fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Biznes

W autobusach może być bezpieczniej

Rzeczpospolita
Kilka firm autobusowych wysyła swoich kierowców ma treningi doskonalące styl jazdy, żeby zwiększyć bezpieczeństwo pasażerów. Wciąż jednak na rynku jest zbyt mało w ten sposób przeszkolonych kierowców
W listopadzie rozpoczęły się szkolenia kierowców warszawskich Miejskich Zakładów Autobusowych i mazowieckich gimbusów. To pierwsze w Polsce tego typu kursy, a powinny odbywać się od wielu lat.
Ośrodki doskonalenia techniki jazdy, które poprowadziły zajęcia, dysponują nie tylko płytami poślizgowymi, ale przede wszystkim kadrą doświadczonych instruktorów. Instruktorzy Polskiego Związku Automobilowego w listopadzie szkolili na lotnisku w Sochaczewie 83 kierowców gimbusów. Program sfinansował warszawski WORD. Z kolei w połowie listopada 28 kierowców MZA poznawało tajniki bezpiecznej jazdy autobusem na warszawskim Bemowie, w ośrodku Doskonalenia Techniki Jazdy Samochodem. – Kierowcy ćwiczyli na śliskiej nawierzchni jazdę slalomem, hamowanie i wjazd do zatoki przystankowej – wymienia Mariusz Stuszewski z DTJS. Mimo że najważniejszym ćwiczeniem miał być wjazd do zatoki, największe wrażenie na kierowcach robiło hamowanie. Autobus, który jechał 40 km/h, miał o ponad 30 m dłuższą drogę hamowania od jadącego 35 km/h. – Kierowcy nie wyobrażali sobie, że zwiększenie prędkości o prawie niezauważalne 5 km/h tak znacznie wydłuża drogę hamowania – mówi dyrektor nadzoru ruchu MZA Marek Budzyński. MZA zdecydowały się na szkolenie kierowców przed zimą. – Dzięki nim kierowcy zdali sobie sprawę, co to jest śliska nawierzchnia – wyjaśnia Budzyński. Wartość tego treningu wykracza poza przeszkolenie tej grupy. Nadzór ruchu dokonywał pomiarów wszystkich manewrów, całość jazd została nagrana na wideo. – Przygotujemy materiały dydaktyczne dla ośrodka szkolenia wstępnego oraz dla kierowców w oddziałach – dodaje. Stuszewski, który zajmuje się treningami bezpiecznej jazdy od ponad 30 lat, uważa, że ćwiczenia kierowców autobusów na płycie poślizgowej są szczególnie ważne. – Autobus znacznie trudniej niż samochód osobowy wyprowadzić z poślizgu. Dlatego niezbędne są szkolenia, aby wyrobić w kierowcach właściwe odruchy – tłumaczy. – Jadąc autobusem, nie zawsze da się ominąć przeszkodę, bo reaguje on na działania prowadzącego wolniej od osobówki, a na dodatek gwałtowne manewry mogą skończyć się fatalnie dla nieprzypiętych pasami bezpieczeństwa pasażerów – dodaje Mariusz Stuszewski. Każdego roku na polskich drogach dochodzi do ok. 550 wypadków autobusów. Stanowią one ok. 1,5 procent wszystkich, jakie się zdarzają. Ginie w nich rocznie 40 – 50 osób, a około 1000 zostaje rannych. Badający wypadki policjanci wskazują, że w ponad 80 procentach do tragedii doszło z winy kierującego. Nikogo nie dziwi informacja o treningach pilotów, natomiast niewiele mówi się o treningach kierowców autobusów, którzy odpowiadają za życie pasażerów. Treningi kierowców zawodowych, zorganizowane w ostatnim roku, można policzyć na palcach jednej ręki. Na lotnisku w podpoznańskich Bednarach szkoli kierowców Solaris. W sierpniu białostocki WORD przeszkolił 250 kierowców straży pożarnej. W Polsce mało jest instruktorów, jeszcze mniej płyt poślizgowych i z powodu małego zapotrzebowania nie zanosi się na zmianę tego stanu rzeczy. Tymczasem np. w Norwegii podstawowy kurs prawa jazdy wymaga zaliczenia ćwiczeń z poślizgów. Szwedzi opracowali wózek, który umożliwia dowolnej ciężarówce lub autobusowi jazdę poślizgami. Urządzenie jest kontrolowane przez instruktora, który w dowolnej chwili może wygasić poślizg samochodu. Producent dostarczył klientom z całego świata już ponad 7 tys. takich urządzeń.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA