fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Sylwetki

Prezes od pigułek zmienia markę

Jacek Szwajcowski od lat reprezentuje polski biznes na Forum Ekonomicznym w Davos
Fotorzepa
Jacek Szwajcowski | Jeden z najdłużej urzędujących prezesów giełdowych spółek. W branży zawsze musi być pierwszy
Jako pierwszy zdecydował się na fuzję z firmą kilkakrotnie większą od własnej. Jako pierwszy spośród szefów farmaceutycznych hurtowni zdecydował się wejść na warszawską giełdę. Był pierwszym, który wprowadził program lojalnościowy dla aptek, a potem rozdzielił część hurtową i apteczną grupy. Dziś PGF, który już niedługo na giełdzie zmieni nazwę na Pelion, to duży holding, złożony ze 170 spółek, mający 3 mld zł przychodów. Określenie giełdowa hurtownia byłoby już nie na miejscu. W grupie, oprócz wydzielonej właśnie spółki PGF Hurt, jest i firma zajmująca się zaopatrzeniem szpitali (PGF Urtica), i zarządzający aptekami Central European Pharmaceutical Distribution, i świadcząca usługi dla producentów Pharmalink.
Choć szef przyszłego Peliona planuje dziś wszystko z detalami, handlem lekami zajął się przypadkowo. W dużej mierze za jego decyzję odpowiada teściowa. Farmaceutka z wieloletnim stażem. To podczas obiadu u niej po raz pierwszy padło hasło uruchomienia hurtowni sprzedającej leki do aptek. Był początek lat 90., rósł popyt na leki, a państwowe Cefarmy nie radziły sobie z zaopatrywaniem detalicznych odbiorców. Świeżo upieczeni przedsiębiorcy: Szwajcowski i Zbigniew Molenda, przyjaciele jeszcze z liceum, którzy niedawno zarejestrowali wspólnie działalność gospodarczą, nie zastanawiają się długo. Porzucają dotychczasową działalność – produkcję części do zabawek – i dwoma polonezami zaczynają wozić leki do Łodzi. Tak powstaje Medicines. Po pięciu latach obroty firmy przekroczą 100 mln zł. W 1997 r. Szwajcowski wprowadzi ją na giełdę. Potem ogłosi fuzję z kilkakrotnie większym Carbo, wówczas numerem jeden wśród hurtowników, oraz Cefarmem B, pierwszym ze sprywatyzowanych Cefarmów. Skupuje kolejne, podobnie jak apteki. Imperium rośnie w oczach. Dziś lubi powtarzać: – Jesteśmy dwa lata przed konkurencją.
W biznesowym świecie o takich jak Szwajcowski mówi się, że są przezroczyści. Nie rzucają się w oczy. Zero ekstrawagancji: nienagannie skrojone szare garnitury, klasyczne oprawki okularów. Spokojny, opanowany. – Gdy inni gadają, chwalą się swoimi planami, on po cichu robi swoje. Typowy wyznawca zasady: pieniądze nie lubią rozgłosu – mówią o nim konkurenci z branży. Zasadę „tisze jediesz, dalsze budiesz" doprowadził do perfekcji także jeśli chodzi o życie prywatne. Poza sportowymi pasjami niewiele o nim wiadomo: ma troje dzieci i żonę lekarkę. Wprowadza w czyn to, co psycholog biznesu Jacek Santorski nazywa zasadą jeża. Nie lubi fanfaronady, strat energii na sprawy nieistotne, koncentruje się na jednym zadaniu do wykonania. Teraz jest to reorganizacja grupy.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA