fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Budżet i Podatki

Gomułka nie ufa regule

Stanisław Gomułka, główny ekonomista BCC
Fotorzepa, Dariusz Majgier DM Dariusz Majgier
Profesor Stanisław Gomułka nie wierzy, że zastosowanie reguły wydatkowej przyniesie oszczędności, jakich oczekuje minister finansów.
- Z wyliczeń Jacka Rostowskiego wynika, że tzw. reguła wydatkowa, jaką rząd przyjął w ubiegłym roku przyniesie oszczędności sięgające 24 mld zł w tym i kolejne 24 mld zł w 2012 roku – przypomina główny ekonomista BCC. – W mojej ocenie należy raczej mówić o sporo mniejszych efektach.
Na potwierdzenie swych słów profesor Gomułka przytacza dane z ostatniej aktualizacji programu konwergencji, w której wpływ wydatkowej reguły dyscyplinującej na wydatki elastyczne (tylko takich wydatków dotyczy ta reguła) wyliczony został na 0,46 proc. PKB w 2011 roku oraz  0,6 proc. PKB w  2012 roku.
- Ponieważ nominalny PKB wyniesie około 1500 mld zł, a w przyszłym roku około 1600 mld zł, to w przełożeniu na liczby bezwzględne oznacza to oszczędności na poziomie  7 mld zł w tym oraz 9,6 mld zł w przyszłym roku – wyjaśnia profesor. - Nie chce mi się wierzyć, aby minister Rostowski tego nie wiedział. Myślę, że po prostu się pomylił.
Gomułka zaznacza jednak, że w jego opinii, tę pomyłkę należy wyprostować. Z jego wyliczeń wynika bowiem, że oszczędności na jakie można liczyć stosując regułę to maksymalnie 4-6 mld zł.
W tej sytuacji podjęte przez rząd działania zakładające głównie ograniczanie wydatków i środków kierowanych do OFE nie wystarczą aby  - w obliczu prognozowanego spowolnienia - obniżyć deficyt finansów publicznych poniżej 3 proc. PKB.
Rząd założył, że już w przyszłym roku spadnie on z przewidywanego na ten rok poziomu 5,6 proc. do 2,9 proc. PKB. Tymczasem ekonomiści sądzą, że deficyt zostanie obniżony, ale do 4-4,5 proc. PKB.
Ekonomista BCC przypomina, że obecny rząd przygotował dokładnie rok temu raport, w którym wyliczył, ile budżet państwa kosztują ulgi i preferencje podatkowe. – Niestety nie poszły w ślad za nim żadne działania, a wystarczyłoby zlikwidować tylko część z nich, aby zmniejszyć koszty ulg z szacowanych 60 do 40 mld zł – wyjaśnia profesor. Jedną z preferencji, które można zlikwidować jest np. wspólne rozliczanie się małżonków.
Źródło: ekonomia24
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA