fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Publicystyka

Po tekście "Historia artykułu 585" opublikowanym w "Rzeczpospolitej"

Oświadczenia Polskiej Rady Biznesu, Business Centre Club i Naczelnej Rady Adwokackiej oraz odpowiedź redaktora naczelnego "Rz" Pawła Lisickiego

Oświadczenie prasowe Polskiej Rady Biznesu

Przykre refleksje budzi lektura tekstu "Historia artykułu 585" zamieszczonego w "Rzeczpospolitej". Obszerne opracowanie utrzymane jest w tonie podejrzeń i zawoalowanych insynuacji, których celem jest skompromitowanie wyjątkowo sprawnej współpracy władz państwa ze środowiskami biznesu i prawniczymi. Wynikiem tej współpracy było usunięcie z kodeksu spółek handlowych anachronicznego artykułu określającego odpowiedzialność członków zarządu spółki za jej działania biznesowe. Ten sukces, polegający na szybkim dostosowaniu przepisów prawa do aktualnych wymogów życia, poczytany został przez gazety za sygnał niebezpiecznych związków władz państwa z przedsiębiorcami.
Takie myślenie nie jest niczym nowym, jakkolwiek mogłoby się wydawać, że wraz ze zmianą systemu gospodarczego i ustroju w Polsce odeszło do lamusa. W PRL przedsiębiorca był wrogiem rządzącej partii i państwa. Wszystkie jego organy ścigały i gnębiły "prywaciarza", którego jedyną winą było to, że dostarczał towary lub usługi poszukiwane przez ludzi. Po zmianie systemu mechanizmy gospodarki rynkowej wyłoniły ponad 3 mln przedsiębiorstw, które działają, pracują i budują siłę gospodarczą kraju. To dzięki nim jesteśmy "zieloną wyspą", mamy rosnący standard życia i szacunek międzynarodowy, przynależny tym, którzy się szybko rozwijają. Przykłady bogatych państwa zachodu ujawniają prostą zależność: im mniej zakazów, tym więcej odpowiedzialności, a im większa odpowiedzialność, tym większy zakres wolności. A wolność jest najmocniejszym fundamentem demokracji. Nie przypadkowo najsprawniej działa demokracja tam, gdzie kwitnie gospodarka i gdzie jest wysoki standard życia.
Polskiej gospodarce potrzebna jest wolność, skuteczne i sprawne państwo oraz przyjazne nastawienie społeczeństwa. Jest to szczególnie ważne teraz, kiedy niepewna sytuacja kryzysowa może przekształcić się w głęboką recesję. Im mniej będzie krępujących przedsiębiorców przepisów, im więcej do nich zaufania, tym łatwiej ten kryzys przetrwamy. Prawo powinno regulować sferę gospodarki, ale nie może być instrumentem bezzasadnej represji lub biurokratycznej ingerencji w procesy rynkowe. Przekroczenie prawa musi być karane, bezsensowne jest natomiast codzienne utrudnianie działania przedsiębiorcy pod pozorem lub nawet w majestacie mętnych przepisów. Im bardziej będziemy sobie przeszkadzać, tym wolniej będziemy się poruszać naprzód. Bardzo dobrym sygnałem nowoczesnego myślenia jest szybka zmiana niepotrzebnego przepisu, która wzbudziła takie podejrzenia jednej z gazet. Im więcej będzie takich zmian, im więcej będzie współpracy środowisk przedsiębiorców z instytucjami państwa przy przychylnym zainteresowaniu opinii publicznej, tym lepiej będziemy żyli. Jest szansa, żeby ten proces przyspieszyć. Zróbmy to. Potrzebuje tego Polska i chcą tego Polacy. KIG i PRB przeciwko wykorzystywaniu  biznesu w kampanii wyborczej „Sprzeciwiamy się wykorzystywaniu dobrego imienia przedsiębiorców w walce politycznej" – zgodnie twierdzą Andrzej Arendarski, Prezes Krajowej Izby Gospodarczej oraz Zbigniew Niemczycki, Prezes Polskiej Rady Biznesu w reakcji na publikację pt.: "Historia paragrafu 585", która ukazała się 5 października br. w dzienniku "Rzeczpospolita". Zdaniem KIG oraz PRB, termin oraz treść publikacji, nawet jeśli nie było to intencją Redakcji, spowodował, że problem artykułu 585 Kodeksu Spółek Handlowych i osoba Ryszarda Krauzego stały się elementem kampanii wyborczej. Publikacja "Rzeczpospolitej" zaskakuje, zarówno z uwagi na termin jej publikacji, jak i brak odniesienia się do szerszego kontekstu tematyki penalizacji decyzji zarządów spółek, jak również członków rad nadzorczych lub komisji rewizyjnych. Krajowa Izba Gospodarcza oraz Polska Rada Biznesu negatywnie odnoszą się do zawartych w artykule i komentarzach sugestii, mówiących, że ścieżka legislacyjna nowelizacji Kodeksu Spółek Handlowych została podporządkowana interesom Ryszarda Krauzego. Zdaniem KIG i PRB wniosek taki jest absurdalny i nie ma odniesienia przedmiotowego. Artykuł 585 Kodeksu Spółek Handlowych, którego dotyczy publikacja, od dawna był krytykowany przez organizacje przedsiębiorców, głównie z uwagi na zbyt ogólne sformułowanie "działania na szkodę spółki" pozwalające na zbyt daleko idącą dowolność interpretacyjną. Działalność zarządu spółki handlowej, która jest podmiotem prawa prywatnego powinna być oceniana przez Radę Nadzorczą, Komisję Rewizyjną, a przede wszystkim przez zgromadzenie wspólników lub akcjonariuszy. To te organy powinny podejmować decyzje, czy działania podjęte przez menadżerów mieszczą się w granicy ryzyka gospodarczego. Włączanie w proces zarządzania spółkami organów ścigania i tym samym udzielenie im możliwości definiowania, jakie działania uznać można za przynoszące szkodę spółce, to ograniczenie swobody działalności gospodarczej. Art. 585 umożliwiał oskarżenie członków zarządu np. za zaistnienie strat, pomimo faktu, iż ich powstanie wynikało na przykład ze złej sytuacji rynkowej. A należy pamiętać, że większość decyzji gospodarczych niesie ze sobą ryzyko. KIG i PRB przypominają, że prace nad zmianami w Kodeksie Spółek Handlowych trwały w Sejmie od pewnego czasu. Usunięcie art. 585 jest efektem dłużej trwającej dyskusji i nie powinno stać się elementem kampanii wyborczej. Trudno również odnieść się inaczej niż krytycznie wobec stwierdzenia, iż prace nad art. 585 rozpoczęły się z uwagi na wydanie aktu oskarżenia wobec jednej osoby. (komunikat opublikowany  na stronie www.kig.pl)  

Oświadczenie  Business Centre Club

Business Centre Club sprzeciwia się instrumentalnemu wykorzystywaniu nieuzasadnionych spekulacji stawiających w niekorzystnym świetle środowisko przedsiębiorców i jego reprezentację. Do takiej manipulacji doszło w artykule red. Cezarego Gmyza w dzienniku "Rzeczpospolita" z 5 października. Odcinając się od wątku spekulacji wymierzonego personalnie przeciwko osobie Ryszarda Krauzego, BCC oświadcza że od lat zabiegał i zabiega o zmiany prawa, które w nieuprawniony sposób dyskryminują przedsiębiorców i narażają obrót gospodarczy na niewyobrażalnie duże straty. Tak spektakularne przykłady niewłaściwego wykorzystywania złego prawa, jak przypadek p. R. Kluski, p. Szlanty czy panów Reya i Jeziernego z Krakowa, a także p R. Krauzego, to wierzchołek setek podobnych spraw wymierzonym przeciwko polskim przedsiębiorcom. Ze względu na swą pozycję stali się jedynie symbolem nieuczciwego i nieudolnego wykorzystywania prawa przez przedstawicieli władzy publicznej. Zmagania środowiska przedsiębiorców z problemem złego prawa trwają od ponad 10 lat. Wiele petycji i wystąpień środowiska, w tym BCC, przez lata pozostawało bez odpowiedzi. Realizacja zaś jednego z postulatów nie upoważnia autora tekstu do wszczynania histerycznej nagonki na resort sprawiedliwości. BCC w okresie ostatnich czterech lat wielokrotnie występował z krytyką obecnego rządu i jego ministrów ze względu na zaniechania związane ze środowiskiem przedsiębiorców. Trudno więc mówić o działaniu w zmowie reprezentacji pracodawców, jak sugeruje autor. Należy jednak uszanować te nieliczne inicjatywy rządu zmieniające środowisko dla przedsiębiorców w naszym kraju. To jednak resort sprawiedliwości najbardziej skutecznie swymi decyzjami tworzy sprzyjający klimat dla przedsiębiorczości (e-sądy, e-KRS, e-hipoteka, e-protokoły itd.) nadrabiając wieloletnie zaniedbania. To właśnie z tytułu zaniedbań w polskiej legislacji i karygodnej praktyce oraz absolutnie przestarzałej pragmatyce wymiaru sprawiedliwości, Polska w licznych rankingach oceniających warunki gospodarcze zajmuje miejsce bliżej końca niż początku. To w ustroju totalitarnym państwo i jego organy posiadają wszystko, nadzorują wszystko i decydują kto jest dobry, a kto zły. W polskim systemie prawa pozostało zbyt wiele reliktów przeszłości, z którymi należy walczyć bez względu kogo ich skutki dotknęły. Jednym z takich obszarów była absolutna swoboda, w oparciu o nieprecyzyjne prawo, działań prokuratury powodowanych niemerytorycznymi przesłankami. Często były to powody polityczne, dla których w gospodarce wolnorynkowej nie ma miejsca. Nie bez powodu wydzielono niezależną prokuraturę. Dlaczego więc ma zostać niezmieniony cały arsenał środków przymusu skierowany przeciwko prywatnemu kapitałowi i osobistemu dobru przedsiębiorców? Właśnie częścią takiej zmiany jest wykreślenie z ksh tak cennego dla autora art. 585. Dokonano to za cenę rozszerzenia art. 296 kk którego obecne brzmienie znacznie pogorszyło pozycję przedsiębiorców wobec systemu prawnego. Trudno więc mówić, czemu BCC dało wyraz w kolejnych wystąpieniach, o zastosowaniu wobec przedsiębiorców nadzwyczaj łagodnej procedury prawnej. Rozszerzanie odpowiedzialności przedsiębiorców o zapisy kodeksu karnego jest także rezultatem myśli wyniesionej z poprzedniego ustroju. Działalność gospodarcza w jej skomplikowanej i różnorodnej materii jest domeną prawa cywilnego. W kodeksie karnym powinny się znajdować jednie jednoznacznie określone przestępstwa. Odwołujemy się do światowej praktyki gospodarczej, mierzymy się z najlepszymi, jednak w sferze środowiska gospodarczego i jego pozycji w Polsce pozostajemy zaściankiem.  

Komunikat Prasowy Naczelnej Rady  Adwokackiej

Naczelna Rada Adwokacka odnosząc się do artykułu "Historia artykułu 585" Cezarego Gmyza, który ukazał się 5 października na łamach dziennika "Rzeczpospolita" oświadcza, że wyłączną intencją postulatów nowelizacji kodeksu spółek handlowych, było wyeliminowanie ryzyka pomyłek wymiaru sprawiedliwości w karaniu przedsiębiorców za działanie na szkodę spółek. Wszelkie sugestie jakoby przedstawiciele Adwokatury działali w tej sprawie na zlecenie konkretnych biznesmenów są absolutnie nieuprawnione i krzywdzące dla NRA. Ponadto stoją w sprzeczności z powszechnie znanymi faktami i zdrowym rozsądkiem. Należy bowiem przypomnieć, że: – pierwsze propozycje zmian w tym zakresie przedstawiciele Adwokatury przedstawiali już w roku 2004. – proponowane przez znamienitych karnistów m.in. profesorów Jacka Giezka, Piotra Kardasa, Janusza Raglewskiego rozwiązania spotkały się z uznaniem nie tylko świata politycznego w tym: Prezydenta RP, Ministra Sprawiedliwości, Prokuratora Generalnego i sejmowej komisji Przyjazne Państwo, ale też przedstawicieli środowisk biznesowych w tym: Business Centre Club, Krajowej Izby Gospodarczej czy Polskiej Rady Biznesu oraz mediów. Na spotkania z przedstawicielami świata polityki i biznesu zawsze były zapraszane media w tym "Rzeczpospolita". NRA działa jawnie, zawsze wyczerpująco informując dziennikarzy i innych przedstawicieli opinii publicznej. To NRA był przeciwna całkowitemu wkreśleniu art 585 ksh, choć takie postulaty zgłaszały uznane autorytety prawnicze. Troska o sprawne funkcjonowanie państwa prawa jest nadrzędnym celem Adwokatury. Powołana jest ona bowiem nie tylko do udzielania pomocy prawnej, ale też do współdziałania w ochronie prawa i do jego kształtowania. Naczelna Rada Adwokacka podkreśla, że jest ciałem apolitycznym i zajęła się tym problemem jedynie ze względu na notorycznie pojawiające się w mediach informacje o pochopnych zatrzymaniach biznesmenów. Dość przypomnieć głośną historię Pawła Reya i Lecha Jeziornego, którzy w 2003 roku trafili do aresztu, gdzie spędzili ponad 8 miesięcy. Skutek wieloletnich śledztw to uniewinnienie, umorzone zarzuty, skromne odszkodowanie dla biznesmenów, a także zniszczone ich firmy i dobre imię. Inicjatywą NRA było wyeliminowanie tego rodzaju patologii. Pod koniec marca tego roku Sejm RP częściowo przystał na propozycję zmian w ksh, przyjmując ustawę o ograniczeniu barier administracyjnych dla obywateli i przedsiębiorców. Adwokatura tym samym spełniła swoją rolę, jaką jest troska o sprawne funkcjonowanie demokratycznego państwa prawa. Pod rozwagę także należy poddać fakt, dlaczego "Rzeczpospolita" wraca do tematu po pół roku, w przeddzień wyborów parlamentarnych, mimo, że wcześniej wszelkie działania NRA były jawne i szeroko opisywane.  

Odpowiedź  redaktora naczelnego "Rzeczpospolitej"

Po publikacji tekstu o tym, jak toczyły się prace nad usunięciem z kodeksu spółek handlowych artykułu 585 – "Historia artykułu 585" – redakcja "Rzeczpospolitej" otrzymała listy od organizacji polskich przedsiębiorców. Wszystkie najważniejsze głosy postanowiliśmy opublikować. Tym niemniej, z przykrością muszę zauważyć, że zawarta w nich krytyka publikacji "Rzeczpospolitej" jest tyleż ostra, co nie oparta na faktach. Co ciekawe zresztą, w żadnej z wypowiedzi nie pojawia się zarzut pisania nieprawdy. A teraz do rzeczy. 1) Redakcja "Rzeczpospolitej" wielokrotnie wspierała polskich biznesmenów w starciu z urzędnikami i administracją państwową. Swoboda gospodarowania i rozwój przedsiębiorczości to dla naszej gazety wartości podstawowe. Tym niemniej nie może to oznaczać rezygnacji z prawa, jego lekceważenia lub też wspierania przywilejów. Wszyscy powinni być równi wobec prawa. To podstawowa zasada wolnego rynku. 2) W tekście o usunięciu artykułu 585 nie broniliśmy jego treści. W komentarzu redakcyjnym napisaliśmy, że "być może artykuł 585 kodeksu spółek handlowych był rzeczywiście szkodliwy dla jakości obrotu gospodarczego, być może należało zmienić jego brzmienie albo nawet w ogóle go znieść. Być może przedsiębiorcy mają rację, dowodząc, że przepis ten dawał prokuraturze nadmierną swobodę w ocenianiu rozmiarów ryzyka gospodarczego". 3) Tylko czy nawet słuszny cel uświęca wątpliwe środki? Czy obowiązujące wszystkich obywateli prawo ma być tworzone w taki sposób, by w pierwszym rzędzie uwzględniać partykularne interesy niektórych? Dlaczego spośród tysięcy przepisów utrudniających rozwój gospodarczy Polski i działanie przedsiębiorców akurat ten jeden został usunięty tak szybko i dlaczego w przedsięwzięcie to zaangażowało się tak stanowczo tylu polityków, urzędników, przedstawicieli palestry i polskiego biznesu? Dlaczego w tym jednym przypadku prace legislacyjne odbywały się z pominięciem normalnych procedur? A przecież nie był to ani najważniejszy, ani najbardziej utrudniający życie przepis. Nie był on też – co pokazują analizy "Rzeczpospolitej" – często wykorzystywany przez prokuraturę. 4) Pozostaje zatem wyciągnąć wniosek, że specjalny tryb postępowania w Sejmie wynikał nie z tego, że chciano ułatwić życie wszystkim przedsiębiorcom, ale że ów przepis przeszkadzał szczególnie jednemu. Nadzwyczajne tempo, w jakim doprowadzono do usunięcia tego przepisu, zdaje się wiązać z faktem, że miał on być wykorzystany przez prokuraturę w sprawie przeciw biznesmenowi, przypadkiem wyjątkowo wpływowemu. Pomijam pytanie, czy dążenie do usunięcia tego artykułu z kodeksu za wszelką cenę daje się pogodzić z zaufaniem do polskiego systemu sądownictwa. Ważniejsze jest co innego: nikt w Polsce nie może być ponad prawem. I jeśli należy je zmieniać, to powinno to odbywać się zgodnie z regułami. I w taki sposób, by nie rodziły się podejrzenia o to, że prawo służy silniejszym. Paweł Lisicki
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA