważam, że wielkiej korekty budżetu nie będzie - wyjaśnił  Jankowiak. Dodał, że rząd wielu rzeczy w przyjętym projekcie nie  uwzględnił - np. wpływów z zysku NBP. Maciej Krzak, ekspert Centrum Analiz Społeczno Ekonomicznych dodał, że nie ma obecnie jednoznacznych sygnałów co do tego, czy będziemy mieli do czynienia z recesją w przyszłym roku. - Obserwujemy spowolnienie, ale jeśli Gracja się nie załamie i nie opuści strefy euro, to nie powinniśmy oczekiwać żadnej katastrofy - wyjaśnił Krzak. Ekspert dodał, że na miejscu ministra Rostowskiego przygotowałby drugą, bardziej konserwatywną wersję budżetu na 2012 rok. Jednak już na 2013 rok spodziewa się przyspieszenia wzrostu gospodarczego do 4 proc. - Rząd powinien też rozszerzyć zakres działania reguły wydatkowej - teraz obejmuje tylko wydatki elastyczne, a jeśli byłaby taka potrzeba nie zawahałbym się podwyższyć podatki i składkę rentową - wyjaśnił Krzak. W ciągu najbliższych 12 miesięcy ekonomista zalecałby rządowi reformy sfery emerytalnej - likwidację przywilejów, wydłużenie wieku emerytalnego itp. Janusz Jankowiak dodał, że Rostowski nie ma innego wyjścia, jak pokazać w przyszłym roku deficyt na poziomie 2,9 proc. PKB. Tylko w ten sposób przekona rynki finansowe do konsekwentnego dążenia do wyznaczonego celu. - Jest oczywiście pewien problem z przekroczeniem progu 55 proc. długu do PKB - wyjaśnił ekonomista. - Przy tak dużych wahaniach kursu walut to niebezpieczeństwo rośnie. Były już momenty, kiedy do przekroczenia tej granicy brakowało 8 mld zł, czyli bardzo niewiele. Zdaniem Ryszarda Petru, przewodniczącego Towarzystwa Ekonomistów Polskich nie należy jednak myśleć o zniesieniu progów ostrożnościowych. - To jest pewne ograniczenie dla rządu, poza tym proszę dokładnie przeczytać ustawę o finansach publicznych - wyjaśnił ekonomista. - Nic strasznego rządowi za przekroczenie progu nie grozi, poza tym na dostosowanie się do zaleceń ma dwa lata. Niestety mimo tych wszystkich ostrzeżeń reformy finansów publicznych jak nie było tak nie ma. Maciej Krzak stwierdził, że już kilkanaście lat czeka na taką reformę i ciągle spotyka się z mniej lub bardziej wiarygodnymi wymówkami.
Źródło: ekonomia24
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA