Finanse

Prywatyzacje pod znakiem zapytania

Fotorzepa, Michał Walczak Michał Walczak
Czy nowy rząd dokończy otwarte procesy sprzedaży państwowych firm?
Skarb Państwa szuka teraz inwestorów dla ok. 180 firm. Do końca roku chce sprzedać 90 – 100 z nich. Z większością nie zdąży jednak przed wyborami, m.in. w sektorze energetycznym.
Ministerstwo udzieliło niedawno czeskiemu inwestorowi czterotygodniowej wyłączności na negocjacje w sprawie kupna Zespołu Elektrowni Wodnych Niedzica. Rozmowy mają potrwać do 21 października, czyli zakończą się prawie dwa tygodnie po wyborach. Wśród osób zbliżonych do transakcji mówi się, że złożona przez czeską firmę Energo-Pro oferta była bliska 400 mln zł. Wysokie stawki proponowały też Tauron i spółka pracownicza współpracująca z Kulczyk Investments. Nie wiadomo, czy minister Aleksander Grad zdecyduje się na dokończenie prywatyzacji tuż przed końcem kadencji. Deklaruje, że nie chciałby drugi raz być ministrem. Jego następca ma też wrócić do zawieszonej prywatyzacji poznańskiej Enei. Na początku tego roku szacowano, że za 51 proc. jej akcji państwo mogłoby dostać ponad 5 mld zł. – Niezwykle trudno będzie teraz uzyskać wyceny zbliżone do poprzedniej próby sprzedaży, gdyż wycena rynkowa Enei spadła o 30 proc. Jeśli jednak transakcja dojdzie do skutku w połowie 2012 r., to do tego czasu wyceny mogą się jeszcze zmienić – mówi Dominik Olszewski, partner w Saski Partners.
Skarb Państwa nie dostał też 7,5 mld zł za sprzedaż 85 proc. akcji Energi Polskiej Grupie Energetycznej. Nawet jeśli Sąd Ochrony Konkurencji i Konsumentów odblokuje to przejęcie, stanie się to dopiero po Nowym Roku. Przyszły minister skarbu powinien też wprowadzić na giełdę Zespół Elektrowni Pątnów – Adamów – Konin, czego nie udało się zrobić w tej kadencji. Do połowy listopada resort skarbu czeka na ostateczne oferty od czterech inwestorów biorących udział w prywatyzacji Lotosu. Przeciągają się negocjacje w sprawie sprzedaży Polfy Warszawa, za którą Skarb Państwa (za pośrednictwem farmaceutycznego holdingu) może zgarnąć nawet 0,8 mld zł. Od wyborów do utworzenia rządu może minąć miesiąc, najbardziej zaawansowane procesy, które mają szansę skończyć się w połowie listopada, resort skarbu będzie finalizował jeszcze w aktualnej obsadzie. Co jednak z pozostałymi? – Każdy przypadek należałoby rozpatrywać indywidualnie, jednak co do zasady tam, gdzie już państwo zaciągnęło zobowiązanie wobec inwestora, zmiana rządu czy ministra nie może służyć jako pretekst, żeby jednostronnie od niego odstąpić – mówi „Rz" Cezary Wiśniewski, partner w kancelarii Linklaters. – Oczywiście wiele zależy od woli politycznej i można wyobrazić sobie sytuację, że rząd szuka możliwości wycofania się z rozpoczętej już prywatyzacji w granicach obowiązującego prawa. – Niemal w każdym postępowaniu prywatyzacyjnym jest klauzula o możliwości jego zamknięcia bez rozstrzygnięcia – zauważa Maciej Wewiór, rzecznik resortu skarbu. – Teraz też zdarza się nam z nich korzystać, gdy np. cena oferowana przez inwestorów jest zbyt niska. Dokończenia prywatyzacji nie gwarantują nawet rządowe strategie dla sektorów gospodarki, jak energetyka czy kolej. Wystarczy zgoda całej Rady Ministrów, żeby je zmienić. Rząd modyfikował wszak zawarte w nich założenia pod wpływem kryzysu. Cezary Wiśniewski zalecałby jednak ostrożność. – Nawet gdy zobowiązań brak, ale inwestor działał w uzasadnionym oczekiwaniu, że proces rozstrzygnie się na jego korzyść, i doznał zawodu, może na tej podstawie wysuwać roszczenia wobec państwa. Odrobiliśmy już tę lekcję z Eureko – dodaje prawnik. Masz pytanie, wyślij e-mail do autorek b.chomatowska@rp.pl; j.piszczatowska@rp.pl
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL