Świat

Twórca ruchomych komór gazowych był agentem wywiadu RFN

Zachodnioniemiecki wywiad nie miał skrupułów, werbując po wojnie Walthera Rauffa, jednego z organizatorów Holokaustu
W centrali niemieckiego wywiadu (BND) w Pullach wiedziano doskonale, kim jest Walther Rauff werbując go w 1958 roku. Wiedziano więc, że jako oficer SS pracujący w Głównym Urzędzie Bezpieczeństwa Rzeszy zalecił budowę specjalnych ciężarówek z ładowniami, do których prowadzono spaliny silnikowe. Zastosowano je w Chełmnie pod koniec 1941 roku, transportując Żydów z Łodzi.
Wiedziała o tym niemiecka prokuratura, wydając w 1961 roku nakaz aresztowania Rauffa oskarżonego o współudział w zamordowaniu 90 tys. osób. Jednak rok później Walther Rauff przybył z Chile, gdzie się ukrywał, do Pullach, gdzie przeszedł przeszkolenie. Co więcej, BND udzieliło mu wskazówek, jak ma się zachować w trakcie przygotowywanego aresztowania w Chile. Wszystko to opisuje tygodnik „Spiegel" w najnowszym wydaniu, powołując się na udostępnione niedawno akta BND. Bada je obecnie specjalna komisja historyków, napotykając coraz to nowe nazwiska zbrodniarzy hitlerowskich, którzy byli po wojnie agentami wywiadu RFN. Takich jak Klaus Barbie, słynny „rzeźnik z Lyonu", czy Georg K. (nazwiska nie ujawnia się nadal) pochodzący z Pomorza, który jako członek 300-osobowego Einsatzkommando IV/2 uczestniczył w czerwcu 1940 roku w masakrze prawie 2 tys. Polaków w podwarszawskich Palmirach.
Walther Rauff to zbrodniarz zupełnie innego kalibru. Aresztowany na krótko w Chile uniknął ekstradycji do RFN, gdyż zgodnie z chilijskim prawem zbrodnie ulegały przedawnieniu po 15 latach. Dla BND pracował kilka lat, za co skasował 70 tys. marek, na owe czasy sumę ogromną. Miał za zadanie dostarczać informacje na temat Fidela Castro. Nie krył później, że ruchome komory gazowe powstały na jego zlecenie. W czasie dobrowolnego przesłuchania w Ambasadzie RFN w Santiago tłumaczył, że zastosowanie ciężarówek „mocno odciążyło" niemieckich żołnierzy rozstrzeliwujących swe ofiary i przeżywających z tego powodu stres. Zmarł w spokoju w Santiago w 1984 roku. Piotr Jendroszczyk z Berlina
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL