fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Wybory parlamentarne 2011

Wieczór wyborczy w PiS: Ponuro i Smutno

ROL
Po wyraźnej przegranej z Platformą część działaczy już się szykuje do wewnętrznych rozliczeń
– Przyjdzie taki dzień, kiedy nam się uda, że będziemy mieli w Warszawie Budapeszt – powiedział zebranym w niedzielę wieczorem w siedzibie sztabu wyborczego PiS lider tej partii Jarosław Kaczyński. Skomentował w ten sposób sondażowe wyniki wyborów parlamentarnych. Według TNS OBOP Prawo i Sprawiedliwość, zdobywając 30,1 proc. głosów, przegrało z Platformą o blisko 10 pkt proc.

Zawiedzione nadzieje

– Szanujemy wynik wyborów, ale jednocześnie naszym zadaniem w tych kolejnych czterech latach będzie przekonać kolejne miliony Polaków, że jednak zmiany są potrzebne, że potrzebny jest inny kształt Rzeczypospolitej – mówił Kaczyński.  
Odpowiadając na okrzyki „Jarosław, Jarosław!", dodał: – Chciałbym wyrazić nadzieję, że mimo takiego wyniku wyborów powstanie rząd lepszy niż poprzedni i że będzie walczył z kryzysem, a nie z PiS. Kaczyński próbował podnieść na duchu wyraźnie rozczarowanych działaczy PiS. Jeden z nich nazwę partii rozszyfrował jako „Ponuro i Smutno". Wkrótce po wystąpieniu prezesa wielu zebranych opuściło salę. A jeszcze niespełna godzinę przed ogłoszeniem w telewizji pierwszych wyników sondażu OBOP wśród polityków PiS panował umiarkowany entuzjazm. Przecieki, jakie docierały do partii – rzekomo z sondażowni – na godzinę przed zamknięciem lokali wyborczych mówiły, że PO wygrywa z PiS, ale przewagą zaledwie 0,9 – 2 pkt proc. – Może jeszcze to nadrobimy – mówili w kuluarach młodzi aktywiści. Kiedy ogłoszono wyniki, rozległ się więc jęk rozczarowania i zapadła cisza. – Liczyłam się z tym, że przegramy, ale nie spodziewałam się, że tak miażdżąco – szeptała jedna z działaczek. – Mamy też inne sondaże, w których różnica między nami a PO jest znacznie mniejsza - pocieszał Jacek Sasin, były minister w Kancelarii Prezydenta Lecha Kaczyńskiego. I usprawiedliwiał porażkę: – PiS było w ostatnich latach obiektem zmasowanego ataku i ze strony innych partii, i dużej części mediów. Zachowanie tego wyniku, jaki mieliśmy cztery lata temu, też jest jakimś sukcesem. Sasin przyznał jednak, że problemem PiS jest to, iż mimo spadku społecznej sympatii dla rządu Donalda Tuska partii nie udało się wzbudzić jej wobec PiS. – Pod tym względem ponieśliśmy porażkę. Będzie to przedmiotem analizy – dodał.

Kto zapłaci za porażkę

Joachim Brudziński, szef Komitetu Wykonawczego PiS, w rozmowie z dziennikarzami zapewniał, że choć analiza jest potrzebna, to powodów do rozliczeń nie ma, bo kampania była udana. Ale grupa wpływowych polityków PiS, m.in. kilku eurodeputowanych odsuniętych od wpływu na kampanię, szykuje się do kolejnej wewnątrzpartyjnej wojny. Ich celem mają być „młodzi" – grupa Adama Hofmana i Mariusza Kamińskiego, bliska wiceprezesowi partii Adamowi Lipińskiemu. Jak dowiedziała się „Rz", to oni na jednym z najbliższych posiedzeń Komitetu Politycznego PiS mają być obwinieni za wyborczą porażkę. Jakie padną argumenty? – Ta kampania nie miała żadnego przesłania. Co pan z niej zapamiętał oprócz awantury o Merkel? – mówił „Rz" w niedzielę wieczorem, jeszcze przed ogłoszeniem wyborczych wyników, jeden z przywódców szykującego się „rokoszu". – Poważnym błędem było to, że nie doszło do debaty Kaczyńskiego z Tuskiem. W kuluarach PiS nieoficjalnie mówi się, że pierwszą ofiarą rozliczeń przegranej kampanii będzie szef sztabu wyborczego eurodeputowany Tomasz Poręba. Do niedawna związany ze spin doktorami Adamem Bielanem i Michałem Kamińskim, choć uważany za bardzo pracowitego, nie ma zaplecza w partii. Chciał na wieczór wyborczy zaprosić wszystkich posłów PiS. Większość nie przyjechała. – Przyjdzie czas na analizę kampanii, wszystkie rzeczy, które realizowaliśmy, jeszcze raz przemyślimy. Wyciągniemy wnioski – mówił wczoraj dziennikarzom. Zaznaczył też, że w PiS nie może być mowy o zmianie przywódcy. Ale inny z naszych informatorów uważa, że jeśli porażka różnicą blisko 10 pkt proc. się potwierdzi, to na posiedzeniu Komitetu Politycznego nawet sam Jarosław Kaczyński może usłyszeć gorzkie słowa od grupy „rozczarowanych".
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA